Happy.historian: POLACY - BIALI MURZYNI EUROPY Skąd wzięli się Polacy na Haiti? Haiti to wyspa położona na Morzu Karaibskim. Jest
Kategoria: Nowożytność Data publikacji: Rzeczpospolita Obojga Narodów, w przeciwieństwie do państw Europy Zachodniej, nie uczestniczyła w wyścigu o zamorskie kolonie, nie czerpała również zysków z handlu niewolnikami z odległych kontynentów. Nie znaczy to jednak, że takie osoby nie trafiały do kraju Sarmatów. Najczęściej pełniły rolę służby i dla ówczesnych obywateli Polski szlacheckiej, nie przyzwyczajonych do ludzi o innym kolorze skóry, stanowiły żywą „ciekawostkę”. Zdarzali się i tacy przybysze z dalekich krajów i kontynentów, którzy dochodzili do wysokich stanowisk i pełnili ważne funkcje, jednocześnie przyjmując jako własną kulturę i obyczaje sarmackiej Polski. Polskie słowo Murzyn oznaczające osobę czarnoskórą, pochodzi od łacińskiego słowa maurus, określającego w czasach rzymskich i w średniowieczu mieszkańców północnej Afryki, mających nieco ciemniejszą karnację niż Europejczycy. Choć obecnie niektórzy uważają je za obraźliwe, to jednak naukowcy ( dr. hab. Katarzyna Kłosińska, z Uniwersytetu Warszawskiego stojąca na czele Rady Języka Polskiego) podkreślają, że etymologicznie nie ma ono charakteru obraźliwego, a informacyjne. Jest neutralne emocjonalnie. Tak też ujmuje je Słownik Języka Polskiego. Czarnoskóra ludność trafiła do Polski poprzez handel z Zachodem… Skąd w szlacheckiej Polsce brali się Murzyni? Oczywiście w wyniku handlu z Zachodem, który sprowadzał z kolonii najróżniejsze bogactwa – przyprawy, surowce, złoto. Zarabiał także na niewolnikach. Niejeden bogaty magnat oprócz najróżniejszych precjozów nieznanych nad Wisłą, przywoził z zagranicznych podróży także Afrykańczyków. Los Czarnoskórych w Polsce był jednak o wiele lepszy nie tylko od losu niewolników w koloniach czy na Zachodzie, ale także od doli polskich czy ukraińskich chłopów pańszczyźnianych. Zazwyczaj Murzyni trafiali nad Wisłę w charakterze służby na magnackich dworach. Oczywiście skala zjawiska była nieporównanie mniejsza niż w krajach Europy Zachodniej, nie mówiąc już o Ameryce Północnej. Moda na Murzyna Wśród bogatej elity Polski Szlacheckiej od około XVII wieku w modzie było posiadanie czarnoskórego lokaja, fajkowego itp. Posiadanie „międzynarodowej” służby zapewne stanowiło przejaw swoistego snobizmu, a sam Czarnoskóry służący dla nienawykłych do osób o innym kolorze skóry Polaków stanowił swoistą atrakcję. Z powodu bardzo wysokiej ceny jaką trzeba było zapłacić za niewolnika z Afryki, na dworach polskiej magnaterii nie byli oni kierowani do ciężkich prac. Zazwyczaj mieli po prostu „ozdabiać” pańskie komnaty i byli delegowani do jednej funkcji – np. jako fajkowi. Afrykański służący miał w odpowiednim momencie podać panu fajkę i na tym jego rola się kończyła. W Rzeczypospolitej spotkać można było całkiem sporo osób czarnoskórych. Obraz „Wyjazd Jana III i Marysieńki z Wilanowa” Zdarzało się, że magnateria chełpiła się swoją służbą, w której byli również Afrykanie. Organizowała np. pełne przepychu orszaki. Ignacy Krasicki tak opisywał jeden z nich: „Przy karecie: ci jadą, ci skaczą, ci idą. Kozak z spiszą, z kołczanem Murzyn, Tatar z dzidą”. Z niezwykłego przepychu został zapamiętany także orszak Jerzego Ossolińskiego, który w 1633 roku wjeżdżał do Rzymu. Wydarzenie tamto upamiętnił zresztą malarz Canaletto. Z opisów ówczesnych wyłaniał się niezwykły przepych tej delegacji, w której nie zabrakło afrykańskich paziów prowadzących okazałego białego rumaka polskiego posła Zobacz również:Sodoma, Gomora i faceci w spódniczkach. Czy Henryk Walezy naprawdę wolał panów?Wiciędze – słowiańscy pogromcy wikingówCzy przez ten mit upadła Rzeczpospolita? Afrykańscy „Panowie bracia” Dziś znamy wiele biografii Murzynów żyjących w szlacheckiej Polsce. Niektóre na pierwszy rzut oka wydają się nieprawdopodobne. Np. żyjący na początku XVII wieku szlachcic, kasztelan lwowski Andrzej Fredro, słynący z hulaszczego trybu życia i skłonności do szabli, kompanem swoich ekscesów uczynił służącego – Murzyna. Czarnoskóry towarzysz wraz z Fredrą przechadzał się uliczkami XVII – wiecznego Przemyśla, ubrany w kontusz szlachecki z wiszącą u pasa szablą. Podobno potrafił z niej całkiem sprawnie korzystać. Nie raz dawał w tym zakresie wsparcie swemu panu. „Przejął miejscowe obyczaje i graczem był na szable, w burdach swego pana brał czynny i wybitny udział” – pisał XIX wieczny historyk, Władysław Łoziński. Później Fredro miał służącego uwolnić. Ten ożenił się, miał dzieci, wrósł w polską kulturę i obyczajowość i nosił się jak reszta „panów braci”. Jan III Sobieski bardzo cenił swojego czarnoskórego lokaja Czarnoskórego lokaja miał sam Jan III Sobieski. Darzył go zresztą dużą sympatią i bardzo ubolewał po jego śmierci. Lokaj króla – Józef Holender – zginął z rąk tureckich podczas bitwy pod Wiedniem. Zrozpaczony król pisał do swojej Marysieńki: „Mnie prawie wszyscy chłopcy poginęli. Golański onegdy z choroby umarł. Murzyna Józefa Holendra Turcy, w ręku już mając go, ścięli” . Afrykańskich służących mieli i inni królowie, Stefan Batory. Zdarzało się, że czarnoskóry sługa nie tylko zyskiwał wolność w Polsce Szlacheckiej, ale dochodził do zaszczytów i wysokich funkcji. Tak było w przypadku Aleksandra Dynisa – Murzyna, który był na służbie u biskupa krakowskiego. Ostatecznie ożenił się, spłodził dzieci, został starostą we wsi Koziegłowy w Siewierszczyźnie. Z kolei Afrykanin na służbie u burgrabiego krakowskiego Jędrzeja Czarneckiego, został mianowany przez niego koniuszym, a więc urzędnikiem odpowiedzialnym za stadninę i stajnie dworskie czy też magnackie. Była to wówczas bardzo ważna i prestiżowa funkcja. „Murzyni Europy” Gdy pod koniec XVIII wieku Rzeczpospolita upadła, o jej niepodległość bił się Mulat Władysław Jabłonowski, uczestnik Powstania Kościuszkowskiego, generał brygady Legionów Polskich. Jabłonowski został wychowany w polskości, czuł się Polakiem i utożsamiał się z Polską. Był nieślubnym synem angielskiej arystokratki Marii Franciszki Dealirei jej afrykańskiego lokaja. Został usynowiony przez męża kobiety, gen. Konstantego Jabłonowskiego. Szlak wojenny Władysława Jabłonowskiego, tak jak i polskich legionistów, nie przyniósł wyzwolenia ojczyźnie. Zamiast tego zostali skierowani do tłumienia buntu ludności murzyńskiej i mulackiej, w tym niewolników, na Haiti, które wówczas było kolonią francuską. Bitwa na San Domingo Polacy zostali w ten sposób wmanewrowani w wyjątkowo ciężką wojnę, z obcym im przeciwnikiem, w skrajnie trudnych warunkach przyrodniczych i klimatycznych. Na dodatek Francuzi traktowali ich po macoszemu. Brakowało nie tylko brani, ale i mundurów i pożywienia. Żołnierzy dziesiątkowały epidemie. Walki na Haiti zbierały krwawe żniwo. Demobilizująco działał czynnik psychologiczny, bowiem Polacy niechętnie brali udział w nieswojej wojnie, zrażeni wyjątkowym okrucieństwem, do jakiego posuwała się strona francuska. Co najmniej kilkudziesięciu polskich dezerterów stanęło po stronie czarnoskórych powstańców. Należeli nawet do gwardii Dessalinesa, przywódcy rebelii. Sam przywódca rebelii miał kiedyś określić Polaków mianem „Murzynów Europy”. Ci, którzy trafiali do niewoli mieli być lepiej traktowani niż Francuzi. Ile w tym prawdy, a ile legendy, dziś nie sposób potwierdzić, ale pewnym świadectwem może być tu fakt, że po klęsce haitańskiej ekspedycji Francuzów na wyspie pozostało i osiedliło się około 400 Polaków. Wtopili się w lokalną murzyńską społeczność. Do dziś zresztą na Haiti żyją potomkowie polskich legionistów. „Za wolność naszą i waszą” Największym chyba Polakiem reprezentującym ideały wolności, równości i braterstwa ludów niezależnie od kultury czy koloru skóry był oczywiście walczący za „wolność naszą i waszą” bohater rewolucji amerykańskiej – naczelnik Tadeusz Kościuszko. W czasach, gdy u zarania Stanów Zjednoczonych budował fort West Point nad rzeką Hudson, czy też fortyfikował Saratogę, towarzyszył mu czarnoskóry ordynans Agrippa Hull, z którym łączyły go więzi przyjaźni. Agrippa Hull – czarnoskóry ordynans Kościuszki Tomas Jefferson, przyjaciel Kościuszki i autor Deklaracji Niepodległości nazwał polskiego bohatera „najczystszym spośród synów wolności”. Doświadczenia z pobytu w USA wywarły na niego wielki wpływ. Republikanie głosili wolność i równość każdego obywatela. Kościuszko mocno nasiąknął tymi ideami. Będąc w Filadelfii spotkał się z indiańskim wodzem Little Turtle, któremu podarował pistolet z przykazaniem, by użył go do walki o wolność swego ludu. Opowiadał się za zniesieniem niewolnictwa, a w Polsce – poddaństwa chłopów. Po wygranej bitwie pod Racławicami pojawiał się publicznie w chłopskiej sukmanie. Ogłosił Uniwersał Połaniecki, dający osobistą wolność chłopom. Zapowiadał całkowite zniesienie pańszczyzny. Gdy w 1798 r. wrócił do Ameryki, by odebrać zaległe pieniądze za służbę (ponad 18 tys. dolarów), całą sumę przeznaczył na edukację i wolność dla Murzynów – z plantacji Jeffersona. Tak się jednak nie stało. Jefferson nie wywiązał się z zadania. Dla autora słynnych słów z Deklaracji Niepodległości, postawa Polaka była zbyt radykalna… Sam nigdy nie zdobył się na uwolnienie czarnoskórych pracujących na jego plantacji. Naczelnik walczący o „wolność naszą i waszą” do końca pozostał wierny wolnościowym ideałom. Tuż przed śmiercią – w październiku 1817 r. zwolnił z poddaństwa i nadał na własność ziemię chłopom w rodzinnych Siechanowiczach deklarując, że „poddaństwo przeciwne jest prawu natury i pomyślności narodów”. Bibliografia: Piotr Antoniewski; „Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”, czyli żywot czarnych niewolników w Rzeczpospolitej, dostęp: Władysław Czapliński: Dwa sejmy z roku 1652. Studium z dziejów rozkładu Rzeczypospolitej szlacheckiej w XVII wieku; Wrocław 1955 Artur Domosławski, Kapuściński non-fiction, Warszawa 2010 Marek Gałęzewski; Santo Domingo – wyspa tylko dla Polaków, Niemców i czarnoskórych, DoRzeczy, Kłopotliwy Murzyn – poradnia językowa PWN, dostęp: Tadeusz Korzon: Kościuszko, biografia z dokumentów wysnuta. Kraków, Warszawa, 1894 Wiktor Malski: Amerykańska wojna pułkownika Kościuszki, KiW, Warszawa 1977 Riccardo Orizio, Zaginione białe plemiona, Wydawnictwo Czarne,Wołowiec, 2009 red. Paweł Średziński, Mamadou Diouf; Afryka w Warszawie. Dzieje afrykańskiej diaspory nad Wisłą, Warszawa 2010 Alex Storożynski, Kościuszko. Książę chłopów, Warszawa 2011 Zobacz również Średniowiecze Wiciędze – słowiańscy pogromcy wikingów Była niedziela roku pańskiego 1136 roku, gdy na horyzoncie, na rzece Göta älv, która uchodzi do morskiej cieśniny Kattegat - pojawił się zarys statków, przyozdobionych... 8 stycznia 2020 | Autorzy: Marcin Moneta Nowożytność Czy przez ten mit upadła Rzeczpospolita? Z jednej strony podgolone szlacheckie głowy, tureckie kontusze, ciemnota, pijaństwo, wyzysk chłopstwa, upadek miast, z drugiej patriotyzm, wspaniałe bitwy i polska tożsamość. Czym tak naprawdę... 18 września 2019 | Autorzy: Bartłomiej Gajek
Polscy murzyni w Anglii zrobili swoje ,więc murzyni w 1945 mogli odejść. Tylko przedtem musieli zapłacić za to że bronili Anglii zamiast Polski i to słono. Szkoda że Polska nie miała żadnej kolonii ,chociaż wyspy gdzie Polacy mogli by przeczekać lata 1939-1945. Zamiast ginąć za Angielskich Bufonow którzy sprzedali Polskę ,Stalinowi. Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru UWAGA!!! Ten artykuł zawiera tylko i wyłącznie niepodważalną prawdę. Osoby wątpiące w jego prawdziwość zostaną uznane za heretyków! Każdy heretyk będzie spalony na stosie niezwłocznie! Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznane za wulgarne!Jeżeli nie jesteś pełnoletni lub Cię to razi – zajmij się czymś typowym dla nastolatków, np. oglądaniem stron z gołymi babami! Kurwa!!! Ulubiony zwrot przeciętnego Polaka Na co idą moje podatki?! Drugi ulubiony zwrot przeciętnego Polaka 0:13 słychać strzały. Przeciętny Polak, któremu zadano pytanie „Co w trawie piszczy?” Panie, idź pan w chuj! Przeciętny Polak, któremu zadano jakiekolwiek pytanie Taaak… i tak to właśnie jest. Przeciętny Polak, któremu nie zadano żadnego pytania Ale, że Dudka na mundial nie wzięli? Przeciętne pytanie przeciętnego Polaka Teraz powtarzajcie dzieci, to dla was nowy wierszyk: żaden madafaka nie podskoczy do Polaka. 52 Dębiec o Polakach Panie, jak żyć? Typowe pytanie przeciętnego Polaka A ja się pytam Inne typowe pytanie przeciętnego Polaka Cieszy mię ten rym: „Polak mądr po szkodzie”:lecz (…) i przed szkodą, i po szkodzie głupi. Jan Kochanowski o Polaku Polak – mieszkaniec Polski, któremu nic się nie podoba, na wszystko umie umiejętnie narzekać, wyzyskiwacz, nierób i ciamajda, głęboko wierzący, ale niepraktykujący chrześcijanin. Aby być Polakiem, musi urodzić się w Polsce, w polskiej, katolickiej rodzinie i mieć żal do życia. Zachowanie[edytuj • edytuj kod] Ulubionym zajęciem Polaka jest walka z przeważającymi siłami wroga, przeważnie w serii bezsensownych zrywów patriotycznych oraz stanie godzinami w urzędach na wzór Zakładu Upośledzonych Sierot. Ostatnio coraz popularniejszymi rozrywkami stają się emigracja i antagonizmy polityczne. Polak łatwo chwyta za szablę, choćby naprzeciwko niemu zmierzał batalion czołgów. Statystyczny Polak zamiast działać, woli się modlić, ale jeszcze chętniej kłócić się z kimś o to, kto miał dane działanie wykonać. Narzekanie jest istotną częścią w życiu Polaków. Gdy ów Polak budzi się, od razu zaczyna narzekanie, że już nie śpi. Gdy wstanie, narzeka, że nie siedzi. I tak się zaczyna jego dzień, a kończy noc. Zasady prawdziwego Polaka[edytuj • edytuj kod] Rasa i naród[edytuj • edytuj kod] Nie możesz znać innego języka niż polski, a szczególnie niemieckiego. Musisz być biały, a możesz mieć włosy jasnobrązowe (szatyn) lub ciemny blond i oczy szaroniebieskie lub szarozielone (piwne i błękitne na pewno nie), podłużną lub okrągłą twarz, wyraźne kości policzkowe (ale bez przesady), według oficjalnych wymogów konkursu na prawdziwego Polaka w pewnej polskiej podstawówce. Jeżeli jesteś czarny, twoją jedyną szansą jest mieć w dowodzie Emmanuel Olisadebe lub Wilfredo León. Jeżeli jesteś czarnym bratem, to nie będziesz dyskryminowany. Mimo wszystko, jeśli jesteś czarny, to nie jesteś dobrym Polakiem. Jesteś Murzynem. Azjaci to kryptożydzi (chyba że są informatykami i pracują w Polsce, o ile nie zabierają polskim informatykom miejsc pracy). Każdy Japończyk nosi przy sobie katanę, pracuje 20 godzin dziennie za jedną miskę ryżu i czyta Hentai. Każdy Chińczyk ma krótkiego penisa, mieszka w małej bambusowej chatce i może się jakoś dorobić wyłącznie jeżeli otworzy chińską knajpkę w Polsce. Chińczycy, Koreańczycy, Wietnamczycy i Japończycy to to samo pod każdym względem. Ale Japońce najgorsze, bo trzymały z Hitlerem. Każdy Rosjanin to twój śmiertelny wróg, komunista i zaborca. Ewentualnie traktuj ich jako sprzymierzeńców w walce z Niemcami i imporcie gazu ziemnego. Możesz wypić z Rosjaninem. 100% obywateli Rosji każdego dnia 24 godziny na dobę skręca się, dwoi, troi a nawet czworzy, żeby wykombinować jak tu znowu tą Polskę zająć. Ukraińcy to kryptorosjanie, mordercy odpowiedzialni za rzeź na Wołyniu oraz biedacy, którzy kradną miejsca pracy. Białorusini to kryptorosjanie, ale tacy spokojniesji, odkąd Witold Waszczykowski napił się tzw. brudzia z Łukaszenką. Francuzi to pedały, którzy sprzedali nas w 1939. I tchórze dający się Arabom. Hiszpanie są spoko, bo ich Franco lubił kościół. No i dawali pracę. Włosi to faszyści i śmierdzące pedały. Każdy Niemiec to krzyżak, zaborca i nazista, potocznie zwany także szwabskim chujem, ewentualnie szwabską świnią. Wszystkie Niemki to największe pasztety Europy. Austriacy to kryptoniemcy, bo brali udział w rozbiorach Polski i mówią po niemiecku. No i Hitler był Austriakiem! Szwajcarzy niby są neutralni, ale tak naprawdę to też Niemcy. Holendrzy to pedały, cykliści, masoni i narkomani. Czesi też, a na dodatek dali dupy Niemcom. Węgrzy mogliby być Polakami, jeżeli urodziliby się w polskich, katolickich rodzinach. Litwini to zdradzieckie szuje, które obraziły się na nas za Piłsudskiego, wygranie Wilna w okresie międzywojennym oraz za Orlen. Reszta Europy to Rumuni. Każdy Rumun to Cygan. Każdy Cygan to złodziej. Grecy są najmniej rumuńscy, ale są zbyt czarni. Ponadto to nieroby, leniwce i idioci. Każdy czarny to Murzyn. Murzyni dzielą się na dobrych Murzynów i złych Murzynów. Dobry Murzyn gra w piłkę nożną dla Polski, mówi po polsku, nie utrzymuje stosunków z Polkami, jest katolikiem i lubi schabowe. Dobrym murzynem można nazwać ewentualnie piosenkarza reggae. Musi mówić po polsku. Wystarczy chociaż: „Mudżynem jestem, śpiewam rege”. Zły Murzyn to czarnuch albo asfalt. Każdy zły Murzyn ma HIV. Szwedzi to bandyci – Polacy jeszcze pamiętają ich potop. Wyjątkiem jest poprawnie politycznie nastawiony Sabaton. Duńczycy także. Na dodatek rywalizują z nami o akwen w strefie ekonomicznej Bałtyku. I co raz przegrywamy z nimi w nogę. Szkoci to Anglicy i pragórale. Turcy z pozoru wydają się porządni, ale tak naprawdę to islamskie szwaby, lub – jak kto woli – kebaby. Anglicy to frajerzy i nieroby. Amerykanie to debile i grubasy. Tylko Europa to cywilizowany kontynent, reszta świata to głupie Żydy, grube Amerykańce, brudne Araby lub leniwe Murzyny. Arabowie to brudasy, mordercy, fanatycy religijni i pasożyty, które swój majątek zdobyły za sprawą ropy naftowej. Polacy to jedyni dobrzy ludzie. Ale każdy Polak jest w jakimś stopniu gorszym człowiekiem od Ciebie. Religia i wyznania[edytuj • edytuj kod] Każdy Polak musi być 101% katolikiem. Polak, który nie jest katolikiem, to nieczłowiek albo Żyd (czyli nieczłowiek). Katolicyzm to jedyna słuszna religia, ale tylko ty jeden na świecie jej przestrzegasz w 100%. Reszta nie. Każdy muzułmanin to terrorysta, Arab, brudas i awanturnik. Każda muzułmanka średnio raz w tygodniu zostaje przez męża oblana kwasem albo obrzucona kamieniami. To dlatego są całe zakryte. Każdy buddysta to komuch, debil i bałwochwalca. Buddyzm tak naprawdę jest zły, bo widziałeś jak Wojciech Cejrowski pokazał bożka, który przypominał ci szatana. Każdy ateista to ścierwo, podczłowiek, morderca, złodziej, pedofil i narkoman. Każdy protestant to Szwab, zdrajca i chrześcijanin niższej kategorii. Każdy prawosławny to kacap i wyborca Putina. Każdy świadek Jehowy to heretyk, akwizytor, zdrajca, chrześcijanin niższej kategorii oraz morderca. Wszystkie wierzenia praktykowane przez plemiona afrykańskie obracają się wokół składania ofiar z ludzi, by szamani mogli pomniejszać im głowy. A co to kua to całe shintō? To na pewno odłam buddyzmu. Jeżeli ktoś się z tobą w czymś nie zgodzi, trafi do piekła. Ze wszystkich mieszkańców twojego osiedla, tylko ty pójdziesz do nieba. Szatan jest wszędzie (tylko nie koło ciebie). Każdy kto je inne potrawy niż ty, inaczej się ubiera, słucha innej muzyki albo ma inne zainteresowania trafi do piekła. Za przesiąknięte chrześcijańską miłością i tolerancją działania, jak wyzywanie innych religii, grożenie piekłem na każdym kroku, obrażanie ateistów i życzenie jak najgorzej każdemu dookoła, dostanie ci się honorowe miejsce w niebie. Każdy, kto w całej historii ludzkości został zgładzony przez chrześcijanina, zasłużył sobie na to. Wszyscy rycerze, którzy brali udział w I krucjacie poszli do nieba. Nawet ci, co dopuszczali się kanibalizmu w Ma'arracie i wymordowali ludność cywilną Jerozolimy. Papież był Polakiem, a więc każdy Polak jest jak papież (ale ty najbardziej)[1]. Religie inne niż katolicyzm nie mają prawa wstępu do Polski. Katolicyzm to religia, którą inne wyznania mają obowiązek u siebie tolerować i z czasem nawrócić się na nią. Miłuj bliźniego swego, ale obij mordę jego, jak ma zdanie inne od twojego. Żydzi[edytuj • edytuj kod] Musisz być katolikiem. Nie możesz być Żydem. Każdy Żyd to twój wróg. Każdy nie-katolik to pajac. Nie możesz dorobić się w Polsce. W Polsce dorabiają się tylko Żydzi. Jeżeli uderzy cię Żyd, musisz oddać mu mocniej niż innemu. Nieważne, że żydokomunistyczna władza uzna cię za antysemitę. Musisz uważać, że Żydów jest w Polsce przynajmniej 1 milion. Niemcy[edytuj • edytuj kod] Każdy Niemiec to twój śmiertelny wróg, nazista i wyzyskiwacz. Musisz przynajmniej raz w życiu jechać do Niemiec na ogórki. Możesz mieć używany samochód z Niemiec, o ile będziesz narzekał na to, że jest niemiecki. Po wyeksploatowaniu samochodu musisz go sprzedać Ukraińcom lub Białorusinom. Każdy Niemiec z RFN po 1945 to gej. Każdy słucha techno, ma utlenione włosy postawione na żel i srebrne Audi. Jeśli nie spełnia powyższych wymagań, jest to Turek. Każdy Niemiec pochodzący z NRD to przefarbowany na komunizm nazista, który sprzedał Trabanta twojemu znienawidzonemu sąsiadowi. Bayern Monachium odnosi sukces tylko za sprawą Roberta Lewandowskiego, a Borussia Dortmund za sprawą Łukasza Piszczka. Polak grający dla niemieckiej reprezentacji jest prawie takim samym pedałem jak oni i nie ma prawa nazywać się Polakiem. Jeśli na ulicy w Niemczech spotkasz piękną dziewczynę, na 100% jest Polką. Na dziesięć niemieckich kobiet przypada jedenaście brzydkich. Jadąc niemieckim autobahnem cały czas trzymaj się skrajnie lewego pasa. Musisz powtarzać zwrot Nienawiść do Niemców wyssałem z mlekiem ojców. Musisz przyjąć do wiadomości, że pseudonaukowa nazistowska teoria, jakoby Niemcy byliby narodem wyższym, to brednie rodem z Wikipedii, i tak naprawdę Słowianie to rasa wyższa. Alkohol[edytuj • edytuj kod] Alkohol to Twój wróg – więc lej go w mordę. Każdy Polak był, jest lub będzie pijany. Musisz pić. Szczególnie piwo i wódkę. Polską wódkę, rosyjska jest zabroniona. Jeśli nie pijesz – jesteś Żydem. Jeśli w towarzystwie zostanie podany szampan oraz kawior to musisz podkreślić, że i tak wolisz wódkę oraz ogórki kiszone. Co najmniej raz w życiu daj komuś po pijanemu w mordę. Legendą jest, że Rosjanie mają najtwardsze głowy do picia. Ale to tylko legenda. Tak naprawdę to Polacy mają najtwardsze głowy. Jeżeli alkohol ma więcej procent niż wino, to trzeba go wypić z kieliszka od wódki. Aby mieć 2 promile alkoholu we krwi, Polak musi nie pić przez trzy dni. Dawka śmiertelna alkoholu we krwi u Polaka nie istnieje. Z czego składa się osocze? Jeśli to nie Polak, to z wody. Sport[edytuj • edytuj kod] I oto, dlaczego Polacy nie wygrywają w niczym. Zawsze są jakieś przeciwności, na które można zadać sobie pytanie „Co to, kurwa, jest?!” Musisz lubić piłkę nożną, Małysza, Kamilka, Justynę, Wyszomirskiego (lub innego sportowca, który odnosi sukcesy w konkretnym momencie); Musisz dać przynajmniej raz komuś w mordę w imię klubu lub Małysza. Musisz pamiętać, że narodowa reprezentacja nigdy nie przegrywa ze swojej winy, zawsze jest oszukana. Dlatego musisz nienawidzić Howarda Webba, norweskich arbitrów, gościa, który nie zwrócił uwagę na nieprawidłową pozycję bramkarza podczas karnych na meczu Polska-Portugalia podczas Euro 2016 i przede wszystkim tego frajera, który sędziował mecz z Niemcami w II rundzie grupowej MŚ w 1974 roku. Z dumą krzycz, że za sprawą Bońka i Brzęczka polska reprezentacja jest taka sama jak w latach 70. Uważaj, że Cristiano Ronaldo boi się Pazdana. Drzyj mordę, że Nawałka wpuścił Milika na boisko (oczywiście dopiero wtedy, gdy znowu nie trafi do bramki). Drzyj mordę, kiedy Robert Lewandowski nie strzeli gola. Wówczas mów, że strzela tylko do Niemców i że jest zdrajcą. A jak trafi do bramki dla polskiej reprezentacji mów, że jesteś dumny z jego patriotycznej postawy. Byłeś na Wembley. Serio. Bilety tylko się zapodziały gdzieś podczas remontu. Jeśli kibicujesz jakiejś drużynie w, dajmy na to, Lidze Mistrzów i ona odpadnie, następnego tygodnia kibicujesz już innej. Usuń z pamięci powyższe zdanie. Nie możesz kibicować żadnej drużynie, która nie ma w składzie Polaka. Pamiętaj, że Polak w obcej drużynie to nie Polak. Chyba, że gra w polskiej reprezentacji. Na siatkówkę zabieraj ze sobą trąbki, klekotki, talerze i inne wuwuzele. Zawsze masz jakiegoś derbowego rywala. W skokach narciarskich musisz nienawidzić Austriaków (zwłaszcza kiedy wygrywają) i sił im sprzyjających. A w biegach narciarskich – Norwegów (w szczególności Marit Bjørgen i Therese Johaug). Muzyka[edytuj • edytuj kod] Nieważne, czy słuchasz metalu, rapu czy popu – zespoły, których słuchasz, muszą śpiewać po polsku. Gdy ktoś zapyta, czego słuchasz, odpowiadaj Dobrej polskiej muzyki X (gdzie X to nazwa gatunku, np. True Norwegian Black Metal) Niezależnie jakiego gatunku muzycznego słuchasz, twoją ulubioną piosenką powinno być Hej, sokoły (piosenka niesłusznie nazywana Ukrainą). Będąc we Włoszech, musisz przynajmniej raz po pijaku głośno zaśpiewać Lasciante Mi Cantare, nawet gdy nie znasz włoskiego. Pomimo, iż nie słuchasz disco polo, w samochodzie musisz mieć co najmniej 2 kasety disco polo i na weselu bawisz się przy nim jak nigdy. Opera kojarzy ci się z przeglądarką internetową, za to do klasyki muzyki rozrywkowej zaliczasz grupę Boys i Akcent Musisz zarzekać się, że w refren utworu „Entre dos tierras” zespołu Héroes del Silencio zawiera słowo kurwa. Wszystkie twoje płyty kompaktowe wydała firma Verbatim. Jedyny oryginał, na który musisz wydać pieniądze to składanka Maryli Rodowicz lub Krzysztofa Krawczyka. Ew. może to być Budka Suflera lub Bajm. Twoim wymarzonym zwycięzcą Eurowizji musi być Polak (nawet jak drze mordę, że aż uszy odpadają). Kuchnia[edytuj • edytuj kod] Musisz jeść mięso! Wegetarianizm to cecha pedałów i azjatów! Musisz narzekać na każde zagraniczne piwo, jakie przypadkiem znajdzie się w twoich ustach, szczególnie niemieckie. Co niedzielę musisz zjeść rosół, ziemniaki, schabowego z kapustą i ogórki kiszone. Najlepiej o godzinie 14 przy włączonej Familiadzie Gordon Ramsay to podróba Magdy Gessler i Wojciecha Basiury. Nie lubisz sushi, bo nie lubisz surowej ryby. Nawet takiego w którego składzie znajduje się wędzona ryba i stanowi 8 procent koreczka. Golonce w piwie oddajesz boską cześć. Twoimi ulubionymi, polskimi specjałami są: fasola po bretońsku, ryba po grecku, łosoś po norwesku, pierogi ruskie, barszcz ukraiński, belgijskie gofry, spaghetti bolognese, gulasz węgierski, kawa po turecku i wódka Finlandia. Musisz jeść cebulę. Polityka[edytuj • edytuj kod] Kto ty jesteś? Polak mały Unia Europejska była dobra, gdy dawała dotację. Teraz je be, bo rządzi nią Angela Merkel, która wspiera politykę imigracyjną. Nie możesz być politykiem, bo rządzą nami Żydzi i masoni. Śmiej się z polityków. Musisz narzekać na politykę. Możesz głosować tylko na partie odwołujące się do polskich wartości, które nie przekraczają progu wyborczego. To da ci pretekst do narzekania. Nie możesz popierać żadnej lewicowej partii. Ewentualnie możesz nie głosować w ogóle, co da ci powód do jeszcze większego narzekania na to, że nie ma na kogo głosować i na tych idiotów, którzy wybrali tych, którzy aktualnie rządzą, (nie przesadzaj, to Polacy!) Historia[edytuj • edytuj kod] Musisz znać inwokację z Pana Tadeusza. Albo przynajmniej fragment: Litwo, ojczyzno moja!. Oczywiście Litwa nigdy nie była i nie będzie Twoją ojczyzną. Nie traktuj tego na serio. Litwa to tylko polska prowincja. Musisz znać datę bitwy pod Grunwaldem (przydaje się przy produkcji bimbru). Musisz domagać się zwrotu zagrabionych przez tysiąclecie ziem. Szczególnie Wilna, Lwowa i Zaolzia. Możesz się domagać zwrotu Madagaskaru, Chicago, Kłajpedy i Mołdawii. A także każdej innej przestrzeni we Wszechświecie. Musisz wierzyć, że właściwie to Polacy wygrali II wojnę światową, a alianci tylko pomagali. W zasadzie to Polacy stworzyli Koalicję, żeby inne kraje się nie nudziły w czasie II wojny światowej. Styl, moda, hobby, wystrój i higiena[edytuj • edytuj kod] Nie ma prawdziwego Polaka bez eleganckiego wąsa. O eleganckich pekaesach wspominać chyba nie trzeba, to przecież oczywiste. Zasadniczo powinieneś mieć też zakola. Miej przy sobie zawsze nóż, żeby w razie niespodziewanej randki szybko wydłubać brud zza paznokci. Ewentualnie też z pępka, jeśli sprawy zajdą za daleko. Dużo wody kolońskiej! Wtedy już nie musisz się myć. Mycie rąk po sikaniu to zabobon i pedalstwo, pisali o tym w „Naszym Dzienniku”. Mieszkasz w kwadraciaku na wsi lub na blokowisku z wielkiej płyty w jakiejś obskurnej dzielnicy. Głównym elementem wystroju salonu modnego Polaka jest oczywiście wypolerowana na glanc meblościanka. Na niej masa szkła. To nic, że nie używasz nawet jednej dziesiątej zbioru, przecież nie wyrzucisz spadku po babci. Na meblościance stoi obowiązkowo album „Dziesięciolecie pontyfikatu Jana Pawła II”. Piętnasto-, Dwudziesto- i Dwudziestopięciolecie też. Wypada, aby na ścianie, obok jelenia na rykowisku, wisiał też portret Jana Pawła II w możliwie czcigodniej pozie. Obok powinna wisieć dziadziusiowa szabelka, której to używał walcząc u boku Piłsudskiego. Następnym obowiązkowym elementem na meblościance jest armata, z butelką po koniaku jako działem. Na górze wszelkie trofea za zajęcie czwartego miejsca na spartakiadzie. Specjalny regał na płyty Krzysztofa Krawczyka. No i kryształy, te kryształy. Warto znaleźć na meblościance miejsce na jak największą plazmę i DVD. Jeśli nie stać cię na najbardziej wypasiony zestaw kina domowego, trudno, zastaw się, weź nadgodziny, nie daj na Radio Maryja, ale musisz mieć lepszy niż Paździoch spod trójki. Podłoga koniecznie lastryko, ew. linoleum. Jeśli coś musisz na podłogę położyć, to wyłącznie gumolit. Na balkonie pelargonie i satelita. Obowiązkowo większa niż u sąsiada. Tapeta w kwiatki, a jeszcze lepiej w cegłę – zwłaszcza mieszkanie w bloku powinno wyglądać, jak średniowieczne, polskie zamczysko – tylko na takim tle dobrze komponują się szable i tace złupione na Turkach pod Wiedniem (utracone w zawierusze dziejów, ale odkupione na bazarze). Żyrandol najlepiej w stylu Ludwik XIV. Będzie się komponował z wersalką. Żadne tam klinkiety. Pudełek po herbacie, kakao, czekoladkach nie wyrzucasz, tylko stawiasz w kuchni na regale jako pojemniki na cudowne ziółka, o których mówił w „Rozmowach w toku” ojciec prowadzący, ten z anielskim głosem. Garnitur? Tylko z bazaru. Noś go na wszelkie zjazdy rodzinne i w każdą niedzielę do kościoła. Obowiązkowy myjesz włosy w środę i sobotę. To nic że będą śmierdzieć, inaczej nie możesz. W sandałach (szczególnie na wycieczkach) musisz mieć koniecznie założone skarpety. Najlepiej białe albo szare. Oglądasz seriale. Koniecznie te polskie. Dr. House, CSI: NY itp. są robione w złym, grzesznym kraju, więc nie możesz ich oglądać. Twoimi ulubionymi są Zmiennicy, Świat według Kiepskich i 07 zgłoś się. Ubóstwiasz Klossa oraz Pancernych – w każdą niedzielę musisz je obejrzeć. Lubisz też te brazylijskie, np. Zbuntowani. Kochasz teleturnieje, lecz tylko te dobre, jak Jeden z dziesięciu, Moment prawdy lub Gra w ciemno. Nigdy Milionerzy, to dla bogaczy z miast. Big Brothera też się nie powstydzisz. Polskość[edytuj • edytuj kod] Z dumą noś dres upamiętniający żołnierzy wyklętych i powstanie warszawskie. Nie możesz mieć przyjaciół z zagranicy. Nie możesz kupić niczego, czego nie wyprodukował Polak. Podkreślaj na każdym kroku, ile twój naród wycierpiał. Kiedy z dumą unosisz twarz w stronę nieba, w okolicy musi rozlegać się bojowy pisk orła. Nawet kiedy jedziesz metrem, albo siedzisz w bunkrze! Jeżeli tak się nie dzieje, to widocznie jeden z twoich przodków był Niemcem lub Żydem. Jeżdżąc na wycieczki krajoznawcze musisz podkreślać, że Polska jest najpiękniejsza. Musisz przynajmniej raz zobaczyć polskie morze, polskie Tatry, Kraków, Jasną Górę, Warszawę, Wieliczkę i Licheń, i Toruń też! Nie możesz pod hasłem „Polak” na Nonsensopedii napisać niczego ironicznego o kulcie Jana Pawła II. Będąc za granicą zawsze z dumą noś polską koszulkę, kaszkiet albo szalik i spode łba patrz na każdego, kto się na ciebie – nawet nieświadomie – spojrzy. Za granicą pij tylko piwo: Żywiec lub Żubr (ze względu na szlachetne polskie nazwy, których obcokrajowiec nie będzie potrafił wymówić), ew. zimnego Lecha (też odrobina polskości, chyba że kolejny prezydent rozwali samolot pod Smoleńskiem). W Czechach i na Słowacji mów tylko po polsku i obrażaj się za każdym razem, gdy nie zostaniesz zrozumiany. Jeżeli ktoś napisze Polak małą literą, to wyjeb mu. Będąc za granicą na wieczorach karaoke koniecznie śpiewaj „Przeżyj to sam” grupy Lombard. Może być ewentualnie motyw z serialu „Czterej pancerni i pies” (ale tylko fragment Deszcze niespokojne, bo reszty pewnie i tak nie znasz). Polonia[edytuj • edytuj kod] Polacy pracujący w USA lub UK to najczęściej osoby przeżywające osobisty dramat rozłąki z ojczyzną. Jeżeli przebywasz za granicą więcej niż rok, nie jesteś już Polakiem, zostajesz zdegradowany do Polonii. Wszyscy z Polonii chcą wrócić do Polski, ale nie mogą się zebrać. Jeżeli jesteś z własnej woli dłużej niż 5 lat za granicą, musisz być Żydem. Będąc za granicą musisz jeść tylko polskie potrawy (bigos, schabowy, pierogi, zsiadłe mleko). Jak powiedzą, że nie ma takich rzeczy w menu, obraź się lub zrób awanturę. Inne[edytuj • edytuj kod] Polak szanuje swój kraj i wie o nim wszystko, choć nie wie, jaki to herb. Jeżeli ktoś cię uderzy, zabij go, po czym nadstaw drugi policzek. Musisz powtarzać, że jesteś tolerancyjny. Jeżeli jesteś naprawdę tolerancyjny, to jesteś pedałem. Nie możesz być pedałem. Jeżeli oglądasz lesbijki, to tak naprawdę nie możesz ich lubić. Twoja mowa musi być jak świst szabli. Powinieneś przeczytać Dywizjon 303, Krzyżaków i Kamienie na szaniec. Musisz narzekać na zagranicznych turystów. Umiesz jeździć konno i korzystać z szabli. Serio. Jesteś potencjalnie najlepszym żołnierzem na świecie. Dobrze byłoby, gdybyś pracował fizycznie. Praca umysłowa jest podejrzana i zarezerwowana głównie dla Żydów. Mimo niskich dochodów, musisz szastać pieniędzmi, aby pokazać znajomym, że stać cię na wszystko – „zastaw się, a postaw się!”. Każdy, kto zarabia więcej od ciebie, jest złodziejem. Każdy, kto zarabia mniej od ciebie, jest skończonym idiotą. Jeżeli twojemu sąsiadowi burza zniszczy dom, to widocznie taka była wola boska i należy to uszanować! Jeżeli tobie burza zniszczy dom, to wszystko wina tej je**nej mendy, sąsiada! Jeśli nie lubisz kawioru, a stać cię na niego, to i tak powinieneś go jeść i podkreślać jaki jest pyszny. Musisz mieć konto na Fejzbuku. I na każdym portalu, który jest w danym miesiącu na czasie. Ale musisz nienawidzić Marka Zuckerberga, bo to burżuj, Żyd i w dodatku jeszcze rudy!! Jako pasażer zawsze bij brawo podczas lądowania samolotu. Do kina nie chodzi się po to żeby obejrzeć film, tylko żeby nażreć się popcornu i napić Coca-Coli. Przy okazji musisz ciamkać i siorbać. Niech wiedzą sąsiedzi że oglądasz film z zaciekawieniem. Prawdziwy Polak nigdy nie płacze. A jak już płacze, to tylko, gdy umrze mu matka lub gdy 1 listopada ogląda finał Znachora. Nie lubisz swojego sąsiada. Albo wciąż kłóć się z nim, albo w ogóle z mendą nie gadaj. No chyba, że to też taki Polak jak Ty. Wtedy z nim trzymasz. Słowo kurwa nie jest przekleństwem, to przecinek. Zobacz też[edytuj • edytuj kod] Polacy Polska Język polski Przypisy ↑ Wyjątkiem jest ta menda! Ciasteczka pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z Nonsensopedii, zgadzasz się na wykorzystywanie ciasteczek. Polacy w Zurychu. Szwajcaria była celem podróży polaków już od średniowiecza, jednak nasilenie kontaktów miało miejsce od wieku XV. Obcenie Polonia szwajcarska to najczęściej osoby, które pozostały w Szwajcarii po II wojnie światowej, emigracja lat 60. i 70 oraz emigranci z lat 80., czyli tzw. „emigracja solidarnościowa Kategoria: Nowożytność Data publikacji: Wbrew obiegowej opinii to nie Europejczycy polowali na czarnoskórych niewolników w Afryce. Oni tylko nakręcali popyt. Afrykanów w niewolę chwytali i sprzedawali... ich sąsiedzi i bracia. Gdy na horyzoncie majaczyła bajeczna fortuna, nikt nie przejmował się ludzką godnością. Sir John Hawkins miał wiele zalet. Opracował na przykład zupełnie nowy model okrętu wojennego, który nie tylko usprawnił nawigację i zapewnił brytyjskiej flocie przewagę na morzach i oceanach, ale też całkowicie zmienił strategię wojny morskiej. Był też wybitnym nawigatorem, który wytyczył między innymi szlak okrężnej drogi handlowej przez Atlantyk, jak również sprawnym agentem korony brytyjskiej. Wszystkie te cechy zapewniły mu stopień admirała i spore wpływy na dworze. Fortunę jednak przyniósł mu zupełnie inny talent, objawiony na początku lat 60. XVI wieku. Jak nikt inny mianowicie, potrafił prowokować plemienne wojny w Afryce. Zdobytych w ich trakcie niewolników przyjmował później jako zapłatę za pośrednictwo i współpracę. Jeśli jeszcze podczas swojej pierwszej afrykańskiej wyprawy w 1562 roku nie stronił od używania siły i zdobył trzystu niewolników – jak pisał – częściowo przy pomocy miecza, a częściowo innymi sposobami, to cztery lata później o mieczu nie było już mowy. Sir John Hawking był człowiekiem wielu talentów. Ale jedno szło mu wręcz wybitnie – mianowicie prowokowanie konfliktów między afrykańskimi plemionami (źródło: domena publiczna). Na wybrzeżu Sierra Leona, podburzając jednych afrykańskich władców przeciwko drugim, zaopatrzył się w niemal dwukrotnie więcej „czarnego towaru”, ku chwale Anglii i własnej sakiewki. Ten właśnie sposób pozyskiwania darmowej siły roboczej na plantacje Ameryki stał się najpowszechniejszym do końca XIX wieku Monopol na „czarny towar” Niewolnictwo nie było w Afryce niczym szczególnym. Tak jak we wszystkich innych częściach świata, w niewolę można było trafić w wyniku przegranej wojny, zadłużenia czy jakiegoś cięższego przestępstwa. Ale nie było to niewolnictwo w sensie, jaki nadali mu później plantatorzy ze Stanów Zjednoczonych – przypominało raczej poddaństwo chłopów w feudalnej Europie, niż łańcuchy i bat na polach bawełny w Arizonie. Osobliwością nie był również proceder handlu czarnymi niewolnikami z państwami arabskimi i europejskimi. Jeśli chodzi o te drugie, to rozpoczął się on już w XV wieku, a jego inicjatorami i na niemal stulecie monopolistami byli Portugalczycy. Podobnie jak później Hawkins, tak i oni zaczęli od rozwiązań siłowych, porywając metodą piracką ludność ze Złotego Wybrzeża w Zatoce Gwinejskiej, na wysokości współczesnej Ghany i Wybrzeża Niewolniczego (dzisiejsza Nigeria, Benin i Togo). Eksplorację w głąb kontynentu uniemożliwiały jednak stosunkowo silne państwa tego rejonu, jak przeżywające wówczas swój największy rozkwit królestwa Songhaj, Mali i bardzo silnie rozwinięte Kongo. Władcom tych krajów nie przeszkadzało bynajmniej samo porywanie członków drobniejszych plemion, lecz fakt, że nic na tym nie zyskiwali. Ich zbrojny opór i zmysł handlowy Portugalczyków bardzo szybko doprowadziły więc do stworzenia sprawnie działającego rynku handlu żywym towarem, w którym rolę dostawców spełniały same państwa Czarnego Lądu, wyspecjalizowane i zbrojne spółki handlowe ciemnoskórych kupców, a także drobniejsze grupy żądnych szybkiego zysku łowców. Na XVIII – wiecznej mapie Homanna Heirsa pokazano Zatokę Niewolników – wybrzeże Zachodniej Afryki. To stąd biegły główne szlaki handlu żywym towarem, najpierw do Portugalii, później do Ameryki (źródło: domena publiczna). Ciekawie wyglądają proporcje. Nie mamy danych dotyczących tego okresu, ale w XVIII wieku – kiedy zmienili się odbiorcy, ale sama mechanika rynku pozostawała ta sama – na sześciuset niewolników dostarczonych na Wybrzeże Niewolnicze tylko dziesięć procent dostarczyło oficjalnie państwo, dwadzieścia procent drobniejsi łowcy, a pozostałe siedemdziesiąt procent większe organizacje kupieckie. Wynika z tego, że przez kilka stuleci na zachodnim wybrzeżu Afryki istniały oficjalnie organizacje, trudniące się wyłącznie chwytaniem i sprzedażą lokalnej ludności w niewolę. Zresztą słowo „wybrzeże” nie do końca oddaje skalę penetracji afrykańskiego interioru. Jeśli w okolicach Senegalu w wieku XVII przeciętna odległość, jaką niewolnicy musieli pokonać do czekających na morzy europejskich okrętów, wynosiła sto kilometrów, to wiek później – już sześćset. Kto zyskiwał na handlu niewolnikami? Dostawcy – największe i najsilniejsze ówczesne państwa Czarnego Lądu! Na ilustracji audiencja delegacji z Portugalii u władcy Królestwa Kongo (źródło: domena publiczna). Oczywiście nie mogłyby one funkcjonować bez zgody władców, z czego Europejczycy doskonale zdawali sobie sprawę. Bodaj najbardziej zeuropeizowana z tamtejszych monarchii, Kongo, zawarło oficjalny sojusz z Portugalią. Panujący tam mani – jak brzmiał jego oficjalny tytuł – Nzinga przyjął nawet chrzest i rządził dalej pod imieniem Alfonsa. W państwie ustanowiono biskupstwo, a synowie lokalnych elit wysyłani byli do Portugalii, gdzie otrzymywali wykształcenie, zaś po powrocie do kraju służyli za pośredników, przewodników i tłumaczy. Nowe państwo na mapie chrześcijańskiego świata nie zapominało o swoich dobroczyńcach. W porcie Kabinda w ujściu rzeki Zair czekało na nich w latach 20. XVI wieku dwa tysiące niewolników rocznie, a dekadę później już dwukrotnie więcej. Zobacz również:Sto tysięcy niewolników rocznie? To europejskie państwo przez 300 lat przodowało w handlu żywym towaremCzy Robinson Crusoe rozbił się na… polskiej wyspie?Gwiazda Śmierci istniała naprawdę. Na Karaibach Za paciorki i broń Jeden Afrykańczyk wart był – jak uważano – czterech Indian – pisze w swojej książce „Żywe trupy” Adam Węgłowski. – Ponadto wykorzystywaniu schrystianizowanych już indiańskich plemion sprzeciwiali się wpływowi wówczas jezuici. Czarni Afrykańczycy, >poganie< (animiści, muzułmanie itd.) kupowani od handlarzy niewolników, nie mogli liczyć na podobne względy. Niewolnictwo w Afryce miało długą tradycję, jeszcze zanim nieszczęśnicy z Czarnego Lądu zaczęli trafiać do amerykańskich plantacji bawełny (źródło: domena publiczna). Rentowność handlu lokalną ludnością z Europejczykami była powodem swoistego wyścigu o monopol w tej materii. Szczególną aktywność wykazywały przy tym ludy Hueda, Allada, Oyo, Dahomej i Akwamu. Kiedy ten ostatni w 1681 roku zdobył ważny port Akrę, oficjalnie zakazano kupcom przebywania w interiorze kraju, by uniemożliwić im łowy na niewolników i zapewnić w tym względzie wyłączność państwu. Dokładnie tak samo postąpili władcy Dahomej, którzy ustanawiając na swoich włościach monopol, sprzedawali od dwunastu do dwudziestu tysięcy niewolników rocznie. Nieco bardziej na wschód kontynentu – w obrębie wpływów arabskich, które niczym nie różniły się od tych europejskich – w tym właśnie procederze można znaleźć korzenie krwawego i trwającego do dziś konfliktu między plemionami Hutu i Tutsi. Gdy w grę zaczęły wchodzić naprawdę poważne zyski i poważna konkurencja, polowania na niewolników stawały się coraz bardziej brutalne (źródło: domena publiczna). Polowania na niewolników stawały się z biegiem lat coraz bardziej brutalne, a polityczna destabilizacja kontynentu osiągała granice anarchii. Było to rzecz jasna bardzo na rękę europejskim mocarstwom, które podsycały ten proces, z roku na rok zwiększając popyt na „żywy towar”. Ale nie tylko. Henry Zins pisał: W handlu niewolnikami pomiędzy afrykańskimi pośrednikami a europejskimi nabywcami środkiem płatniczym były żelazne sztabki, które stały się formą pieniądza od Senegalu, do Wybrzeża Kości Słoniowej. W okolicach Ghany ich rolę spełniały: złoty piasek, bransolety, sukno hinduskie, muszelki i paciorki. W rzeczywistości jednak, wraz z rozwojem interesu coraz częściej płacono bronią i prochem, co z czasem zbrutalizowało prymitywną dotychczas taktykę wojenną państw afrykańskich. Dużo zmieniało się także po stronie europejskiej. Do końca XVI wieku monopolistą w handlu afrykańskimi niewolnikami była Portugalia – odsprzedając ich do Ameryki, ale też chętnie wykorzystując we własnych posiadłościach. To właśnie w nich, konkretnie na Maderze, po raz pierwszy zastosowano eksperyment z systemem plantacyjnym opartym na pracy niewolniczej, który powszechnie stosowano później w USA. Jednak już w początkach XVII do handlu niewolnikami włącza się i szybko zyskuje przewagę Holandia, a Amsterdam staje się największym portem „przeładunkowym” schwytanych Afrykańczyków. Sytuacja taka trwa mniej więcej do połowy stulecia, kiedy ogromna rentowność tego biznesu kusi inne państwa Europy – nie tylko Anglię i Francję, które odtąd nieustannie walczą w nim o pierwsze miejsce na podium, ale też Szwecję, Danię, a nawet Brandenburgię. Skala zjawiska jest na tyle poważna, że zarówno we Francji jak i w Anglii powołane zostają specjalne Kompanie Afrykańskie, którym przyznany zostaje monopol na obrót czarnymi niewolnikami, a udział w nich mają koronowane głowy tych państw i spora część arystokracji. Pikanterii dodaje fakt, że udziały w Królewskiej Kompanii Afrykańskiej miał też filozof John Locke – wielki piewca wolności. Rentowność handlu niewolnikami kusi większość europejskich państw, które chcą czerpać zyski z procederu. Ale samo łapanie nieszczęśników było zadaniem ich pobratymców (źródło: domena publiczna). Nie wiadomo tak naprawdę, ilu Afrykańczyków uprowadzono w niewolę. Skrajne szacunki rozpościerają się między dziesięcioma a stoma milionami, przy czym ta ostatnia liczba wydaje się jednak sporą przesadą. Dla kontynentu sprawa była na tyle katastrofalna, że wszystkie uczestniczące w nim państwa formalnie zniosły niewolnictwo na kongresie wiedeńskim w 1815 roku. Oczywiście, nie należy tu węszyć przesadnego humanitaryzmu europejskich elit – wtedy mniej więcej rozpoczęła się epoka afrykańskiego kolonializmu, na co komu po koloniach wyludnionych? Niezależnie zresztą od formalnych aktów interes był zbyt dobry, by uciąć go jednym dokumentem. W praktyce czarnymi niewolnikami handlowano jeszcze kilkadziesiąt lat później, do końca XIX stulecia. Zmienił się jedynie dostawca – nie były nim już, jak przez czterysta lat, państwa afrykańskie, lecz największe mocarstwa Europy. Choć niewątpliwie korzystały z pomocy lokalnych „biznesmanów”. *** Krew i pot niewolników, ich magiczne wierzenia i mroczne rytuały, okrutny proceder handlu żywym towarem – to tu Adam Węgłowski doszukuje się korzeni fenomenu zombie, który opanował doszczętnie współczesną popkulturę. Książkę „Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie”, wydaną przez Ciekawostki Historyczne, możecie kupić aż 30% taniej! Zobacz również "Polacy to ścierwa", "Hitler by się tutaj przydał". Wyrok dla "pseudocelebrytki" Opublikował też filmik, na którym Katarzyna Ż. prowadzi transmisję z Wrocławia, gdzie ekspedientka w Rada Języka Polskiego oficjalnie zaakceptowała opinię dr hab. Marka Łazińskiego z Uniwersytetu Warszawskiego. Językoznawca przekonuje, że rzeczownik „Murzyn” jest archaiczny i rasistowski. Głos w sprawie decyzji RJP zabrał dr Bawer Aondo-Akaa. — To jest absurd — ocenia dr Bawer Aondo-Akaa w rozmowie z portalem — Jestem przekonany, że to decyzja ideologiczna. Widzimy, że w Zachodniej Europie ideologia Gender wiedzie prym. Dr hab. Marek Łaziński swoje stanowisko uzasadnił następująco: — Słowa Murzyn nie zalecam używać inaczej niż na prawach historycznego cytatu (jak Murzyn zrobił swoje… w cytacie z Fryderyka Schillera). Ponieważ trudno jest zmienić przyzwyczajenia mówiących, ograniczam swoją rekomendację do komunikacji publicznej: mediów, administracji, szkoły. W tych kręgach zresztą omawiane tu słowa i tak są używane coraz rzadziej, ponieważ większość mówiących ma świadomość, że budzą co najmniej kontrowersje — poucza Łaziński. — Sam nie mówię „Murzyn” od lat nawet w rozmowach prywatnych, innych zachęcam, by nie używali tego słowa w przestrzeni publicznej — dodaje. Poproszony o komentarz w tej sprawie dr Bawer Aondo-Akaa nie zgadza się z decyzją Rady Języka Polskiego i poglądami Łazińskiego. — Jeśli chodzi o słowo „murzyn” to rzeczywiście w wielu państwach to słowo może kojarzyć się źle, jak w Stanach Zjednoczonych, we Francji czy w Wielkiej Brytanii. Murzyni byli wyzyskiwani, wykorzystywani przez osoby rasy białej. W naszej Wielkiej Polsce czegoś takiego nie było! W najjaśniejszej Rzeczpospolitej Polskiej nigdy nie było poważnej skali niewolnictwa. Powiem więcej i podam przykład Madagaskaru czy Kunta Kinte — rozpoczyna swój wywód Aondo-Akaa. — Wyspa Madagaskar należała o księcia Kurlandii, a książę Kurlandii był lennikiem króla Polski i Litwy. Murzyni na wyspie Madagaskar byli niezwykle jak na tamte czasy po ludzku traktowani, ponieważ my, Polacy od zawsze uważamy, że godność człowieka nie zależy od jego koloru skóry. Kolejnym przykładem jest wspomniana już wyspa Kunta Kinte, która była naszą kolonią. Jak straciliśmy kontrolę nad wyspą, to sami tubylcy — Murzyni, chcieli, żeby Polacy nadal mieli pieczę nad wyspą, ponieważ polski zarządca uważał, że Murzyni to są równi godnością ludzie — argumentował. Na koniec doktor Aondo-Akaa zaznaczył, że dawniej w Polsce nie traktowano określenia „Murzyn” jako obelgi wobec czarnoskórych, a sam wyraz miał neutralne czy wręcz przyjazne konotacje. Za przykład przywołał postać żyjącego w XVIII wieku generała i polskiego patrioty Władysława Jabłonowskiego, w kraju nazywanego pieszczotliwie „Murzynkiem”. Jabłonowski był nieślubnym synem żony generała Konstantego Jabłonowskiego, po którym przejął nazwisko. Przeczytaj również: 36-latka zmarła kilka dni po zaszczepieniu. Sprawę bada prokuratura: „Zgon nastąpił z przyczyn naturalnych” Przeczytaj również: Straż Miejska spacyfikowała przechodnia za brak maseczki. Stojący obok ludzie nie wytrzymali: „Czemu wy gazujecie człowieka?!” Źródło: Tysol (Visited 1 587 times, 1 visits today) Post Views: 1 251 Więc tak, na Sylwestrze z rządową TVP: Murzyni z tęczową opaską Cygani (hej, hej tańczcie z nami, nami Cyganami) Niemcy Żydzi Ktoś powie o homocośtam, to go zabiję śmiechem 😂😂😂😂😂😂😂😂😂 – Donoszę, że Polacy to też murzyni, tylko biali. W związku z niniejszym należy im się niepodległość. Tak Stanisław Mrożek pisał w "Donosach" w 1982 roku. Patrzcie Państwo, po tylu latach to hasło znajduje się na okładce nowego tygodnika "Do Rzeczy" – mówi Rafał Ziemkiewicz na filmie zapowiadającym najnowszy numer "Do Rzeczy". Zobaczcie całość! © ℗ Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy. Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych. Dla Berlina zasada przedawnienia czy braku podstaw merytorycznych do niemieckich reparacji obowiązuje tylko wobec Polski. Sławomir Mrożek w swym ironicznym „Liście otwartym do sekretarza generalnego ONZ” napisał: „Polacy to też Murzyni, tylko biali”. Słowa polskiego pisarza zmarłego w Nicei (15 sierpnia obchodziliśmy 9. rocznicę jego śmierci) pasują jak ulał do sprawy Przeglądając polską prasę w poszukiwaniu afrykańskich śladów, natrafiliśmy na osobliwy artykuł. Tytuł grzmiał – „Polacy i murzyni zagrażają przyszłym Niemcom”. Ukazał się 26 sierpnia 1933 roku na łamach „Dziennika Białostockiego”. Czytamy w nim, że niejaki „Heinz Friedrichs, jeden z filarów hitleryzmu”, przestrzega Niemcy przed Polakami i Murzynami. Jak dowodzi – Polska pomimo wielu lat w niewoli „utrzymała swoją narodowość i cyfrę ludności”. Co więcej od roku 1920 jej liczba wzrosła o 20 procent. Propagandzista Hitlera prognozował znaczny wzrost w kolejnych latach, który sprawi, że w Polsce będzie więcej ludzi niż w Niemczech. Zapomniał jednak rozróżnić narodowości, które zamieszkiwały ówczesną II Rzeczpospolitą. Nie przeszkadzało mu to w postawieniu tezy, że Polacy będą dążyli do ekspansji na Zachód, kosztem Niemiec. A jednak nie tylko ze wschodu groziło niebezpieczeństwo. Równie groźni mieli być „kolorowi Francuzi”, których coraz więcej pojawiało się nad Sekwaną w związku ze służbą we francuskiej armii. W samym Paryżu miało mieszkać zdaniem Friedrichsa 50 tysięcy mulatów. I stanowią jego zdaniem poważne demograficzne zagrożenie. Friedrichs konkludował: „Słowianie ze wschodu, murzyni z zachodu”. Tam kryło się największe niebezpieczeństwo. pś