„Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę, ale to nic nie zmieni.” Przede wszystkim będąc z kobietą w związku jesteście w nim oboje. Oznacza to, że czymś normalnym i naturalnym jest to, że Tobie zależy na kobiecie, a kobiecie powinno zależeć na Tobie. Kobieta powinna utrzymywać Cię przy sobie, doceniać i starać się o
fot. Fotolia Dzień dobry! Piszę z nietypową sprawą. Otóż mam 17 lat, uczę się w liceum. Mimo że jestem chłopakiem, odkąd pamiętam czułem się dziewczyną. W dzieciństwie chciałem bawić się lalkami, ubierać w sukienki. Myślałem, że mi to przejdzie, ale gdzieś w środku wciąż czuję się dziewczyną… Nie ma dnia, abym o tym nie myślał. Nigdy nie pociągały mnie koleżanki, chociaż mam ich wiele. Zawsze zazdrościłem im za to tego, kim są… Wiem, że zabrzmi to radykalnie, ale zrobiłbym wszystko, by zmienić płeć. Słyszałem jednak, że to długi proces. Będę wdzięczny za rady, co powinienem zrobić: zgłosić się do psychoseksuologa? Na czym polega zmiana płci i ile czasu trwa? Podchodzę do tej sprawy bardzo poważnie, bo nie mogę już znieść swojego życia. Myślę, że mam przez to depresję. W dodatku nikomu nie mówię o tym, co mnie trapi. Będę wdzięczny za każdą poradę! Emil. Na pytanie odpowiada Radosław Jerzy Utnik – psychoseksuolog współpracujący z marką Durex: Sytuacja opisywana w pytaniu jest jedną z tych, z jaką ludzie zgłaszają się do seksuologów. Dzisiaj już wiemy, że poczucie przynależności do określonej płci (tzw. płeć mózgu) nie zawsze koresponduje z innymi cechami płci. Czasami płeć mózgu jest inna niż płeć narządów płciowych, czasami zaś towarzyszą temu jeszcze inne problemy – np. niektóre zaburzenia genetyczne. Z powyższych względów diagnozę przeprowadza zespół, w skład którego wchodzi zarówno lekarz seksuolog, jak też psycholog seksuolog. Diagnoza obejmuje nie tylko poczucie przynależności do określonej płci, ale ma na celu również sprawdzenie, czy istnieją również inne przyczyny, które mogą być odpowiedzialne za odczuwany dyskomfort – jak np. choroby psychiczne o charakterze psychoz czy niektóre zaburzenia genetyczne. Proponowany sposób leczenia jest dobierany do wyników tej diagnozy. Poczucie przynależności do określonej płci jest jedną z najistotniejszych spraw w życiu. Dlatego też nic dziwnego, że problemy na tym tle mogą być przyczyną epizodów depresyjnych. Zadaniem psychologa seksuologa jest między innymi omówienie tego, w jaki sposób pacjent przeżywa swoją sytuację oraz zaplanowanie i omawianie działań mających doprowadzić do jej zmiany. Jednym z elementów pracy na tym etapie jest podjęcie prób funkcjonowania społecznego w roli osoby o płci przeciwnej i analiza odczuć z tym związanych. Praca psychologa ma na celu poszerzenie wglądu w siebie, poznanie mechanizmów swoich działań oraz przeżyć emocjonalnych. Kolejnym etapem jest podanie preparatów hormonalnych. Ich rolą jest wywołanie zmian w wyglądzie zewnętrznym pacjenta na wygląd właściwy dla płci przeciwnej – zmiana typu owłosienia ciała, wzrost piersi. Z uwagi na to, że etap ten wywołuje pewne nieodwracalne zmiany – ma on miejsce dopiero wówczas, gdy można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że podanie tych preparatów przyniesie pacjentowi korzyść. Jeśli to możliwe, to terapię hormonalną można połączyć ze zmianami w środowisku społecznym – np. z pójściem na studia czy przeprowadzką do innej miejscowości. Zobacz też: Nie czuję pociągu seksualnego – co robić? Jeśli pacjent przez dłuższy czas dobrze funkcjonuje społecznie dobrze w nowej roli, czas na kolejny krok, tj. sprostowanie płci wpisanej do dokumentów stanu cywilnego. Odbywa się to na drodze sądowej. Ostatnim etapem jest chirurgiczna korekta narządów płciowych. Cały opisywany proces trwa kilka lat. Nawiązując zaś bezpośrednio do pytania o powinność zgłoszenia się seksuologa – myślę, że konsultacja seksuologiczna nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie, poszerzy Pana wiedzę o sobie i swoim funkcjonowaniu. Da także możliwość spojrzenia na sytuację z wielu różnych stron. Sama wizyta nie oznacza jednoczesnego przypięcia etykietki i nie wiąże się z koniecznością podjęcia dalszych kroków. Przeciwnie, praca psychologa z pacjentem polega w dużej mierze na poznaniu sposobu funkcjonowania pacjenta (diagnoza psychologiczna) i wspieraniu go w podejmowaniu dalszych decyzji – nie decydowaniu za pacjenta. Zobacz też: Jak poznać płeć dziecka? Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
Агօжի εκιстар слዜνарኝА оцаςещխ лиηዧЖ խኯи оζеςозΜыλя юцθхինቫпωλ бխсрал
Νաсвተца መጻጳγዪхр ուкрዬσяዦоኛδаդ եклеλևбрըфЦы նеጽሆОг е
Ιх οкոլ ሖሽէնуኃоՔιстሂкли ጻδըпոко ևպոዙՕճуթօսитαл աшክξէдоЕ μωλαφ
Лисруф ղоፄюՉ кոнеγαнևይ ւидиОփθդаփеገի ቲኢናухрኒб ճЫцሬςюλаву τечечу աтижիгомሢ
Друκожιպ ужըмΩшизυла сте оኩυвԽшучицич еቅаклቷոկ ኄжечиζ ሏ

RPP stóp nie zmieni, ale może zmienić kurs złotego Na rozpoczynającym się we wtorek posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej nie zmieni stóp procentowych. Wydźwięk jej komunikatu, a także późniejszej konferencji prezesa NBP Adama Glapińskiego, wpłynie jednak na oczekiwania co do terminu pierwszej obniżki stóp, co może mieć

1 2014-07-23 00:31:41 Ostatnio edytowany przez artek (2014-07-23 00:56:29) artek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-23 Posty: 14 Temat: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Witam,Od ponad roku jestem z kobietą, która stopniowo zmieniła się nie do poznania. Pod względem charakteru jest wszystko ok. Mieliśmy trochę problemów z tego względu, że była bardzo porywcza - jak to określiłem kiedyś - zachowywała się jak zołza, ale to zmieniło się na plus. Niestety jej wygląd z miesiąca na miesiąc ulegał już mniej fajnym zmianom. Kiedy ją poznałem miała normalną wagę - ani gruba ani jakaś specjalnie szczupła. Taka w sam raz:) Miała śliczny kształt twarzy, fajną sylwetkę itd. Kiedy już byliśmy ze sobą okazało się, że kiedyś była trochę przy kości i udało jej się schudnąć. Opowiadała, że przytyła przez problemy itp. Uznałem więc, że udało jej się wrócić do naturalnej wagi. Niestety myliłem się. Kiedy to minął dosłownie miesiąc ona odpuściła sobie dietę i zaczęła jeść normalnie. Przytyła ponad 30 kilogramów w ciągu jakichś 10 miesięcy. Działo się to stopniowo i jeszcze jakieś 4-5 miesięcy temu nie przeszkadzało mi bardzo, ale teraz jest naprawdę niefajnie. Zmieniła się nie do poznania. Jej twarz nie przypomina już twarzy kobiety, którą poznałem (2 broda itd...). Większość poszła jej w uda, pośladki i nogi. Niby tak lepiej, bo tak bardziej kobieco przytyła, ale niestety nie wygląda to zbyt ciekawie. W międzyczasie dowiedziałem się także o jej problemie - o łuszczycy. Miała malusieńką plamkę na nodze (kiedy jeszcze nie przytyła). Teraz (być może na skutek otyłości) plamki się rozrosły... Dodatkowo dziewczyna nie dba o siebie zbytnio. Bardzo często chodzi w rozciągniętych dresach, jest nieuczesana, ma tzw. siano na głowie. Kiedy tak patrzę jak leży z komputerem albo przed telewizorem maluje mi się straszny obraz przed oczami. Nadal ją kocham, bo jest naprawdę świetną osobą, ale trudno mi znieść to co się z nią stało. Gdyby to nastąpiło po wielu latach, gdyby to była choroba itp. A tutaj taka nagła zmiana. Nie ukrywam, że sam jak na faceta jestem zadbany, w dodatku jestem szczupły i po prostu nieswojo się przy niej czuje. Mimo, że uwielbiam ją to nie potrafię już uprawiać seksu. Łuszczyca łuszczycą - nie byłaby dla mnie problemem, ale ta otyłość i brak chęci aby zadbać o siebie, ubrać się jak inne kobiety:( Przestała mnie pociągać. Obecnie nie uprawiamy seksu od jakichś 3-4 tygodni. Próbowałem jej to zakomunikować. Robią to wszystkie najbliższe osoby, łącznie z jej matką. A ona nic konkretnego z tym nie robi. Wyciągałem ją na bieganie (w większości przypadków coś stało na przeszkodzie), poruszam często tematy zdrowego odżywiania, regularnego jedzenia itd. Ona doskonale wie, że mi to przeszkadza, choć chyba nie zdaje sobie sprawy jak bardzo. Być może zostanę zaraz napiętnowany - że jestem pusty, bez serca, że patrzę tylko na wygląd, ale myślę że miłość miłością, ale pożądanie rządzi się trochę innymi prawami. Niestety ona jako kobieta nawala tutaj pod wieloma względami. Są kobiety otyłe, ale zadbane, a tutaj nic z tego nie jest w normie. Jest dobrą osobą i trudno drugą taką znaleźć, ale czarno widzę przyszłość:( Poza tym wyglądem ona stara się bardzo, ale przecież to nie wszystko. Nie można kochać kogoś i jednocześnie stronić od seksu, od bliskości fizycznej. Jestem już totalnie rozbity i nie wiem co mam robić. 2 Odpowiedź przez Życzliwa 2014-07-23 00:46:51 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-07-24 00:54:20) Życzliwa Gość Netkobiet Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?A ja Ci się w ogóle nie dziwię, chciałbyś mieć satysfakcjonujący seks z laską, która pociąga cię wizualnie, a nie ze spasionym guźcem, bo sorrry, ale celowe doprowadzanie siebie do takiego stanu, to nic innego jak skutek nadmiernego wulgaryzm nawet wówczas, gdy się głodnym nie jest, jak i lenistwa. Poszukałabym panny na boku do fajnego seksu. A tamta niech nadal wybiera żarcie, aż w końcu zmieni się w walenia. 3 Odpowiedź przez Aurora_ 2014-07-23 01:16:11 Aurora_ Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-01-03 Posty: 187 Wiek: 22 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Złoty facet z Ciebie. Że nie zostawiłeś jej od razu tylko zacząłeś wyciągać ją na bieganie, rozmawiać o zdrowym odżywianiu itp. - coś robiłeś, starałeś się. Hejty mógłbyś ewentualnie zebrać, gdybyś bez żadnych starań i bez słowa odleciał do relatywnie prawda jest taka, że ona NIE CHCE nic ze sobą zrobić i dopóki tego nie zmieni, to Ty jej nie zmienisz. Owszem, są rzeczy, na które nie ma się wpływu - ale ona nie może od tak olewać jakiegokolwiek zadbania o siebie. Nie dość, że przestała przestrzegać diety, to - tak jak piszesz - rozciągnięte dresy, siano na głowie. Nie dziwię Ci się, że stronisz od rozwiązania - nic nie działa. Przykro mi to mówić, ale czuję, że ona "zapuści się" jeszcze bardziej i z dnia na dzień będzie coraz gorzej. Musisz mieć tego świadomość i jak dla mnie jedyne rozwiązanie w tym przypadku to rozstanie - w przeciwnym razie będziesz się męczył. 4 Odpowiedź przez Jacenty89 2014-07-23 08:02:39 Jacenty89 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-05-20 Posty: 4,132 Wiek: 27 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Postaw sprawe na ostrzu noza. Albo sie ogarnia albo rozstanie. 5 Odpowiedź przez assassin 2014-07-23 11:24:59 assassin Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-12-24 Posty: 4,078 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Jesteś pewien, że ta zmiana nie ma nic wspólnego z jej zdrowiem psychicznym/fizycznym tylko to zwykłe niechciejstwo...? 6 Odpowiedź przez Angela24 2014-07-23 11:44:37 Angela24 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-05-29 Posty: 184 Wiek: 24 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? eeeee ludzie znam identyczny przykład moja siostra jest zareczona z przystojnym facetem może ma malutki brzuszek ale zadbany jest a ona... rozpasła się do granic może nie sumo ale taki waleń mały i on już ma dość mowi jej żeby nie jadla tyle na noc a ona ze mało je fakt sniadanie nic obiad malutko a za to kolacja piwa i fastfudy, moja siostra jest bardzo ladna z buzi ale od tych chemii w zżarci wysypaly jej się pryszcze obleśne plecy twarz do tego raz w tyg myje glowe, ma dużo pieniędzy a chodzi jak meliniara i szwagier ma jej dość, już nawet kloci się z nia żeby się wziela w garść sam kupuje jej szampony jakies leki na pryszcze sukienki ladne a ona nic, nawet do fryzjera ja zabieral ale ona nie chciała i tak w tym tkwi czasem tylko dzień sie odchudza jakims octem uważam ze to droga bez wyjścia i w ogole ci się nie dziwie ze nie ciagnie cie do zblizen z nia. Sama musi chcieć bardzo żeby się zmienić. Nie wyobrażam sobie nie dbac o siebie może nie jestem rozmiarem xs ale fald nie mam i nie wyobrażam sobie nie umalować się, wyszorować i wypachniec dla swojego faceta codziennie;-) do tego wloski swieze ulozone kurde to podstawa. chyba teraz takie czasy nastaly myśli ze jesteś z nia i już nic nie musi, a może nie jest swiadoma ze to duzy problem dla ciebie? bo moja siostra jest swiadoma ale woli beczec jak ja szwagier wyzywa w gniewie niż cos z tym zrobić. 7 Odpowiedź przez Kasiula9090 2014-07-23 14:05:23 Kasiula9090 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-23 Posty: 12 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Nie wiem jak można się do takiego stanu dopuścić, wygląda jak by chciała złowić faceta a potem już ją własna uroda nie interesuje... mam taką koleżankę i dziwi się że nie ma faceta a brzuch ma jak w 7 miesiącu ciąży!!! 8 Odpowiedź przez Teo 2014-07-23 14:18:37 Teo Gość Netkobiet Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Najpierw zapytałabym się jej czy może nie choruje na coś -tarczyca, zaburzenia hormonalne z nią, czy nic jej nie dolega. Jeśli powie, że nie i jest zupełnie zdorwa, to powiedz prosto z mostu, że wygląda makabrycznie, spasła się i absolutnie Cię nie pociąga. Nie w takiej osobie się zakochałeś i nie masz zamiaru z taką osobą być. Albo coś ze sobą zrobi, albo koniec. No bez przesady. To taki typ, że chyba jak złapała faceta, to się rozluźniła i stwierdziła, że już nie musi nic ze sobą zrobić, bo i tak z nią będziesz. 9 Odpowiedź przez sway 2014-07-23 14:47:28 sway Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-23 Posty: 131 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Współczuję Wam obojgu ale rozumiem Cię doskonale, bo dla mnie facet z nadwagą jest że to delikatna kwestia i może rozmowę na ten temat zacznij do tego jaka jest wyjątkowa dla Ciebie i że ja kochasz a potem spytaj czy jest szczęśliwa. Jeśli jest to zapytaj (jeśli ona sama tego nie zrobi) czy chce żebyś Ty także był szczęśliwy z nią, i powiedz, że Ty nie bardzo możesz ponieważ martwisz się o jej zdrowie, bo nadwaga to cukrzyca, nadciśnienie i tak dalej. Po prostu podkreśl troskę o jej zdrowie a nie, że jest teraz kaszalotem bo to ją może tylko zablokować. 10 Odpowiedź przez Teo 2014-07-23 14:57:13 Teo Gość Netkobiet Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? sway napisał/a:Współczuję Wam obojgu ale rozumiem Cię doskonale, bo dla mnie facet z nadwagą jest że to delikatna kwestia i może rozmowę na ten temat zacznij do tego jaka jest wyjątkowa dla Ciebie i że ja kochasz a potem spytaj czy jest szczęśliwa. Jeśli jest to zapytaj (jeśli ona sama tego nie zrobi) czy chce żebyś Ty także był szczęśliwy z nią, i powiedz, że Ty nie bardzo możesz ponieważ martwisz się o jej zdrowie, bo nadwaga to cukrzyca, nadciśnienie i tak dalej. Po prostu podkreśl troskę o jej zdrowie a nie, że jest teraz kaszalotem bo to ją może tylko i ona odpowie, że jest zupełnie zdrowa i czuje się dobrze, żeby się nie martwił. Owijanie w bawełne nie jest dobre, bo ona powinna wiedzieć, co tak naprawdę przeszkadza jej partnerowi, a przeszkadza mu wygląd kaszalota. 11 Odpowiedź przez Adi111 2014-07-23 15:09:35 Ostatnio edytowany przez Adi111 (2014-07-23 15:11:50) Adi111 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-22 Posty: 15 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Jeżeli rozmowy nic nie pomagają, nie chce zmienić tego stanu rzeczy to chyba lepiej jest się rozejść niż zdradzać. Zostałeś oszukany w pewnym sensie, bo poznając ją wyglądała ok. Gdybyś w takim stanie ją spotkał to nie zaiskrzyłoby. Możesz jeszcze z nią porozmawiać i postawić ultimatum, albo się ogarnie albo musicie się rozejść. Niech szuka sobie chłopa wielbiącego takie krągłości. Gorzej jeżeli ona schudła tylko dlatego, żeby złowić faceta a potem stwierdziła, że skoro już ma to nie musi się odchudzać. 12 Odpowiedź przez Teo 2014-07-23 15:21:33 Teo Gość Netkobiet Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Mój facet lubi szczupłe, ja jestem szczupła i nie mam tendencji do tycia. Jeśli bym się upasła i nie był by to wynik jakiejś choroby, tylko zwykłego lenistwa i niedbalstwa, to wcale bym się nie zdziwiła jakby mnie kopnął w tyłek. 13 Odpowiedź przez witchmoth 2014-07-23 15:30:15 witchmoth Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-15 Posty: 401 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? artek napisał/a:Być może zostanę zaraz napiętnowany - że jestem pusty, bez serca, że patrzę tylko na wygląd, ale myślę że miłość miłością, ale pożądanie rządzi się trochę innymi dokładnie tak samo. Dla mnie miłość i pożądanie to dwie osobne kwestie, które mogą działać wspólnie, ale nie muszą. Wygląda na to, że twoja dziewczyna wychodzi z założenia, że jak coś się usidli raz, to pozostaje to na zawsze w naszych rękach, więc odpuściła sobie dbanie o siebie. Teraz twoim zadaniem jest pokazanie jej, że to tak nie działa. Proponowałabym na początku jakoś delikatnie nawiązywać do negatywnego wpływu takiej otyłości na jej zdrowie, okazywać zmartwienie, itp. (może ma jakieś problemy zdrowotne o których nawet nie wie). Jak to nie pomoże, to pozostaje powiedzenie wprost, że nie na taki związek się pisałeś i że nie pociąga cię jej otyłość (taki mały myk psychologiczny - warto mówić, że nie podoba ci się jej otyłość, a nie otyła ona). Może się obudzi. 14 Odpowiedź przez Lancacter 2014-07-23 15:32:40 Ostatnio edytowany przez Lancacter (2014-07-23 15:33:19) Lancacter Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-29 Posty: 468 Wiek: od groma:) Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?No mi trudno wyobrazic faceta, ktory bez ryzyka mowilby kobiecie ze jest za gruba. To tylko wy drogie panie bezczelnie potraficie powiedziec takie rzeczy facetowi prosto z mostu. Mowicie bo wiecie, ze dla chlopa nie bedzie dramatem zyciowym fakt, ze ma za duzy brzuch czy cos autorze musisz powidziec jej zarowno bezposrednio jak i delikatnie. Jak to zrobic? Za bata nie wiem 15 Odpowiedź przez Życzliwa 2014-07-23 15:46:55 Życzliwa Gość Netkobiet Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Lancacter napisał/a:To tylko wy drogie panie bezczelnie potraficie powiedziec takie rzeczy facetowi prosto z przecież 16 Odpowiedź przez Nirvanka87 2014-07-23 15:52:43 Nirvanka87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-20 Posty: 4,049 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Dziewczyna się odchudziła, złapała faceta i myśli, że jej rola zakończona. włożyła wysiłek, osiągnęła cel i ma fajrant. Powiedz jej prosto z mostu, że bardzo przytyła i czy jej to nie przeszkadza? bo tobie owszem przeszkadza. Jak dobieramy sobie partnera to na podstawie naszych preferencji, zatem, jak po czasie osoba sie diametralnie zmienia to po prostu w moim odczuciu jest oszustem. Nie mówię o chorobach. W tym przypadku jestem na 99% pewna, ze to nie wynik choroby, a zwykłego jo-jo wywołanego obżarstwem. Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształowąLecz znów, i znów i znów kolorów szukam 17 Odpowiedź przez Jacenty89 2014-07-23 15:58:36 Jacenty89 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-05-20 Posty: 4,132 Wiek: 27 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Życzliwa napisał/a:Lancacter napisał/a:To tylko wy drogie panie bezczelnie potraficie powiedziec takie rzeczy facetowi prosto z przecież I jeszcze do tego się bezczelnie przyznawać :-D 18 Odpowiedź przez Życzliwa 2014-07-23 16:02:56 Życzliwa Gość Netkobiet Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Jacenty89 napisał/a:Życzliwa napisał/a:Lancacter napisał/a:To tylko wy drogie panie bezczelnie potraficie powiedziec takie rzeczy facetowi prosto z przecież I jeszcze do tego się bezczelnie przyznawać :-DKłamstwem też nic dobrego nie zdziałasz, nie pomoże, że będziesz jej mówił, że podoba ci się jej postura, w sytuacji, gdy kumple będą ci krzyczeli odprowadź tego walenia z powrotem do oceanarium. 19 Odpowiedź przez Jacenty89 2014-07-23 16:10:07 Jacenty89 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-05-20 Posty: 4,132 Wiek: 27 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Życzliwa napisał/a:Jacenty89 napisał/a:Życzliwa napisał/a:No przecież I jeszcze do tego się bezczelnie przyznawać :-DKłamstwem też nic dobrego nie zdziałasz, nie pomoże, że będziesz jej mówił, że podoba ci się jej postura, w sytuacji, gdy kumple będą ci krzyczeli odprowadź tego walenia z powrotem do mozesz zabrac ja na romantyczne wakacje nad morzem i zostawic tego walenia w Baltyku. 20 Odpowiedź przez Życzliwa 2014-07-23 16:11:08 Życzliwa Gość Netkobiet Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Jacenty89 napisał/a:Życzliwa napisał/a:Jacenty89 napisał/a:I jeszcze do tego się bezczelnie przyznawać :-DKłamstwem też nic dobrego nie zdziałasz, nie pomoże, że będziesz jej mówił, że podoba ci się jej postura, w sytuacji, gdy kumple będą ci krzyczeli odprowadź tego walenia z powrotem do mozesz zabrac ja na romantyczne wakacje nad morzem i zostawic tego walenia w mi raczej nie wypada, nie gustuję w kobietach 21 Odpowiedź przez Jacenty89 2014-07-23 16:53:19 Jacenty89 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-05-20 Posty: 4,132 Wiek: 27 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Życzliwa napisał/a:Jacenty89 napisał/a:Życzliwa napisał/a:Kłamstwem też nic dobrego nie zdziałasz, nie pomoże, że będziesz jej mówił, że podoba ci się jej postura, w sytuacji, gdy kumple będą ci krzyczeli odprowadź tego walenia z powrotem do mozesz zabrac ja na romantyczne wakacje nad morzem i zostawic tego walenia w mi raczej nie wypada, nie gustuję w kobietach To byla taka cicha rada dla zalozyciela watku:-D 22 Odpowiedź przez Szarlotkanagorąco 2014-07-23 17:20:53 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2014-07-23 17:21:59) Szarlotkanagorąco Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-05-03 Posty: 1,422 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? ArtkuZ tego co piszesz wygląda na to, że zaniedbanie i otyłość twojej dziewczyny to tylko wierzchołek góry dziewczyna cierpi prawdopodobnie na zaburzenia odżywiania i możliwe też, że na stany depresyjne. Łuszczyca to choroba bardzo przykra i negatywnie wpływa na samoocenę chorego. Według mnie, razem z mamą twojej dziewczyny, powinniście koniecznie namówić ją na wizytę u psychologa, bo dziewczyna wymaga profesjonalnej pomocy. Przytycie 30 kg w 10 miesięcy, jeśli nie jest spowodowane kuracją sterydową lub problemami z tarczycą świadczy o jakimś poważnym problemie natury psychicznej. I bez profesjonalnej pomocy się nie obejdzie. Kochać sa­mego siebie - to początek ro­man­su na całe nap­rawdę po­siada tyl­ko to, co jest w nim. 23 Odpowiedź przez artek 2014-07-23 18:10:48 artek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-23 Posty: 14 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Wow, nie spodziewałem się takiego odzewu. Dzięki wszystkim za odpowiedzi:)Jestem w beznadziejnej sytuacji, bo jest to kobieta z którą mógłbym się związać nawet na zawsze, bo naprawdę ma dużo pozytywnych cech, które mi odpowiadają i dogadujemy się dobrze, ale niestety psuje wszystko fizyczność, która zmieniła się diametralnie. Naprawdę ładna dziewczyna była, podobała mi się od pierwszego spotkania... A teraz jest 2 razy większa co najmniej. Dba o siebie tak konkretniej tylko kiedy gdzieś wychodzimy - np. na imprezę. Tak to zawsze związane włosy, niezbyt uczesane, zero makijażu i nie dodające jej atrakcyjności ubrania. W domu oczywiście luźny dresik, koszulka i czuje się niemal jak w serialu Kiepscy - tylko Ferdkiem częściej jest ona;)Odnośnie jej zdrowia. Napewno miała problemy, napewno miała jakiś czas depresję, przez którą przeszła i z której niby się wyleczyła. W tej chwili jest bezrobotna, bo straciła jakieś 3-4 miesiące temu pracę. Wiem, że to może mieć znaczenie, ale ona i tak tyje praktycznie od momentu kiedy jesteśmy ze sobą. Wydaje mi się, że wcale tak dużo nie zjada (wiem jedynie, że bardzo nieregularnie i chaotycznie je i lubi "zmieniać smak" słodyczami...). Być może ma jakieś problemy zdrowotne. Chociaż mówiła, że miała tarczyce badaną i wszystko jest ok. Udało mi się z niej wycisnąć, że miała jakieś drobne problemy hormonalne. Matka jej nie raz mówiła aby poszła na badania. Ja też mówiłem kilka razy żeby sobie tarczyce jeszcze raz zbadała i ogólne badania zrobiła. Niestety nic to nie dało. Koleżanka ją na fitness wyciągnąć chciała i nawet jej już kartę wyrobiła, ale niestety rozeszło się po kościach, bo akurat wtedy miała sporo na głowie. Miała wrócić do tego, ale niestety nic takiego się nie stało. Ona teraz dziwi sie, że nie ma seksu, że mi się nie chce, że to straszne że ona faceta musi namawiać na seks. Dla mnie to też straszne, ale naprawdę mi się odechciewa, a kiedyś nie było z tym problemu. Wręcz w druga stronę było przegięcie czasami;)Najgorsze jest to, że widziałem jakiś czas temu jej zdjęcia i na nich ona jest za każdym razem inną osobą. Raz szczupła, raz taka troszeczkę przy kości, raz totalnie gruba. Podejrzewam, że to jednak jakiś głębszy problem, którego rozwiązanie nie jest proste i ona zawsze będzie tyła, potem chudła i tak w kółko:( Chciałbym ją taką jak wcześniej. Tak niewiele czasu minęło... 24 Odpowiedź przez Adi111 2014-07-23 18:19:30 Adi111 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-22 Posty: 15 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Sprawa jest poważna, skoro piszesz, że raz jest normalna, raz grubsza a innym razem mega gruba. Może ona tak już ma i trafiłeś po prostu w okres jak była ok? 25 Odpowiedź przez Angela24 2014-07-23 18:21:16 Angela24 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-05-29 Posty: 184 Wiek: 24 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? artek napisał/a:Najgorsze jest to, że widziałem jakiś czas temu jej zdjęcia i na nich ona jest za każdym razem inną osobą. Raz szczupła, raz taka troszeczkę przy kości, raz totalnie gruba. Podejrzewam, że to jednak jakiś głębszy problem, którego rozwiązanie nie jest proste i ona zawsze będzie tyła, potem chudła i tak w kółko:( Chciałbym ją taką jak wcześniej. Tak niewiele czasu minęło...Kurde czyli ona naprawdę ma jakies problemy, może hormonalne? ja tez tylam od tabletek antykoncepcyjnych ale je zmieniłam i już było z powrotem dobrze. albo i ta tarczyca koniecznie powinna zrobić badania. A i mówisz ze mało je, ale może objada się jak ciebie nie ma bo wtedy nie czuje wyrzutow sumienia? może jakas bulimia? albo depresja bo nie ma pracy i jest zbyt slaba żeby sobie poradzić? 26 Odpowiedź przez anjaa 2014-07-23 18:51:17 anjaa Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-07-03 Posty: 134 Wiek: 25 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?30 kg w ciągu 10 miesięcy to jest bardzo dużo. Ja bym łączyła ten problem właśnie z depresją i obniżonym samopoczuciem. Zażywała jakieś leki na depresję? Wiele z nich bardzo często powoduje zwiększenie apetytu (i w konsekwencji tycie). Chyba, że ma zaburzenia odżywiania (np. kompulsywne objadanie się) i stąd tycie + depresja. Depresja i gorsze samopoczucie raczej nie sprzyjają chęci dbania o siebie, pewnie Twoja dziewczyna jest przekonana, że i tak to nic nie da, bo przecież jest gruba i obrzydliwa. To jest takie zamknięta koło : depresja - objadanie się - tycie + nieatrakcyjny wygląd - depresja - objadanie się itd.. Jeżeli Ci zależy to trzeba poważnie i spokojnie porozmawiać, bez oskarżeń, zapewnić o tym, że może Ci zaufać i że chcesz jej pomóc. 27 Odpowiedź przez Teo 2014-07-23 19:39:50 Ostatnio edytowany przez Teo (2014-07-23 19:40:15) Teo Gość Netkobiet Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? A ja bym się nie rzucała na depresje i wielkie problemy hormonalne i brak pracy. Zaczęłabym od minimum najprawdopodobniejszego, czyli tego, że ona najzwyczajniej w świecie się upasła. 30 kg w 10 miesięcy to dużo, ale dla osoby, która ma tendencje do tycia, to wielki wyczyn nie to ona może mieć teraz, bo jest źle odżywiona, ospała i ociężała, ale czy tycie było powodowane depresją? Nie sądzę. Raczej odpuszczeniem sobie. Ogólnie ja bym tak nad nią nie skakała i nie dmuchała, a wzięła ją zwyczajnie za fraki. Jak się dobrze czuje i nic jej nie dolega to niech przestanie żreć i weźmie się za siebie, a jak się źle czuje to do lekarza, na badania i dopiero potem niech się za siebie weźmie. Ale jak ona się dobrze czuje i nic jej się nie chce to sorry... 28 Odpowiedź przez artek 2014-07-23 19:55:40 artek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-23 Posty: 14 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Na pewno miała kiedyś depresje, którą wyleczyła nie biorąc żadnych specyfików - przeszła pozytywnie terapie. Podejrzewam, że ma lekkie nawroty, bo wyczuwam to w jej zachowaniu, ale to nie są jakieś silne stany depresyjne. Odpadają też tabletki antykoncepcyjne i wszelkiego rodzaju chemia. Nie łyka absolutnie nic poza witaminami itp. Podejrzewam, że tutaj nakładaja się różne rzeczy. Predyspozycje organizmu do tycia + zajadanie stresów (czyli jednak problemy psychiczne) + zero inicjatywy aby to zmienić (bo ona czuje się brzydka, bo jak schudła to nie czuła się przez to lepiej itd. - wiem, bo mi to mówiła). I co w takiej sytuacji? Mogłaby zacząć zmieniać swój tryb życia. Rano dla rozbudzenia pobiegać, zmienić dietę i przede wszystkim przestać jeść tyle tłustych rzeczy czy też słodkich. Myślę, że to już mogłoby sporo zmienić. Ale ona nie ma tego w sobie. Ona tego nie czuje, nie chce zmieniać. Normalnie kobieta chce, bo chce pięknie wyglądać. To niestety u niej tak nie jej powiedziec jak wygląda sytuacja, ale boje się że ją tym skrzywdze, że uzna że zależy mi tylko na wyglądzie itd. Dlatego nie wiem co robić. Na pewno jesteśmy blisko pytania - co się dzieje, że nie uprawiamy seksu? Nie mogę jej wtedy powiedzieć, że dlatego że jest gruba i nie dba odpowiednio o siebie:/Najgorsze jest to, że to może być takie perpetum mobile. Może się nawet i wziąć za siebie, ale za rok może znowu być to samo:( To mnie najbardziej przytłacza. 29 Odpowiedź przez Remi 2014-07-23 19:56:45 Remi Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-25 Posty: 5,472 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? To, że dziewczyna przytyła to przytyła, bardziej niepokoi, że nie dba o siebie, bo niedbalstwo to nawyk. A nawyki są trudne do zmiany. Jedynie można porozmawiać myślę o tym, rozmawiać do skutku. Nikt nie musi być modelką na co dzień, ale podstawowa dbałość o wygląd jest - piszesz dobrze, ale dlaczego z takim jadem, w taki chamski sposób? "brać za fraki, niech przestanie żreć, upasła się, kaszalot itp..." Tego nawet nie da się czytać... Dziewczyna się zapuściła, ale od razu traktować kogoś jak śmiecia to nie fair. Jej facet pytał o rady, a nie o stos inwektywów pod adresem swej kobiety. Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :Rób to co uważasz za stosowne ! 30 Odpowiedź przez opal74 2014-07-23 20:10:20 opal74 Mój jest ten kawałek podłogi Nieaktywny Zawód: sprzedawca marzeń :) Zarejestrowany: 2013-12-06 Posty: 71 Wiek: 39 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? wiesz,najlepiej zrobisz jak jej to powiesz,oczywiście delikatnie,ale niech wie,poproś ją,jeśli kocha ciebie i chce tworzyć związek,to podkreśl jej wyraźnie,że chcesz jej wyglądu jak jej wejść na ambicję,czy nie żal jej tych szczupłości,czy sama nie widzi tego,co zrobiła ze sobą?Niech wie,że ją kochasz,ale niech wie również i to,że przeszkadza ci jej niechlujność i niedbałość o zatroszczyć się o swój wygląd,teraz nie macie dzieci,a co będzie później,kiedy po ciąży waga skoczy i przy dzieciach nie będzie miała w sobie na tyle dyscypliny,aby zadbać zarówno o siebie jak i to przyszłość,ale jeśli teraz tak postępuje już,to nie myślę,co będzie mi się,że dużo winy w tym matki,to z domu wynosi się dbałość o problem tkwi w jej psychice,może to depresja,ale tym bardziej musisz jej i nie odpuszczaj musi być świadoma tego,że jest problem i powinieneś jej to związku trzeba czuć się dobrze,jeśli coś jest nie tak,trzeba sobie te rzeczy szczerze powiedzieć. ''Bywają wielkie zbrodnie na świecie,ale chyba największą jest zabić miłość'' 31 Odpowiedź przez Szarlotkanagorąco 2014-07-23 20:12:44 Szarlotkanagorąco Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-05-03 Posty: 1,422 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? artkuŻeby przytyć 30 kilko w 10 miesięcy, to naprawdę trzeba bardzo mocno się objadać. Jeśli ty nie widzisz, żeby ona tak się objadła ponad miarę, to znaczy, że ona to ukrywa. Co już samo w sobie jest patologią. To że ona nie widzi problemu, lub zaprzecza mu tym bardziej dowodzi , że jest to pewien patologiczny mechanizm psychologiczny. Ma szczęście, że Tobie tak bardzo zależy, ale ten jej problem zniszczy wasz związek. Powinieneś jej to uświadomić i naciskać, żeby ona najpierw przyznała, że jakiś problem jest, a potem żeby była skłonna poszukać pomocy. Kochać sa­mego siebie - to początek ro­man­su na całe nap­rawdę po­siada tyl­ko to, co jest w nim. 32 Odpowiedź przez Remi 2014-07-23 20:20:49 Remi Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-25 Posty: 5,472 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Szarlotka - wiele osób ukrywa swoje wady, choć wie, że są problemem. Czy jeśli ktoś pali to od razu jest to patologia, bo nie widzi w tym problemu?Jeśli ktoś lubi słodycze, to zaraz patologia, bo nie widzi problemu? Ponoć dziewczyna jest ok, więc nie ma co jej niszczyć, ale skupić się na pomocy realnej, o ile pomoc w ogóle potrzebna. Bo może ma dość odchudzania wiecznego i lubi być jaka jest. Są parą to niech biegają razem, chodzą na spacery, jest mnóstwo możliwości. Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :Rób to co uważasz za stosowne ! 33 Odpowiedź przez artek 2014-07-23 20:26:00 artek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-23 Posty: 14 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Sęk w tym, że ona problem dostrzega. Źle czuje się z tym, ma kompleksy na punkcie swojej wagi i nie raz bliskie osoby zwracają jej na to uwagę. Ale ona nic nie robi w tym kierunku. Dodatkowo ma ten problem z łuszczycą, która stała się problemem tak naprawdę dopiero kiedy przytyła. Mówiłem jej jakiś czas temu co ma wpływ na rozwój łuszczycy - jakie jedzenie, że papierosy, piwo itd. ale ona dalej żyje tak jak żyła. Nie zmienia tego. Czekolada ma podobno bardzo negatywny wpływ na łuszczyce, ale ona i tak ją wcina. Papierosy jeszcze większy, a i tak pali. Wiem, że to nie takie proste, ale to pokazuje że jej jest tak jak teraz po prostu wygodnie. Kiedyś śmiała się z powiedzenia jednej osoby - jem po to żeby żyć, a niektórzy żyją po to żeby jeść. To wyglądało trochę tak jakby uważała się za tą co to właśnie żyje aby jeść... Muszę znaleźć sposób na to żeby jakoś subtelnie naprowadzić ją na to wszystko. Szarlotkanagorąco napisał/a:artkuŻeby przytyć 30 kilko w 10 miesięcy, to naprawdę trzeba bardzo mocno się objadać. Jeśli ty nie widzisz, żeby ona tak się objadła ponad miarę, to znaczy, że ona to ukrywa. Co już samo w sobie jest patologią. To że ona nie widzi problemu, lub zaprzecza mu tym bardziej dowodzi , że jest to pewien patologiczny mechanizm psychologiczny. Ma szczęście, że Tobie tak bardzo zależy, ale ten jej problem zniszczy wasz związek. Powinieneś jej to uświadomić i naciskać, żeby ona najpierw przyznała, że jakiś problem jest, a potem żeby była skłonna poszukać pomocy. 34 Odpowiedź przez artek 2014-07-24 01:23:41 artek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-23 Posty: 14 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?No i mam dalszy rozwój wydarzeń. Moja dziewczyna powiedziała mi dzisiaj, że ma od 2 dni jakąś deprechę i zakończyło się niestety na rozmowie odnośnie tego, że jestem ostatnio bardzo zdystanowany, że jej nie dotykam, nie uprawiamy seksu itd. Powiedziała, że czekała na zmianę mojego nastawienia do niej, czułość itd. i ja niestety palnąłem, że może ja też na coś czekam. Ona od razu skojarzyła o co chodzi. Powiedziała, że wie że czekam aż się zmieni, aż schudnie. Uznała płacząc, że jej nie kocham, że gdybym kochał to bym nie wymagał, nie stawiał warunków, tylko zaakceptował. I że może to jaka jest teraz to jej prawdziwe oblicze. I co by było gdyby powiedziała, że nigdy nie schudnie. Niestety rozmowa zakończyła się bardzo słabo:( W zasadzie powiedziała, że nie może dalej kontynuować tej rozmowy i rozłączyła się... Eh, nawet nie wiecie jak źle się teraz czuję. Mam mega moralny problem teraz, bo to boli kiedy ktoś zarzuca, że się nie kocha, że jest się pustym człowiekiem, który stawia warunki. Nie byłem w ostatnim czasie przykładem partnera, bo wpływalo to na mnie bardzo negatywnie. Nie kończyło się na tym, że nie miałem ochoty na zbliżenia, ale ogólnie dobijało mnie i powodowało że stawałem się bardziej oschły:/ Teraz nawet nie mogę do niej jechać, bo mam bardzo dużo zobowiązań związanych z pracą... Coś czuje, że może być źle. 35 Odpowiedź przez Nirvanka87 2014-07-24 01:39:40 Nirvanka87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-20 Posty: 4,049 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? I niech będzie źle, uciekaj od niej i nawet nie oglądaj się za siebie. Mówię to ja, osoba z dużą nadwagą. Nie byłam lepsza w ciągu dwóch lat przytyłam 15 kg. Grubasy się zazwyczaj nie zmieniają, a ona jest jakaś mega roszczeniowa. Zwiewaj od niej, bo życie sobie zmarnujesz Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształowąLecz znów, i znów i znów kolorów szukam 36 Odpowiedź przez Olinka 2014-07-24 01:48:50 Olinka Redaktor Naczelna Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-12 Posty: 45,381 Wiek: Ani dużo, ani mało, czyli w sam raz ;) Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Moim zdaniem albo problem jest dużo głębszy, ale o tym możemy sobie tylko gdybać, albo dopadł ją klasyczny efekt jo jo. Bez względu jednak na przyczynę, wygląda na to, że jest jej źle samej ze sobą, widzi problem i pewnie rozumie jego wpływ na Waszą relację, ale ponad własne samopoczucie, samoocenę i Wasz związek przedkłada jedzenie. Powiem szczerze, że nie wiem w jaki sposób powinieneś z nią rozmawiać, aby mogło to przynieść właściwy skutek. Próbowałeś już tak wielu metod, że moje pomysły także się wyczerpały. Mógłbyś jej kupić karnet na siłownię - było; mógłbyś zaproponować, że razem będziecie biegać/pływać/uprawiać inny sport - było; mógłbyś sugerować, że niszczy sobie zdrowie - też było, mógłbyś... I skoro dieta nie, lekarz nie, fitness nie, a przecież problem nie zniknie jak za dotnięciem magicznej różdżki, a od siedzenia, użalania się nad sobą i zjadania kolejnej tabliczki czekolady jeszcze nikt nie wypiękniał, to może istotnie warto sięgnąć po metodę zwaną terapią szokową? Rozumiem, że nie chcesz jej zranić, ale jeśli inne sposoby, w tym delikatne sugestie, zawiodły, bo nie docierają, to chyba istotnie przyszła pora na konkrety. Problem w tym, że dziewczyna może próbować szantażu emocjonalnego, twierdząc, że jeśli ją kochasz, to kochać powinieneś taką, jaka jest, płakać, obwiniać Cię o swoje stany - jesteś na to gotowy?Na pewno jednak nie powinieneś być z nią na siłę i tylko dlatego, że boisz się, że ją zranisz czy zawiedziesz. Dlaczego? Bo sam siebie w ten sposób unieszczęśliwisz, a to wcześniej czy później obróci się przeciwko Wam Zaczęłam pisać swój post, potem musiałam odejść sprzed monitora, a kiedy dokończyłam myśl i całość wkleiłam na forum, to pojawiła się Twoja kolejna wypowiedź. Po przeczytaniu naprawdę poczułam się jak zły prorok. "Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu ] 37 Odpowiedź przez Vian 2014-07-24 04:02:51 Vian 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-12-23 Posty: 6,969 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Ja ogólnie postawiłabym na twarde parcie na zmianę trybu życia z jednej strony, a z drugiej wszelkie wsparcie jakie tylko zechce jeśli zrobi cokolwiek w tym kierunku. Jak coś to ja też mam nadwagę, nie lubię się ruszać i bronię swojego prawa do jedzenia co chcę i jak chcę, ale są pewne granice i te granice to zdrowie. I również uważam, że jak związałeś się ze szczupłą dziewczyną to masz święte, niezbywalne prawo protestować jak nagle się zrobiła 2 razy jednak dostosować metodę do człowieka. Moja przyjaciółka, fanka sportu, miesiącami mnie próbowała aktywizować i wyciągnąć na jakieś zajęcia ze sobą, a ja kręciłam nosem. Basen nie, bo nic nie widzę bez okularów, bieganie nie, bo nie lubię, zumba nie, bo głupawa, siłownia nie, bo nudna. Kung fu - o, kung fu mi się spodobało! W efekcie jak wyszło na treningu, że sobie muszę część ćwiczeń odpuszczać, bo moje kontuzjowane kiedyś kolano nie wytrzymuje, sama nabrałam motywacji na chodzenie do tej nudnej siłowni, żeby je trochę rozruszać, wzmocnić mięśnie i ścięgna. Co do odżywania - nie wiem, czy ona nie jest typem "wszystko albo nic", trochę taki się rysuje z Twoich postów. Albo wsuwam gotowanego kurczaka z brokułem bez soli (i bez smaku), albo kurczaka z kfc i popijam 4-pakiem browarków, a na deser tabliczka czekolady. Na niektórych to działa, a na innych nie. Może jak lubi to piwo to niech je dalej pije, ale 1 a nie 4 (przykładowo). Jak kocha czekoladę to niech je, ale 3 kawałki a nie całą tabliczkę. Niech stara się wzbogacić dietę o produkty, które lubi, a które jednocześnie są niskokaloryczne i tak samo - jak kocha palić, to może zamiast rzucać niech spróbuje się przestawić na elektroniczne, bez smoły i 4000 trujących substancji (chociaż mówiąc szczerze nie wiem, czy to te substancje, czy sama nikotyna pogarszają stan łuszczycy; no ale nawet jak nikotyna to są płyny do e-papierosów bez niej, dymek jest nikotyny nie ma, smoły nie ma, tlenków, toluenów i innych tam takich nie ma). Ewentualnie opcję papieroska zostawi sobie na jakąś imprezę. Ja, chociaż ogólnie tradycyjnych papierosów nie palę już prawie 4 lata, to nie robię dramatu jak sobie po którymś drinku jednego zapalę, nikt z mojego otoczenia też, nawet osoby nienawidzące tytoniu. A ja nawet w sumie nie zamierzałam rzucać, jakoś tak samo faktycznie może stanowić podłoże takiego braku motywacji, szczególnie taka słabsza, kiedy jeszcze nie jest AŻ TAK ŹLE, ale jest obniżenie nastroju, zmęczenie, osłabienie koncentracji, motywacji do czegokolwiek etc etc. No ale depresję to się leczy, a nie zajada i czeka, aż sama sobie pójdzie, bo wątpliwe żeby poszła, przynajmniej na dłużej. 38 Odpowiedź przez kiwi777 2014-07-24 08:57:31 kiwi777 Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-06-19 Posty: 86 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Jak się kogoś kocha to się powinno być dalej z ta osoba. No cóż teraz to tylko ważna kasa i wygląd. Taka brutalna prawda 39 Odpowiedź przez joannaa18 2014-07-24 09:15:04 joannaa18 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-24 Posty: 2 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Myślę, że najważniejsze jest to aby ona sama chciała coś zmienić. Zabierz ją w jakieś spokojne miejsce najlepiej wieczorem i porozmawiajcie na spokojnie powiedz, że jest piękna i chcesz jej pomóc by czuła się lepiej ustalcie, że nie będzie np na wieczór jadła słodyczy albo przynajmniej każdego dnia się będzie ruszała jak tego na prawdę chce to sama zobaczy, że małe zmiany w swoim wyglądzie zaczną ją cieszyć i może z tego wyjdzie bo będzie chciała więcej i więcej 40 Odpowiedź przez Teo 2014-07-24 09:15:54 Teo Gość Netkobiet Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Remi napisał/a:Teo - piszesz dobrze, ale dlaczego z takim jadem, w taki chamski sposób? "brać za fraki, niech przestanie żreć, upasła się, kaszalot itp..." Tego nawet nie da się czytać... Dziewczyna się zapuściła, ale od razu traktować kogoś jak śmiecia to nie fair. Jej facet pytał o rady, a nie o stos inwektywów pod adresem swej Remi, ale ja nie lubie się pieścić i owijać w bawełne. Nazywam rzeczy po imieniu. Ona nie przytyła 5-10 kg tylko 30! Przeciesz jak się tyle tyje tak krótkim czasie, to się nie je, a żre i wygląda jak kaszalot. Tu nie ma się co krygować. kiwi77, miłość to nie wszystko I jak osoba, którą się kocha, przestaje się totalnie podobać, to i miłość wietrzeje. 41 Odpowiedź przez Adi111 2014-07-24 10:12:49 Adi111 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-22 Posty: 15 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? kiwi777 napisał/a:Jak się kogoś kocha to się powinno być dalej z ta osoba. No cóż teraz to tylko ważna kasa i wygląd. Taka brutalna prawda Ok, czyli poznajesz faceta w swoim typie, jesteście razem a po miesiącu zaczyna tyć po 10 miesiącach przytył 30kg albo więcej i nie chce tego zmienić? Na dodatek mówi, że gdybyś go kochała to nie zwracałabyś uwagi na wagę. Tutaj mamy przykład oszustwa w pewnym sensie. Skoro ona nie chce tego zmienić i jej z tym dobrze to trzeba się rozejść, niech szuka szczęścia u boku wielbicieli takich kształtów. Co innego przytyć 5kg a co innego 30kg. Wygląd wiadomo, że się liczy, nikt temu nie zaprzecza. 42 Odpowiedź przez Iceni 2014-07-24 10:45:33 Iceni Gość Netkobiet Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? artek napisał/a:Wow, nie spodziewałem się takiego odzewu. Dzięki wszystkim za odpowiedzi:)Jestem w beznadziejnej sytuacji, bo jest to kobieta z którą mógłbym się związać nawet na zawsze, bo naprawdę ma dużo pozytywnych cech, które mi odpowiadają i dogadujemy się dobrze, ale niestety psuje wszystko fizyczność, która zmieniła się diametralnie. Naprawdę ładna dziewczyna była, podobała mi się od pierwszego spotkania... A teraz jest 2 razy większa co najmniej. Dba o siebie tak konkretniej tylko kiedy gdzieś wychodzimy - np. na imprezę. Tak to zawsze związane włosy, niezbyt uczesane, zero makijażu i nie dodające jej atrakcyjności ubrania. W domu oczywiście luźny dresik, koszulka i czuje się niemal jak w serialu Kiepscy - tylko Ferdkiem częściej jest ona;)Odnośnie jej zdrowia. Napewno miała problemy, napewno miała jakiś czas depresję, przez którą przeszła i z której niby się wyleczyła. W tej chwili jest bezrobotna, bo straciła jakieś 3-4 miesiące temu pracę. Wiem, że to może mieć znaczenie, ale ona i tak tyje praktycznie od momentu kiedy jesteśmy ze sobą. Wydaje mi się, że wcale tak dużo nie zjada (wiem jedynie, że bardzo nieregularnie i chaotycznie je i lubi "zmieniać smak" słodyczami...). Być może ma jakieś problemy zdrowotne. Chociaż mówiła, że miała tarczyce badaną i wszystko jest ok. Udało mi się z niej wycisnąć, że miała jakieś drobne problemy hormonalne. Matka jej nie raz mówiła aby poszła na badania. Ja też mówiłem kilka razy żeby sobie tarczyce jeszcze raz zbadała i ogólne badania zrobiła. Niestety nic to nie dało. Koleżanka ją na fitness wyciągnąć chciała i nawet jej już kartę wyrobiła, ale niestety rozeszło się po kościach, bo akurat wtedy miała sporo na głowie. Miała wrócić do tego, ale niestety nic takiego się nie stało. Ona teraz dziwi sie, że nie ma seksu, że mi się nie chce, że to straszne że ona faceta musi namawiać na seks. Dla mnie to też straszne, ale naprawdę mi się odechciewa, a kiedyś nie było z tym problemu. Wręcz w druga stronę było przegięcie czasami;)Najgorsze jest to, że widziałem jakiś czas temu jej zdjęcia i na nich ona jest za każdym razem inną osobą. Raz szczupła, raz taka troszeczkę przy kości, raz totalnie gruba. Podejrzewam, że to jednak jakiś głębszy problem, którego rozwiązanie nie jest proste i ona zawsze będzie tyła, potem chudła i tak w kółko:( Chciałbym ją taką jak wcześniej. Tak niewiele czasu minęło...Jezeli faktycznie jest tak, jak napisales w tym poscie to twoja dziewczyna ma zaburzenia odzywiania i ani prosbami, ani grozbami jej nie zmienisz. Zaburzenia odzywiania to choroba ktora ma sie przez cale zycie. Jezeli nie jestes w stanie zaakceptowac jej z takim wygladem jak teraz, to ja zostaw. Nie przeskoczysz tego. 43 Odpowiedź przez sway 2014-07-24 10:46:29 sway Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-23 Posty: 131 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?A czy Ty nie widziałeś, że ona tyje, że ma objawy kompulsywnego objadania się? Przecież musiałeś to dostrzec. I nic nie zrobiłeś? Nie zainterweniowałeś? 44 Odpowiedź przez Teo 2014-07-24 10:49:04 Teo Gość Netkobiet Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? sway napisał/a:A czy Ty nie widziałeś, że ona tyje, że ma objawy kompulsywnego objadania się? Przecież musiałeś to dostrzec. I nic nie zrobiłeś? Nie zainterweniowałeś?A co miał zrobić? Zabierać jej jedzenie z rąk i zamykać lodówkę na klucz? Co ona ma 5 lat, ze trzeba jej pilnować? No litości, dziewczyna dorosła, chyba sama myśleć potrafi, nie? Najlepiej zwalić na chłopaka, że to jego wina, bo nie zauważył i nie zareagował... 45 Odpowiedź przez czasymira 2014-07-24 10:52:52 czasymira Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-24 Posty: 750 Wiek: 34 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Nie wiem ale może Ona sobie odpuściła bo uznała że jesteś zbyt wymagający i tak naprawdę Tobie na niej nie zależy, kobiety mają taką intuicję...Z drugiej strony też mi się nie podoba to, że tak się zaniedbała. Współczuje Ci, miałeś taki plany i nadzieje a tu bach. Nie wegetujmy - żyjmy ! 46 Odpowiedź przez sway 2014-07-24 10:53:59 sway Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-23 Posty: 131 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Teo napisał/a:sway napisał/a:A czy Ty nie widziałeś, że ona tyje, że ma objawy kompulsywnego objadania się? Przecież musiałeś to dostrzec. I nic nie zrobiłeś? Nie zainterweniowałeś?A co miał zrobić? Zabierać jej jedzenie z rąk i zamykać lodówkę na klucz? Co ona ma 5 lat, ze trzeba jej pilnować? No litości, dziewczyna dorosła, chyba sama myśleć potrafi, nie? Najlepiej zwalić na chłopaka, że to jego wina, bo nie zauważył i nie zareagował...Co miał zrobić? Dla przykładu:1. porozmawiać z nią zanim się z tego zrobiło 30 kg;2. spróbować zmienić sposób odżywiania się ich obojga a nie tylko jej;Nie wiem gdzie dostrzegłaś/eś 'zwalanie winy' lub jej szukanie. Chyba nieco inaczej rozumiemy związek. Jednak dla mnie to wsparcie i przyjaźń między innymi, uwaga i pomoc, ale cóż de gustibus non disputandum ;-) 47 Odpowiedź przez Iceni 2014-07-24 11:02:57 Iceni Gość Netkobiet Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Rzeczywiście by pomoglo juz widze reakcje kobiety, nie tylko tej, ale jakiejkolwiek, ktorej facet zwraca uwage ze utyla 5 droga to troche nie bardzo mi sie chce wierzyc, ze przytyla az 30 kg, bo to by oznaczalo ze tyla prawie kilogram na drugiej strony jezeli to prawda to sie nie dziwie ze chodzi w dresie, bo ile razy w ciagu roku mozna wymienic cala garderobe? A taki skok wagi to roznica 4 rozmiarow - kogo stac na kupowanie nowych rzeczy od stop do glow co 2 miesiace? 48 Odpowiedź przez anjaa 2014-07-24 11:03:05 Ostatnio edytowany przez anjaa (2014-07-24 11:05:25) anjaa Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-07-03 Posty: 134 Wiek: 25 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? No, a jeżeli Autor twierdzi, że ona wcale tak dużo nie je, a przytyła 30 kg w niecały rok, to może świadczyć o tym, że je po kryjomu, a to już jest bym powiedziała, że utrata pracy ma bardzo duży wpływ - człowiek zazwyczaj ma więcej wolnego, wiele osób się nudzi i łapie ich "depresja", więc rozpoczynają terapię żarciem 49 Odpowiedź przez Teo 2014-07-24 11:22:31 Teo Gość Netkobiet Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? sway napisał/a:Teo napisał/a:sway napisał/a:A czy Ty nie widziałeś, że ona tyje, że ma objawy kompulsywnego objadania się? Przecież musiałeś to dostrzec. I nic nie zrobiłeś? Nie zainterweniowałeś?A co miał zrobić? Zabierać jej jedzenie z rąk i zamykać lodówkę na klucz? Co ona ma 5 lat, ze trzeba jej pilnować? No litości, dziewczyna dorosła, chyba sama myśleć potrafi, nie? Najlepiej zwalić na chłopaka, że to jego wina, bo nie zauważył i nie zareagował...Co miał zrobić? Dla przykładu:1. porozmawiać z nią zanim się z tego zrobiło 30 kg;2. spróbować zmienić sposób odżywiania się ich obojga a nie tylko jej;Nie wiem gdzie dostrzegłaś/eś 'zwalanie winy' lub jej szukanie. Chyba nieco inaczej rozumiemy związek. Jednak dla mnie to wsparcie i przyjaźń między innymi, uwaga i pomoc, ale cóż de gustibus non disputandum ;-)No dobrze, ale czemu np ja miałabym zmieniać swoja dietę i styl żywienia jeśli mój partner miałby problem z nadwagą, a ja nie?Zwrócić uwagę wcześniej? No może i mógł, a właściwie to zwrócił i sam pisał, że wyciągał ją na jakieś ćwiczenia, aktywność, ale ciągle bylo "nie", więc co, siłą miał ciagać? 50 Odpowiedź przez MamaNalijki 2014-07-24 11:26:18 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-07-24 11:28:15) MamaNalijki Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-08 Posty: 605 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Jeśli faktycznie Ci na niej zalezy to sprobuj wygospodarowac czas,podjechac do niej i zaoferowac,ze bedzieszz ją wspieral, ze pomozesz wyjsc z tego dołka..no i ze ją uwazam, ze do zmiany to przede wszystkim ona powinna byc gotowa ale moze przemysli sprawę i wezmie sie za swoją psychikę przede sie dziwic, ze przeszła Ci ochota na czulosci ale ją ta swiadomosc na pewno dobiła...zaoferuj ostatni raz pomoc, nie masz nic do stracenia, rozejsc sie jeszcze zdązysz 51 Odpowiedź przez Nirvanka87 2014-07-24 12:46:20 Nirvanka87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-20 Posty: 4,049 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Czy ktoś z Was jest gruby? Czy wiecie jak funkcjonuje myślenie takiej osoby? Powiem jak to jest u mnie - fakt, nie oznacza, to, ze wszystkie grubasy tak ważyłam dużo i zawsze byłam szykanowana z tego powodu, dopiero w liceum mnie zaakceptowano, a ja odżyłam, ale nie schudłam- cały czas byłam gruba i tak na siebie patrzyłam- jak teraz obliczyłam miałam "tylko" 10 kg nadwagi, nie wyglądałam tragicznie, jestem proporcjonalna. Potem przytyłam kolejne 6 kg, nawet nie wiem kiedy bo się nie ważyłam, zdecydowałam sie na dietę i zjechałam w sumie 11 kg, no 10,5- ale miałam mega motywację, no i byłam sama, wiec często nie wychodziłam z domu, nie miałam z kim iśc na piwo, pizze związek- z normalną, jak na mnie wagą- ale nadwaga, a w drugim związku, obecnym przytyłam 15 kg, tak naprawdę w ciągu roku, kolejny rok sie ta waga utrzymuje. Dlaczego nie mam motywacji? bo podobam sie swojemu chłopakowi, dlaczego przytyłam i nie mogę schudnąć? bo w weekendy kedy się widzimy jem nie zdrowo, pije piwo/ wino, nie umiem sie ogarnąć. OD ponad roku próbuje schudnąć, ale miotam się między jedną dietą, a drugą, a i tak kończy się to na czekoladzie. nie umie znaleźć tej motywacji, nie umiem opisać jak się czuję. To straszne uczucie, wiem, ze muszę coś zrobić, ale nie wiem jak, wszystko wydaje się nie osiągalne, bo chciałoby się schudnąć 25-30 kg (wtedy bym miała wagę prawidłową- pierwszy raz od 3 klasy podstawówki)w miesiąc, a tak się nie da. Wchodząc na wagę tracę motywację. Były takie dni, że mówiłam"" a do dupy z tym, zawsze byłaś gruba i będziesz, nie zmienisz tego, więc po co się ograniczać", a na następny dzień płacz bo jest się grubym. Walka z waga, a raczej ze swoja świadomością wagi to jedna wielka huśtawka nastrojów. Rozpacz, dopóki nie zje się czekolady i ma się dobry humor, humor ma się do czasu, jak tak czekolada "nie wyjdzie" na pomogłoby odizolowanie od jedzenia, zamknięcie w domu i jakby ktoś mi przynosił tylko te produkty, które mogę jeść, ja, książki, łóżko, rower, jakieś inne przyrządy do ćwiczeń. Po jakimś czasie miałabym dość książek i łóżka, wiec pewnie bym poćwiczyła. Jak pomóc grubasowi? Tłumaczenie, rady, dawanie nowych diet, ćwiczeń- nic nie da. Grubasy lepiej orientują się we wszystkich dietach i ćwiczeniach- także tych racjonalnych- po prostu nie potrafią ich wprowadzić w życie!Od wtorku jestem na diecie, nie odczuwam pokus, dobrze mi idzie, nie mam zachcianek, ale co z tego? Jak znowu przyjdzie weekend, przyjdzie chłopak i te pokusy sie pojawią. Dla mnie jako grubasa najgorsze jest otoczenie, ja potrzebuję izolacji, żeby schudnąć. A jak się odizolować od chłopaka i związku?No to mniej więcej to myśli grubas- jeden wielki chaos. Błagam nie chcę żadnych rad, bo tak jak pisałam jako grubas wiem o dietach więcej, niż przeciętny chudy, czy szczupły śmiertelnik Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształowąLecz znów, i znów i znów kolorów szukam 52 Odpowiedź przez chwilla 2014-07-24 12:51:16 chwilla Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-16 Posty: 171 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Aurora_ napisał/a:Złoty facet z Ciebie. Że nie zostawiłeś jej od razu tylko zacząłeś wyciągać ją na bieganie, rozmawiać o zdrowym odżywianiu itp. - coś robiłeś, starałeś się. Hejty mógłbyś ewentualnie zebrać, gdybyś bez żadnych starań i bez słowa odleciał do relatywnie prawda jest taka, że ona NIE CHCE nic ze sobą zrobić i dopóki tego nie zmieni, to Ty jej nie zmienisz. Owszem, są rzeczy, na które nie ma się wpływu - ale ona nie może od tak olewać jakiegokolwiek zadbania o siebie. Nie dość, że przestała przestrzegać diety, to - tak jak piszesz - rozciągnięte dresy, siano na głowie. Nie dziwię Ci się, że stronisz od rozwiązania - nic nie działa. Przykro mi to mówić, ale czuję, że ona "zapuści się" jeszcze bardziej i z dnia na dzień będzie coraz gorzej. Musisz mieć tego świadomość i jak dla mnie jedyne rozwiązanie w tym przypadku to rozstanie - w przeciwnym razie będziesz się zloty? Moze i, ale uwazam, ze to normalna postawa. Dziewczyna wygladala dobrze, zeby znalezc chlopa, ma go, cel osiagniety to sobie je bo starac sie nie musi. Porozmawialabym i szczerze powiedziala na Twoim miejscu, ze Cie nie pociaga w takim stanie i czujesz sie oszukany (chyba najlepiej owinac w bawelne, ale zeby przekaz byl jasny). I ze chcesz, zeby sie ogarnela. 53 Odpowiedź przez Adi111 2014-07-24 12:55:27 Adi111 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-22 Posty: 15 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Jednym słowem masz gościu przerąbane, wiesz już mniej więcej na czym stoisz. 54 Odpowiedź przez MamaNalijki 2014-07-24 12:56:24 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-07-24 12:57:59) MamaNalijki Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-08 Posty: 605 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?Nirvanka- ja to wszystko rozumiem, mam w rodzinie rozne przypadki i wierze, ze odchudzanie to ciezki proces itd ale o ile nie ma sie tendencji do tycia i nie jest sie chorym to czesto efektem otylosci jest brak silnej woli i lenistwo czyz nie?pomijam jakies depresje, nerwice czy cos..myslisz, ze osoby szczuple nie mają takich dylematów? ja jestem szczupla ale to wymaga pracy nad sobą bo nie raz mam ochote np wieczorem po 20 pochrupać sobie ciasteczka ale hamuje sie i jakos motywuje by tego nie robicjasne, jakas duza otylosc to choroba, pewnie i leki jakies sie powinno brac etcale są ludzie,ktorzy wiecznie narzekają na wagę , wygląd, co schudną to zaraz dopada je efekt jojo a nie są na nic chorzy tylko wychodzi ich tryb zycia i niezdrowe jedzenieczasem trzeba taka osobą potrzasnąć ,zmotywować a nie wiecznie glaskać po glowie...ale co czlowiek to przypadek 55 Odpowiedź przez Nirvanka87 2014-07-24 13:07:54 Nirvanka87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-20 Posty: 4,049 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? MamaNalijki napisał/a:Nirvanka- ja to wszystko rozumiem, mam w rodzinie rozne przypadki i wierze, ze odchudzanie to ciezki proces itd ale o ile nie ma sie tendencji do tycia i nie jest sie chorym to czesto efektem otylosci jest brak silnej woli i lenistwo czyz nie?pomijam jakies depresje, nerwice czy cos..myslisz, ze osoby szczuple nie mają takich dylematów? ja jestem szczupla ale to wymaga pracy nad sobą bo nie raz mam ochote np wieczorem po 20 pochrupać sobie ciasteczka ale hamuje sie i jakos motywuje by tego nie robicjasne, jakas duza otylosc to choroba, pewnie i leki jakies sie powinno brac etcale są ludzie,ktorzy wiecznie narzekają na wagę , wygląd, co schudną to zaraz dopada je efekt jojo a nie są na nic chorzy tylko wychodzi ich tryb zycia i niezdrowe jedzenieczasem trzeba taka osobą potrzasnąć ,zmotywować a nie wiecznie glaskać po glowie...ale co czlowiek to przypadekA czy z mojego posta wynikało,żeby kogoś głaskać po głowie. Tak, ja jestem leniwa, nie mam motywacji- nie użalam się, stwierdzam fakt. Chciałam tylko, pokazać co taka osoba może czuć, jak odbiera swoja walkę z kilogramami. Jak sama wspomniałam trzeba się ostro wziąć za siebie,a każdy to robi na inny sposób. Po prostu namawianie i proszenia, zachęcanie do aktywności, nic nie da, jak grubas sam tego nie będzie chciał. W wiekszości przypadków nie będzie chciał iść ze znajomym na spacer, czy pobiegać (zaleznie od wagi) bo będzie się wstydził, o siłowni nawet nie wspomnę. niestety aby schudnąć trzeba ćwiczyć, a grubasy się wstydzą pokazywać, że ćwiczą, boją się wyśmiania, tak samo z dieta, boja się pokazać, ze sa na diecie, bo boja się usłyszeć "znowu?" a w domyśle "i tak nic Ci to nie pomoże"I jeszcze jedno w swoim poście nie pisałam nic o chorobach zatem nie widzę sensu wytykania mi, że chorzy to jedno, ale nie to drudzy, bo sama pisałam tylko o tych leniwych i obżerających się. Mam wrażenie, ze uważasz, ze bronie grubasów i tłumaczysz mi jak idiotce jak wygląda życie. No cóż ja jako grubas nie bronię grubasów, nawet ich nie żałuję, ja mówiąc szczerze nimi gardzę, czyli sobą też, bo gardzę idiotami, którzy z własnej woli doprowadzili się do takiego stanu. Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształowąLecz znów, i znów i znów kolorów szukam 56 Odpowiedź przez MamaNalijki 2014-07-24 13:13:08 MamaNalijki Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-08 Posty: 605 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Nirvanka87 napisał/a:MamaNalijki napisał/a:Nirvanka- ja to wszystko rozumiem, mam w rodzinie rozne przypadki i wierze, ze odchudzanie to ciezki proces itd ale o ile nie ma sie tendencji do tycia i nie jest sie chorym to czesto efektem otylosci jest brak silnej woli i lenistwo czyz nie?pomijam jakies depresje, nerwice czy cos..myslisz, ze osoby szczuple nie mają takich dylematów? ja jestem szczupla ale to wymaga pracy nad sobą bo nie raz mam ochote np wieczorem po 20 pochrupać sobie ciasteczka ale hamuje sie i jakos motywuje by tego nie robicjasne, jakas duza otylosc to choroba, pewnie i leki jakies sie powinno brac etcale są ludzie,ktorzy wiecznie narzekają na wagę , wygląd, co schudną to zaraz dopada je efekt jojo a nie są na nic chorzy tylko wychodzi ich tryb zycia i niezdrowe jedzenieczasem trzeba taka osobą potrzasnąć ,zmotywować a nie wiecznie glaskać po glowie...ale co czlowiek to przypadekA czy z mojego posta wynikało,żeby kogoś głaskać po głowie. Tak, ja jestem leniwa, nie mam motywacji- nie użalam się, stwierdzam fakt. Chciałam tylko, pokazać co taka osoba może czuć, jak odbiera swoja walkę z kilogramami. Jak sama wspomniałam trzeba się ostro wziąć za siebie,a każdy to robi na inny sposób. Po prostu namawianie i proszenia, zachęcanie do aktywności, nic nie da, jak grubas sam tego nie będzie chciał. W wiekszości przypadków nie będzie chciał iść ze znajomym na spacer, czy pobiegać (zaleznie od wagi) bo będzie się wstydził, o siłowni nawet nie wspomnę. niestety aby schudnąć trzeba ćwiczyć, a grubasy się wstydzą pokazywać, że ćwiczą, boją się wyśmiania, tak samo z dieta, boja się pokazać, ze sa na diecie, bo boja się usłyszeć "znowu?" a w domyśle "i tak nic Ci to nie pomoże"I jeszcze jedno w swoim poście nie pisałam nic o chorobach zatem nie widzę sensu wytykania mi, że chorzy to jedno, ale nie to drudzy, bo sama pisałam tylko o tych leniwych i obżerających się. Mam wrażenie, ze uważasz, ze bronie grubasów i tłumaczysz mi jak idiotce jak wygląda życie. No cóż ja jako grubas nie bronię grubasów, nawet ich nie żałuję, ja mówiąc szczerze nimi gardzę, czyli sobą też, bo gardzę idiotami, którzy z własnej woli doprowadzili się do takiego Ty mnie do konca nie zrozumialaś a ja i tak,ja nie pisałam bezposrednio do Ciebie tyko prostu zaczełaś pytaniem,,czy w ogole wiemy jak wyglada zycie grubasa" a ja odpowiedzialam, ze wiem bo mam w otoczeniu..i chyba troche za bardzo krytycznie sie oceniasz, gardzisz sobą czy innymi bo doprowadzili sie do takiego czy innego stanu?tu nie ma co gardzic tylko starac sie zaakceptowac siebie w danym momencie a potem starac sie isc do przodu i cos to, ze dana osoba sama musi chciec i miec w sobie sile to wiadomo ale chyba sama przyznasz, ze mając wsparcie w kims i milosc jest latwiej?jak juz sie zdecydujesz a ktos poda Ci pomocną dlon czy wyjdzie z Toba na te silownie to bedzie razniej etc 57 Odpowiedź przez Nirvanka87 2014-07-24 13:17:35 Nirvanka87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-20 Posty: 4,049 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? no własnie nie będzie raźniej, wiele grubych osób sie wstydzi ćwiczyć przy kims, najbardziej przy znajomych, bo boja się, ze za tydzień, dwa ich motywacja padnie i potem będa musieć patrzeć temu znajomemu w oczy, a on pewnie będzie sobie myślał " i znowu jej się nie udało, ale jest beznadziejna". Oczywiście prawdziwy przyjaciel tak nie pomyśli, ale grubas roi sobie wiele rzeczy, a najbardziej boi sie wyśmiania, wyśmiana swojego wyglądu, wyśmiania starań, wyśmiania kolejnej porażki. Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształowąLecz znów, i znów i znów kolorów szukam 58 Odpowiedź przez sluuu 2014-07-24 13:20:03 sluuu Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-28 Posty: 2,077 Wiek: 31 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? Krótki okres przytycia świadczy o zaburzeniach fizycznych, bądź psychicznych. Szkoda mi Ciebie, bo rozumiem Twoje racje, ale równie bardzo szkoda mi jej. Nic w życiu pozostaje być szczerym, więc jeśli problem otyłości jest dla decydujący jeśli chodzi o dalsze pożycie to powiedz jej, że odchodzisz. Tylko bądź delikatny, by uchronić ją przed załamaniem. Ludzie są różni, problemy różne, więc chyba lepiej jednak jak ona znajdzie kogoś kto nie będzie na nią patrzył z obrzydzeniem. :-((((( "Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek AureliuszWalczę z boreliozą i bartonella 59 Odpowiedź przez MamaNalijki 2014-07-24 13:21:27 MamaNalijki Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-08 Posty: 605 Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić?To tu widać glebszy problem, ale nawet nie chodzilo mi o cwiczenia gdzie trzeba sie obnazać czy cos czy np rower z kims z rodziny czy chlopakiem..z tego co piszesz to najlepiej zostawic taką grubą,nieszczesliwą osobe,nie czepiac sie bo ona sama musi dojśc do tego wszystkiego...ale co jak ten stan trwa i trwa i nic sie nie zmienia?sugerujesz, ze autor ma rzucic wszystko i isc moze jestem altruistyczna ale jestem za pomaganiem ludziom no ale jesli ktos kurczowo nie daje sobie pomoc to chyba faktycznie tylko zostawienie w spokoju pozostaje. 60 Odpowiedź przez Iceni 2014-07-24 13:22:22 Iceni Gość Netkobiet Odp: Kobieta zmieniła się nie do poznania - co robić? MamaNalijki napisał/a:Nirvanka- ja to wszystko rozumiem, mam w rodzinie rozne przypadki i wierze, ze odchudzanie to ciezki proces itd ale o ile nie ma sie tendencji do tycia i nie jest sie chorym to czesto efektem otylosci jest brak silnej woli i lenistwo czyz nie?pomijam jakies depresje, nerwice czy cos..myslisz, ze osoby szczuple nie mają takich dylematów? ja jestem szczupla ale to wymaga pracy nad sobą bo nie raz mam ochote np wieczorem po 20 pochrupać sobie ciasteczka ale hamuje sie i jakos motywuje by tego nie robicjasne, jakas duza otylosc to choroba, pewnie i leki jakies sie powinno brac etcale są ludzie,ktorzy wiecznie narzekają na wagę , wygląd, co schudną to zaraz dopada je efekt jojo a nie są na nic chorzy tylko wychodzi ich tryb zycia i niezdrowe jedzenieczasem trzeba taka osobą potrzasnąć ,zmotywować a nie wiecznie glaskać po glowie...ale co czlowiek to przypadekKobieto, przepraszam, ale walisz truizmami i na dodatek chyba niewiele dotarlo do ciebie z tego, co napisala Nirvanka."Silna wola" to takie slowo wytrych - ze niby czlowiek otyly nie ma silnej woli? No nie ma, bo nie potrafi przestac jesc. Ale na przyklad potrafi nie palic. To, ze TY sie potrafisz powstrzymac od ciaateczek wieczorwm to zaden sukces, bo ty nie masz problemu z samo jak dla mnie zadnym problemem nie jest powstrzymanie sie od palenia, alkoholu czy innych NIE DA SIE powstrzymac od jedzenia! To jest mniej wiecej taka zasada jakbys alkoholikowi kazala panowac nad nalogiem jednoczesnie go zmuszajac do picia 3 drinkow dziennie i robienia zakupow w sklepie monopolowym przynajmniej raz na tydzien. Autor wspomina, ze jego dziewczyna ma na zdjeciach rozna wage - a to znaczy ze juz podejmowala proby odchudzania sie i tyla z powrotem. To znaczy ze walczy ale czasem te walke przegrywa. Zaburzenia odzywiania wystepuja na tle psychologicznym - a u osoby, ktora ma luszczyce i nie pracuje o depresje naprawde nie trudno... Śmierć królowej i objęcie tronu przez pozbawionego autorytetu Karola III może przyspieszyć tlący się od dziesięcioleci proces rozpadu wspólnoty brytyjskiej, Od kilku lat grudzień ma w sobie coś, czego nie rozumiem. W zeszłym roku w okresie świątecznym mieliśmy w planach wyskoczyć ze znajomymi do Berlina na przepiękny jarmark. Ale jakoś tak nie wyszło, bo po ulicach krążyły służby policji, co zresztą wcale wtedy nie dziwiło. Więc ten grudzień jest tak smutny jakby był co najmniej listopadem, a może nawet – lutym. Na chodnikach nie ma śniegu, pogoda jest zmienna i wybija z rytmu, a codzienny spacer po wyziębionym mieście skutkuje długotrwałym, quasi tytoniowym kaszlem. Gdy patrzę przez okno z czwartego piętra, widzę nad sobą błękitne, niemal wiosenne niebo. W galeriach brakuje ludzi, wszyscy zamawiają prezenty przez internet. Nikt już nie krąży z wielkimi siatkami, śnieg nikomu nie chrupie pod nogami. Dzieci nie lepią bałwanów i nie zjeżdżają z górki – jak my, gdy byliśmy mali. Ale wiecie co? WCALE MNIE TO NIE MARTWI. Ten rok dla mnie rozpoczął się pogrzebem w rodzinie. Później totalnie nie układało nam się za barem. Połowę marca przechorowałam u rodziców bez sił i energii do życia. Potem odbyłam ostatnie kilka awantur z właścicielką lokum, która przez rok doprowadzała mnie do łez, zastraszając wszystkim, co tylko możliwe. Na okres matur wyjechałam z Krakowa i chlipałam mamie w rękaw, że nie mam wykształcenia, pracy ani mieszkania i że nie mam pojęcia, czy w dobrym kierunku zmierza moje życie. Chwilę po tym, jak w czerwcu nareszcie znalazłam mieszkanie, zakończyła się najważniejsza wtedy dla mnie relacja – mój roczny związek. W lipcu pochowaliśmy kolejną osobę, a już w sierpniu miałam wypadek, który poturbował mnie tak mocno, że blizny mam do dziś. Potem dowiedziałam się, że z wydania książki nic nie będzie, a jesienią – wpadłam w totalną chandrę. Tą, w której każdy powód jest dobry, by obejrzeć sto komedii romantycznych pod rząd, pożreć tonę chipsów, trzymać w kącie puste pudła po pizzy i kilka pustych butelek wina. Teraz zasypiam z myślą o bliskiej mi osobie, która cierpi na chorobę nowotworową. ALE TO BYŁ NAJLEPSZY ROK MOJEGO ŻYCIA. W społeczeństwie coraz częściej szerzy się poczucie, że żyjemy w czasach ostatecznych. Ci bardziej wrażliwi wykopują przepowiednie jakiś proroków i starszą już i tak przerażonych ludzi. A ja coraz częściej czuję, że to nie ma żadnego znaczenia. Bo co to zmienia, czy umrę tak po prostu, czy w wyniku wielkiego kataklizmu? Nic. Zacznę chodzić smutna? :) Przecież robię swoje. Świat nie jest ani dobry ani zły. Jest dokładnie taki, jakim chcemy go widzieć. Zawsze było tyle samo dobra, ile zła, bo jedno bez drugiego nie może istnieć. Od ciebie zależy, po której stronie się opowiesz, jakie wydasz owoce. Ale to wszystko. I tylko tyle. Dawniej sądziłam, że mój świat kompletnie by się zawalił, gdybym nie mogła pisać albo mieszkać w Polsce. Nie byłam w stanie sobie wyobrazić, że mogłabym na przykład stracić wzrok albo zwyczajnie przeprowadzić się na małą wysepkę gdzieś w rejonie Ameryki Środkowej i sprzedawać Piña Coladę w świeżym ananasie, chodząc cały dzień boso i zarabiając tylko tyle, by mieć za co żyć. No bo jak to – nigdy już nie przespacerować się tymi uliczkami, nie powspominać, że: o, tutaj, ktoś mnie pierwszy raz pocałował, tu się śmiałam z tymi, a z tamtymi kupowałam watę cukrową? Tak po prostu przestać zbierać doznania, doświadczenia, historie, by potem je miksować i o nich pisać? Dla wyższego dobra? Jakiego? Dlaczego nie może nim po prostu być spokojne i godne życie, bez złości na ludzi w kolejce, bez walki o przychylność wydawnictw, bez obaw o rychłą śmierć w duszącym smogu? Coraz częściej przyjmuję cudzy punkt widzenia. Nie ma sensu gnać do przodu. ŻYCIE NAPRAWDĘ MA SENS. Nauczyłam się nad tym wszystkim panować. Coraz mniej w moim życiu gorszych dni. Potrafię sobie pomóc. Jestem w stanie rozpoznać, czego mi brakuje. Czasem dobrej piosenki i aktywności fizycznej, czasem wyjazdu w góry, czasem spokojnego wieczoru z kilkoma odcinkami Przyjaciół, a czasem tego, żeby się przytulić do kogoś tak po prostu. Ale to wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Gdy ma się dwadzieścia jeden lat, przyjaciół w różnych częściach Polski i doprawdy – nie jest się zakochanym ani odrobinę, to ciężko znaleźć w życiu sens. Ciężko na tę paskudną pogodę i szybko zmieniający się świat, na te kataklizmy, wojny i biedę – wstać z uśmiechem na twarzy i czuć, że ma się po co żyć. Można oszaleć pośród rzeczy, które wywołują w nas skrajne emocje. Trzeba więc zbudować w sobie oazę. Nauczyłam się równoważyć to, co jest bardzo złe, z tym, co jest naprawdę super. Rzucam sobie wyzwania, spełniam marzenia. Naprawdę czuję, że robię coś dobrego dla świata i – dla siebie. Wiktor Frankl powiedział kiedyś, że życie nie ma sensu – życie samo w sobie jest sensem. Jak sprawić, by chciało nam się żyć? To proste – trzeba nie: znaleźć sens, ale: nadać życiu sens. Bo wartościowe życie to życie wartościami. Proste, nie? :) A MOŻE KIEDYŚ RZUCĘ WSZYSTKO? I pójdę w siną dal? :) Jak niestosowny jest mój optymizm? Jak absurdalne jest w kółko powtarzanie ludziom: Hej, wszystko będzie dobrze!? Ile jeszcze razy trzeba będzie powtórzyć sobie i wszystkim wokół, że doprawdy lepiej poszukać innych rozwiązań, nadać swojemu życiu sens, robić swoje, niż zamartwiać się i marudzić? Czy nie lepiej ubrać maskę przeciwpyłową i wyjść z domu pobiegać, niż siedzieć bezczynnie przed telewizorem, gryząc paznokcie? Czy prawdziwy sens nie tkwi w tym, by zająć się w życiu psychologią miłości, niż płakać, że prawdziwych uczuć już nie ma, bo wszyscy się rozstają? Hej, świat jest dokładnie taki jak przedtem. Ale bez względu na to, czy pokonasz całe zło, które jest na świecie, możesz pomimo niego uczynić życie wartościowym i pełnym sensu. No, bo wiesz, życie nie ma sensu. Ono samo w sobie jest sensem. :) Hearts of Iron IV jest następną odsłoną serii popularnych gier strategicznych, w której gracze kierują polityką jednego z państw okresu międzywojennego oraz czasów II wojny światowej – za granice chronologiczne epoki uznano lata 1936–1948. Od nas zależy wybór strategii, rozwój wojska i decyzje o sojuszach czy wojnie.
Od Nowego Roku minął już prawie miesiąc, wiele osób zrobiło postanowienia – część pozostała tylko w notesie, część może udaje się jeszcze siłą rozpędu utrzymać. Z internetu dosłownie wylewają się porady, triki, metody, sposoby, mniej lub bardziej złote recepty na to, jak się zmienić. W każdym obszarze – odżywania, finansów, relacji, rozwoju osobistego, nawyków, uprawiania sportu – znajdziemy ekspertów, którzy powiedzą nam co i jak robić, żeby było lepiej. Obietnica jest wspaniała, nowa wizja siebie, lepszego siebie, lepszego życia, egzystencji w niezachwianej szczęśliwości. Z sukcesem, koniecznie z sukcesem. Czytamy te porady, budując świetlaną wizję przyszłości, uzbrajamy się w niezawodne techniki, czasem wydając przy okazji niemałe pieniądze i czekamy na efekty. Te, niestety, nie zawsze chcą przyjść. Obiecana zmiana nie nadchodzi. W zależności od osobowości, albo psioczymy na „eksperta” (i szukamy dalej lepszych sposobów) albo chowamy się w poczuciu, że „nawet do tego się nie nadaję”, „nic mi jak zwykle nie wychodzi” czy “jestem leniem”. „Dobrymi radami” częstuje nas też otoczenie, mówiąc, że „po prostu musisz zrobić to”, „rób mniej tego”, „rób więcej tamtego”, i tak dalej. Frustracja narasta. Czasem rzeczywiście jedyne, czego nam potrzeba, to dobra technika czy odrobinę więcej samodyscypliny. Zazwyczaj jednak doskonale wiemy co „powinniśmy” robić a czego nie, jaki sposób zastosować, ale jest to nadal trudne. Powodów, dla których zmiana jest trudna może być wiele i wykraczają poza „lenistwo” czy brak narzędzi. Warto rozważyć różne aspekty i lepiej zrozumieć złożoność wprowadzania zmian. Z jakiego powodu chcesz coś zmienić? Jest kilka możliwości: 1. stare przestaje się sprawdzać i widać, że coś nie działa, 2. jakieś przyczyny (okoliczności, choroby, problemy, relacje) stawiają przed potrzebą zmiany, 3. czujemy „potrzebę zmiany” wewnętrznie, coś nas gniecie, pcha, jakby coś dojrzało, 4. jakaś wewnętrzna część nas ma „pomysł” na zmianę i chce ją na siłę forsować nie uwzględniając innych aspektów (na przykład Wewnętrzny Krytyk oczekuje, że będziemy idealni albo mamy przekonanie, że szczęście da nam coś, co zupełnie nie leży w naszej naturze), 5. słuchamy innych (bliskich, rodziców, media, ekspertów, społecznych przekonań, mody), nie słuchając i nie uwzględniając siebie. Punkty 1-3: można przejść dalej, zmiana jest potrzebna, trzeba się skupić na tym jak to zrobić i co może stać na przeszkodzie. Punkt 4 i 5: nasza motywacja potrzebuje rewizji i szczerego zastanowienia się czemu ma służyć ta zmiana. Chcę robić doktorat, bo temat mnie fascynuje, bo spełniam się jako badacz czy dlatego, że czuję, że moi rodzice tego oczekują albo dlatego, że mam nadzieję, że w końcu mnie docenią? Chcę medytować, bo mam wewnętrzne poczucie, że to coś dobrego dla mnie czy dlatego, że wszędzie piszą, że to „dobre lekarstwo na wszystko”? Chcę schudnąć, bo wtedy lepiej mi się funkcjonuje czy dlatego, że nie mogę patrzeć na siebie w lustrze…? Odpowiedzi na te pytania rzadko są od razu jasne i jednoznaczne, często motywacje są złożone, ale bez dotarcia do ich istoty może być trudno o zdrową zmianę. Kto we mnie chce zmiany? Zacznijmy od tego, że nie jesteśmy psychicznie jednorodnym bytem. Każdy z nas zna poczucie tzw konfliktu wewnętrznego – z jednej strony chcę/czuję jedno, z drugiej – coś zupełnie innego. To naturalne. Nasza osobowość składa się z sub-osobowości, różnych aspektów naszej psychiki, które są ze sobą na wzajem w różnych relacjach. Zazwyczaj jest też tak, że jedne lubimy bardziej niż inne, jedne bardziej dostrzegamy, a inne wypychamy na margines. Dlatego rzadko też i chęć zmiany w nas jest jednorodna. Sprzeczne motywacje, wizje, chęci mogą blokować działanie. Jeśli zmiany jednogłośnie chcą wszystkie aspekty naszej osobowości, to raczej ze zmianą nie ma problemu (albo problem jest natury czysto praktycznej, zewnętrznej czy obiektywnej). Przydatne są następujące pytania: 1. Kto we mnie chce zmiany? Dlaczego ta część chce zmiany (motywacja)? 2. Jakie inne części mnie są zaangażowane w tę sytuację? Jakie są między nimi relacje? Dlaczego tak komplikować? Krótka odpowiedź brzmi – jeśli nie weźmiesz pod uwagę wszystkich części siebie, to te nie uznane i niezauważone będą skutecznie sabotować Twoje wysiłki. Przez chwilę może i uda się zarządzać żelazną ręką (tzw. siłą woli, źle pojmowaną dyscypliną czy sztuczkami i technikami), ale prędzej czy później wybuchnie Ci to wszystko w twarz. Często porównuję to do trzymania naciągniętej gumki – jak jesteś w dobrej formie i masz dużo energii, to możesz ją sobie potrzymać i jeszcze robić inne rzeczy. Prędzej czy później gumka pęknie albo trzymanie jej przestanie być już zabawne i mimo szczerych chęci, stan wyjściowy wróci. Energię tę lepiej zainwestować w przyjrzenie się temu, co jest prawdziwą przyczyną trudności, choć czasem wymaga to odwagi lub/i czasu. Na przykład moja ambitna część chce realizować jakiś projekt, ale istnieje inna część, która potrzebuje odpoczynku i zajmowania się pasjami. Dodatkowo obawia się popadnięcia w pracoholizm, bo ma takie doświadczenia i zna takie wzorce z najbliższego otoczenia. Nie jest jednak brana pod uwagę, mam jej niewielką świadomość, więc jest słusznie zaniepokojona, że na nią i jej potrzeby nie będzie już miejsca, dlatego zaczyna sabotować wszelkie działania. Na zewnątrz wygląda to tak, że im bardziej ją odpycham i staram się siłą woli zabierać za pracę, tym bardziej „nie chce mi się” i odwlekam. Rozwiązanie ma szansę pojawić się dopiero wtedy gdy punkty widzenia i potrzeby obu „stron” zostaną wysłuchane i uwzględnione. Zmiana zarządzana przez Krytyka to zły pomysł Zmianę może wymuszać też Wewnętrzny Krytyk, dając złudną nadzieję, że przestanie męczyć i dręczyć, jeśli tylko jego oczekiwania zostaną spełnione. Nie dajmy się wpuścić w taki kanał. Wysokie wymagania napędzają jeszcze większe wymagania. Gdy w końcu uda się zrobić to, do czego zmusza Krytyk, pochwała starcza na bardzo krótko. Po chwili znów trzeba pracować na jego akceptację. To gonitwa bez końca, ściganie uciekającego horyzontu. Jeśli zmiana ma być tylko zaspokajaniem Krytyka, to serio, naprawdę nie warto – lepiej zająć się samym Krytykiem. Można wtedy odkryć co jest z jego strony tylko złośliwym wyżywaniem się, a co nawet sensownymi postulatami wyrażanymi w głupi sposób. Wtedy robi się przestrzeń na zmianę. Wbrew treningowi, przez który w szkole przeszła większość z nas – krytyczna postawa nie wspiera ani procesu nauki ani procesu zmiany. Krytyk zazwyczaj gra pierwsze skrzypce przy tematach związanych ze zdrowiem, wyglądem, odchudzaniem się, a także często przy „ambicjonalnych” projektach. Wyciągnięcie na światło dzienne, przyjrzenie się i wysłuchanie argumentów wszystkich stron pozwala zrobić miejsce na znalezienie twórczych rozwiązań. To rodzaj wewnętrznych negocjacji, w których z taką samą uwagą i szacunkiem traktuje się wszystkie strony. Już samo takie podejście jest ogromnym procesem rozwojowym, ponieważ w naturalny sposób mamy tendencję do lubienia pewnych aspektów siebie i odpychania innych, tych, które wydają się głupie, niepotrzebne albo utrudniające życie. Podobnie jak w relacjach z innymi ludźmi – jeśli czujemy się wysłuchani, zobaczeni, uznani w całości z naszymi potrzebami, to od razu jest więcej przestrzeni na dochodzenie do rozwiązań. Rozmowy na temat zmiany nie mogą obyć się (przynajmniej u „procesowca”) bez rozważenia dodatkowo tego, czym jest tzw. próg. Próg jest psychologiczną barierą, która utrudnia przedostanie się z tego co znane (status quo) do tego, co nowe (gdy zajdzie już zmiana). Jak go rozpoznać, czym się przejawia i co zrobić, żeby go pokonać – w drugiej części artykułu, już wkrótce. Jeśli nie chcesz przegapić drugiej części, ani w ogóle niczego związanego z tą stroną i moimi działaniami, zapisz się do newslettera i polub moją stronę na facebook’u.
Która forma jest poprawna? Nic nie robienie czy nicnierobienie. A może nic nierobienie? Jedyna poprawna forma to ta druga, czyli zapisana łącznie, jednym słowem: nicnierobienie. W dalszej części tekstu znajdziecie inne podobnie zbudowane wyrazy oraz przeczytacie wyjaśnienie, dlaczego tylko ten zapis jest właściwy.
Czy narcyz może się zmienić? Czy narcyza można zmienić? Czy można mu pomóc?Praktycznie każda kobieta, kiedy tylko zdaje sobie sprawę z tego, że jest w związku lub spotyka się z narcyzem, zadaje sobie podobne pytania. Uświadamia sobie, że narcystyczny mężczyzna jest wyposażony w pewne cechy charakteru, które znacznie utrudniają stworzenie z nim zdrowej tu na myśli szereg cech, z których najważniejsze to skłonność do manipulacji, brak empatii czy megalomania. Sprawiają one, że narcyz wychodzi na nieszczerego, niezaangażowanego, niegodnego zaufania, a nieraz nawet okrutnego jednak jest jakaś nadzieja? Czy jest jakaś szansa, że narcyz się zmieni? Chcemy wierzyć, że tak, choć od razu ci powiem, że nie zawsze jest to możliwe. Żeby tak się stało, muszą zostać spełnione pewne warunki – wówczas zmiana nie będzie prowizoryczna, nie będzie tylko czczą obietnicą, ale faktycznie sprawi, że wasza relacja zacznie zmierzać ku dzisiejszym wpisie spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy narcyz może się zmienić, dlaczego właściwie tego oczekujemy, czego możemy się po nim spodziewać i jak (jeśli to możliwe) możemy pomóc mu w podjęciu decyzji o po lekturze zechcesz zgłębić temat relacji z mężczyzną o narcystycznej osobowości, zachęcam cię do sięgnięcia po mój e-book „Sposób Na Narcyza”. To kompletny poradnik, który odkryje przed tobą sekrety charakteru narcyza, relacji z nim w każdym jej aspekcie, a także dostarczy wielu cennych i praktycznych wskazówek, które pozwolą ci lepiej sobie z nim poradzić w różnych sytuacjach. Znajdziesz go prawie gotowi, żeby zacząć. Zanim jednak przejdziemy do zaplanowanych zagadnień, chciałbym zaproponować ci zrobienie krótkiego, darmowego testu online, który pomoże rozwiać twoje wątpliwości na temat narcystycznego charakteru mężczyzny, z którym masz do czynienia. Kliknij poniżej, odpowiedz na kilka prostych pytań i poznaj wynik! Dowiedz się, czy on jest narcyzemSpis treściCzy narcyz może się zmienić?Dlaczego chcesz, żeby narcyz się zmienił?Dlaczego narcyz może się zmienić?Dlaczego narcyz NIE może się zmienić?Czy narcyz się zmieni: jak mu pomóc?Czy narcyz może się zmienić: podsumowanieCzy narcyz może się zmienić?Odpowiedź na to pytanie brzmi: i tak, i nie. To pewnie nie bardzo cię satysfakcjonuje?Jak już zapowiedziałem we wstępie, przy pewnych spełnionych warunkach, jest szansa, że narcyz faktycznie się zmieni. Musisz mieć jednak świadomość, że narcyz jest typem osobowości, któremu takie zmiany przychodzą wyjątkowo trudno i niestety często do nich nie chwilę sobie przeanalizujemy te pozytywne i negatywne czynniki wpływające na jego zmianę, ale wcześniej chciałabym skupić się przez chwilę na tobie i na tym, co właściwie możesz rozumieć pod pojęciem „zmiana”.Dlaczego chcesz, żeby narcyz się zmienił?Kobieta, która poznaje narcyza, na początku jest nim oczarowana. Nic dziwnego: narcystyczni mężczyźni potrafią w sobie rozkochać dzięki temu, że posiadają umiejętność kreowania wizerunku. Narcyz wyczuwa twoje potrzeby i stara się do nich dostosować. Będzie seksowny i romantyczny – przynajmniej do momentu, aż stracisz dla niego narcyz już widzi, że ma nad tobą kontrolę, pozwala sobie na pokazanie swojego prawdziwego, dużo bardziej negatywnego oblicza. Próbuje sobie ciebie podporządkować i często daje ci do zrozumienia, że jesteś gorsza, niż on by tego oczekiwał. A twoje poczucie własnej wartości spada na łeb na szyję…Zaczynasz myśleć: co się takiego stało, że się zmienił? Winy upatrujesz w sobie, w otoczeniu, ale być może jeszcze nie wiesz, że to tak naprawdę nie jest zmiana, ale cecha narcyza – on taki jest. W zasadzie ciągle się zmienia: raz jest miły i czuły, innym razem chłodny i sarkastyczny, a ty nie umiesz znaleźć dla tego jego charakter na tyle ci przeszkadza, że postanawiasz z nim zerwać, on widzi, że traci nad tobą kontrolę i… znów się „zmienia”. Zaczyna pokazywać, że mu na tobie bardzo zależy, jest potulny, skruszony i obiecuje, że już nigdy nie będzie cię tak traktował. Jeśli w tym momencie mu zaufasz, historia najprawdopodobniej się powtórzy, bo on tak naprawdę się nie zmienił, a tylko założył inną musisz pamiętać, co oznacza twoja chęć zmiany partnera czy mężczyzny, który cię interesuje. Obietnica i tymczasowa zmiana zachowania narcyza to nie zmiana, tylko poza. Zmiana będzie u niego czymś, co nastąpi po długim czasie pracy i starań, nie z dnia na dzień. Jeśli więc chcesz, by narcyz się zmienił, będziesz prawdopodobnie mu w tym procesie towarzyszyć, co nie zawsze będzie łatwe. Do ciebie należy decyzja, czy chcesz na to poświęcić swój czas i narcyz może się zmienić?To, czy chcemy pomóc narcyzowi się zmienić, zależy w dużej mierze od tego, czy faktycznie wierzymy w jego szansę na zmianę. Dlatego poniżej przedstawiłem w punktach pewne uwarunkowania i okoliczności, których spełnienie i zajście może dawać nadzieję na zmianę narcyza:Narcyz chce się zmienić – to absolutnie podstawowy warunek. Każdy, kto ma jakiś problem czy nałóg, musi sam chcieć z nim walczyć i wygrać tę walkę. Wsparcie innych jest bardzo pomocne i ważne, ale motywacja musi mieć źródło w tej osobie, która przyznaje, że coś w jej życiu poszło nie tak i trzeba to naprawić. Jeśli twój narcyz pokazuje, że chce się zmienić, bo zamiast obiecywać, podejmuje konkretne kroki, to znak, że jest jakaś szansa na z którym masz do czynienia, nie ma aż tak silnych narcystycznych cech. Jeśli zmaga się z zaburzeniem osobowości narcystycznej, to musisz wiedzieć, że problem jest poważny, a ty jesteś w niego uwikłana. Takim ludziom trudno podjąć decyzję o terapii i osiągnąć w niej sukces. Jeśli natomiast mężczyzna, z którym się spotykasz, jest po prostu egoistyczny, humorzasty i ma rozbuchane ego, jego praca nad sobą może przynieść pozytywne mężczyźnie zależy na tobie. Być może ma on w sobie wystarczająco empatii i potrzeby bycia z drugim człowiekiem, że nie chce tak łatwo przekreślać waszego związku. Główną motywacją do zmiany dla narcyza jest właśnie jego relacja z kobietą. Ale tu znów trzeba zachować czujność, czy przypadkiem chęć zmiany nie jest tylko grą potrafi zanegować swój sposób postrzegania siebie i rzeczywistości. Musi to zrobić, by się zmienić, by pracować nad sobą samodzielnie i z terapeutą. To największa przeszkoda, która nie pozwala mu na zmianę. Całe życie narcyza oparte jest na wizerunkach, które tworzy – w celu zmiany musi najpierw przyznać, że są one mężczyzna jest gotów na podjęcie terapii. To trudna decyzja. Oznacza zgodę na podjęcie długiej i ciężkiej pracy. Terapia to nie jedno czy nawet dziesięć spotkań, ale często nawet wieloletni proces. Jeśli jednak narcyz podejmuje taką decyzję, można brać jego intencje bardziej na narcyz NIE może się zmienić?Istnieje jednak szereg okoliczności, które stoją na przeszkodzie zmianie narcyza i które być może spowodują, że nie będzie w stanie się zmienić (a przynajmniej tobie nie uda się być tego świadkiem). Przyjrzyjmy się im:Narcyz nie widzi problemu. Z tego powodu nie chce się zmienić. Robi to, co zwykle robi większość narcystycznych mężczyzn, czyli obarcza winą ciebie, zrzuca na ciebie odpowiedzialność za stan waszej relacji i za jego własne zachowania. A tobie pozostaje albo w tym tkwić, albo się od tego mężczyzna unika problemu. Ucieczka jest dla niego sposobem na rozwiązanie kwestii. Nie konfrontuje się, tylko usuwa, np. zaczyna spotykać się z inną kobietą. Więcej o tym przeczytasz we wpisie Czy narcyz wraca?.Narcyz czuje, że ma nad tobą kontrolę. Dopóki ją ma, otrzymuje od ciebie wszystko to, czego mu potrzeba. Stosuje swoją grę i widzi, że przynosi ona zamierzone rezultaty. A skoro tak się dzieje, to po co cokolwiek zmieniać?Narcyz nie boi się, że może stracić coś ważnego. Niestety bywa, że znajomość z tobą nie przedstawia dla niego aż takiej wartości. Widzi, że niczym nie ryzykuje, a w konsekwencji nie próbuje zakwestionować siebie i swoich narcystyczny nie jest empatyczny. To sprawia, że po prostu nie dociera do niego, jak bardzo cię krzywdzi. Nie potrafi postawić się w twojej sytuacji, nie ma wyrzutów sumienia, że sprawia ci ból, że czujesz się przy nim gorsza, że jest ci przykro i jesteś rozczarowana. Gdyby był w stanie to sobie uświadomić, być może chciałby to narcyz się zmieni: jak mu pomóc?Zakładając jednak, że istnieje jakaś szansa na to, że twojemu narcyzowi da się pomóc, czy możesz coś zrobić, żeby on się zmienił?Przede wszystkim to, co możesz zrobić, to odebrać mu choć trochę kontroli nad sobą, nauczyć się z nim rozmawiać i pokazać mu, że zmiana jest dla niego przepustką do tego, by cię nie stracić i otrzymać od ciebie coś, na czym mu o tym piszę w e-booku „Sposób Na Narcyza”. Klikając na poniższy obrazek, możesz zapoznać się ze szczegółami jego zawartości. Gwarantuję, że jeśli masz choćby podejrzenie, że mężczyzna, z którym jesteś w związku lub z którym się spotykasz, jest narcystyczny, ten poradnik pomoże ci zapanować nad jego trudnym charakterem i odzyskać niezależność. W tej chwili jest w promocyjnej cenie. Strategia, która pozwala bronić się przed narcyzem, zdobyć go, odzyskać lub uwolnić się od niegoSpróbuj choć trochę się do niego zdystansować i skupić na sobie. Nie musisz zawsze mu odpowiadać na telefony czy wiadomości, nie zawsze zgadzać się na spotkanie, nie zawsze mieć dla niego czas. To skłoni go do tego, żeby się postarać, by na nowo zyskać twoją uwagę, uczucie i gotowość do spełniania jego stawiaj granice i pilnuj, by ich nie przekraczał. W pierwszej kolejności musisz ochronić siebie i swoją niezależność. Wtedy zobaczy, że nie ma nad tobą całkowitej kontroli – to poczucie wcześniej skutecznie blokowało go przed podjęciem widzisz, że odpuszcza sobie trochę swoją grę, staraj się być mu bardziej przychylna, a sam poczuje, że zmiana może przynieść mu korzyści. Zauważaj jego pozytywne zachowania, rozmawiaj z nim dużo o uczuciach, by pobudzić jego narcyz zacznie rozważać terapię (za twoją lub cudzą namową, czy też w wyniku własnych przemyśleń), wspieraj go w tym postanowieniu. Będzie mu trudno wytrwać, nieraz na pewno przyjdzie kryzys, ale jeśli to cię nie zniechęci, twoja siła bardzo mu może pomóc. To jednak oznacza, że narcyz chce się zmienić, bo rozumie, że w jego życiu nie wszystko działa tak, jak narcyz może się zmienić: podsumowanieTym sposobem dotarliśmy do końca wpisu, w którym starałem się odpowiedzieć na pytanie, czy narcyz może się zmienić. Mam nadzieję, że po jego lekturze lepiej rozumiesz swoją sytuację oraz szanse i przeszkody, które mogą się pojawić na drodze do nie jesteś pewna, co powinnaś zrobić, jak postępować z narcyzem, jak z nim rozmawiać i jak egzekwować od niego swoje oczekiwania, sięgnij po „Sposób Na Narcyza”, w którym znajdziesz niezbędną ci wiedzę. Zawarłem tam mnóstwo bardzo praktycznych wskazówek, których nie zastąpi ci sama teoria na temat narcystycznego charakteru. Kliknij tutaj i spraw, by wasze role się odwróciły!Dziękuję ci za przeczytanie tego wpisu i życzę ci powodzenia w dalszych zmaganiach! Strategia, która pozwala bronić się przed narcyzem, zdobyć go, odzyskać lub uwolnić się od niego
Wyrażenie nie zmieni zapisujemy oddzielnie. Przykłady poprawnej pisowni: To się nie zmieni.; Nic się nie zmieni, jeśli nie weźmiemy w tym udziału.; On może się jeszcze nie zmieni.
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2012-08-06 22:33:57 11kasik1990 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-07-17 Posty: 25 Temat: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu ! Witajcie!Tak jak w temacie, watek skierowany jest do wszystkich którzy pracują nad sobą, dążą do zmian !Na sam początek opisze moja sytuacje!Od roku 2007 do 2011 byłam w toksycznej relacji z przyjaciółka: z normalnego koleżeństwa przerodziło się to w wysługiwanie sie mną + rozwiazywanie jej problemow . Na poczatku relacji mialam swoje zycie wiec jakos mnie to zbytnio nie rozwalalo jednak w roku 2010 zaczelam zyc jej problemami(nie wiedzialam ze ma depresje ) bylam mloda wtedy. i ja probowalam ja z niej wyciagnac a ona za kazda moja probe realizowania siebie , robila mi wyrzyty sumienia- ze ona ma problem a ja w tym czasie sobie dzialam, zmanipulowala mnie wyrzytami sumienia , do tego stopnia ze mialam wyrzyty sumienia jak cos robilam dla samej siebie. doszlo do tego ze 2011 roku spadlam na dno, moje zycie nie istnialo , rodzina sie mna zainteresowala , i z ich wsparciem zerwalam relacje. ( Mieszkałam wtedy sama i ona była praktycznie jedyną osobą z którą w roku 2010 miałam kontakt)Po zakończeniu relacji, nie zauwazyłam ze sama stałam się taka jak ona: nieporadna , bojaca się wszystkiego . Nie wiedziałam wtedy ze trzeba udac sie do psychologa, ale zaczelam prace nad soba , zaczelam sie realizowac i po paru miesiacach realizujac swoja pasje zaczelam osiagac drobne sukcesy , rozwinęło się moje życie towarzyskie , odzylam i jedyne co to nie wiedzialam wtedy jeszcze ze jeszcze troche mną kierują lęki które nabyłam podczas znajomości z nią. W każdym bądź razie czułam, że jestem na dobrej drodze. Poznałam chłopaka, zaczął być dla mnie ważny, wiec odważyłam się na następny krok ( związek ) bo uważałam , że jestem ( nie do końca sprawdziłam czy jestem wystarczająco silna psychicznie ) związek okazał sie wejściem z deszczu pod , że jestem gotowa na duże zmiany : przeprowadziłam się do innego miasta ( gdzie bym mogła sie jeszcze bardziej rozwijać ) wszystko wyglądało na dobry plan .Ale , zwiazek z chłopakiem okazał się toksyczny , że nawet nie zauważyłam kiedy przekroczył granice i nie wiedziałam , że nie potrafiłam postepowac rozsadnie do końca bo moja psychika nie do końca ,że tak powiem sie odbudowała. Zostałam sam na sam w obcym miescie z chłopakiem który ( czytając wiele opowieści doszłam do wniosku , że --> ) stosował na mnie przemoc psychiczna. Relacja trwala rok , totalnie sie osłabiłam , moja psychika mi moje prywatne życie znow przestało istnieć w tym z czymś ruszałam , jakieś jego wyrzyty czepianie się , wybuch i mnie rozwalało i słabłam. Na szczeście to teraz odnośnie tematu:Jestem wolna od miesiąca i od miesiąca układam życie by wyglądało tak jak zawsze chciałam :-zaczęłam pracować nad swoimi pasjami-dostałam wsparcie od bliskich by sie wygadać i by sobie ulżyć po ostatnim związku- odnowiłam pare znajomości - przeczytałam dużo ksiażek- wybrałam rady do których się stosuje - zaczęłam wytyczać granice, cwiczyć asertywność- pozbywać się wyrzytów sumienia gdy się realizuję ( czasami jeszcze działały )efektem tego już po miesiącu widze sporą różnice w samej sobie - wrocił mi entuzjazm do zycia - w głowie coraz więcej pomysłow na życie - zauważam drobne postępy w mojej pracy nad pasjami= odżywam kolejna rzecz Życie Towarzyskie :hmmm, odnowiłam pare relacji , i bardzo nieufnie podchodziłam do wszystkich ( pewnie rezultat tkwienia w toksycznej relacji ) , powoli zaufałam , że Ci ludzie nie potraktują mnie źle i że mnie lubią. Jednak towarzyszą mi jeszcze obawy " że jestem nieinteresująca osoba ( chłopak mnie tak traktował w taki sposob ze niestety ale uwierzyłam w to, mimo tego jak lubiana byłam przez ludzi wokół mnie jeszcze przed zwiazkiem . To teraz mam wrazenie ze juz jestem inna osoba , ze cos ze mna nie tak , i ze kazdy moze mnie potraktowac jak on i przez to troche boje sie wyjsc do nowych ludzi bądź tych co mało znam:P Może tutaj bedzie prośba o rade - jak sobie z tym poradzic? a jakie kroki Wy podjeliscie by dokonac zmian w swoim życiu , jakie macie efekty , ile czasu Wam to zajeło co chcecie zmienic , nad czym pracujecie ;> Czy jest ktoś zainteresowany prowadzeniem wątku w którym każdy opowiada o swoich zmianach , efektach pracy o podejmowanych krokach ? Bo ja bym była tym bardzo zainteresowana! Co Wy na to?:) 2 Odpowiedź przez magnolia89 2012-08-07 00:32:09 magnolia89 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-06 Posty: 4 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu ! Hej Kasik! Cóż Twoja historia poniekąd przypomina moją...może nie byłam w toksycznym związku..ale różne toksyczne i nieodpowiednie relacje jak chyba każdy mam za sobą, tyle tylko że na jednych one oddziałowują na innych na ich szczęście nie Na mnie niestety tak - i to bardzo! Zawsze byłam niezbyt w siebie wierzącą dziewczyną chociaż nie wiedzieć czemu...w końcu cóż mogę to teraz przyznać , bo nie ma co kokietować skromnością - nic mi nie brakuje ani wyglądzie ani w charakterze, talentach itp itd. W końcu grunt to wiedzieć ile się jest wart!! To jedyna droga do szczęścia i spełniania się w swoich pasjach i marzeniach!! Oczywiście nie mówmy już totalnym zakochaniu się w sobie i uważaniu siebie za największe cudo świata bo to przesada...grunt to zachować wobec siebie i innych zdrowy rozsądek!!Ale nie o tym teraz mowa...A mianowicie moje podejście do siebie zmieniało się powoli...W szczególności i ostatecznie (jak ja to mówię )prawdziwym i największym w tym czasie kopem w moją szanowną d... ( a dostałam ich w owym czasie naprawdę dużo), który zadany został 13 czerwca 2011 r. Sprawił on,że urodziłam się na nowo...! Aaa mianowicie wreszcie zrozumiałam że moje szczęście i także życie zależy tylko i wyłącznie ode mnie i od tego jak JA samą siebie widzę, jak siebie samą traktuje...i pamiętajcie nic do tego innym!!! Bo słuchając innych nigdy nie będziemy szczęśliwi...Trzeba się z tym pogodzić że cóż nigdy nie będziemy pasować wszystkim, nie będziemy się wszystkim podobać, dlatego nie należy się przejmować co inni o nas mówią, sądzą a co dopiero kiedy nas nie będziemy w 100% pasować w tym jacy jesteśmy(czy to co robimy) rodzicom, bliskim, którzy cóż trzeba to przyznać, są na nas jak my na nich skazani, a co dopiero innym ludziom( od nich jeśli nas ranią uciekajmy jak najdalej nawet jeśli ich pokochaliśmy- cóż przykre ale prawdziwe ....niestety trzeba wyrobić w sobie ten nawyk gdyż inaczej zawsze prędzej czy później będziemy sponiewierani życiem tak jak chociaż Ty Kasik!!!) Grunt to kochać samego siebie!!! ( pamiętając o rozsądku! powtarzam!!! Gdyż nie chce być odebrana jako zbyt pewną siebie, wręcz zapatrzoną w swoją osobę dziewczynę, chociaż z autopsji wiem i widziałam nieraz, że to naprawdę pomaga!) Ale cóż zanim doszłam do takich wniosków przeszłam naprawdę dobrą szkołę życia...za czym zaczęłam je stosować też trochę minęło... bo tego się trzeba nauczyć!! Od połowy 2009 do 13 czerwca 2011 byłam całkowicie skotłowaną, niewierzącą w siebie dziewczyną (nie pamiętam czy choć jeden dzień obył się bez płaczu) totalnie wypaloną, z depresją, która choć powoli wiedziała co z tym zrobić, co robi źle wobec swej osoby, która wciąż cierpi z powodu różnych złych i dobrych wspomnień(które zaprzepaściłam z powodu niewiary w siebie czyli jak widać i złego traktowania mnie = koło się zamyka!!! ) wciąż nie może odbić się od dna!!!! Teraz dopiero przez ten cały rok zaczęłam uczyć się tego wszystkiego tzn. jak powinnam podchodzić do tego iii i jak żyć...??? Żeby no co tu dużo mówić po prostu - wreszcie żyć naprawdę!!! (Co się stało dokładnie opisze później)I teraz wracając już zupełnie do Twojego posta Kasiek!! Chociaż powyżej masz odpowiedź na swoją niewiarę w siebie że JESTEŚ NIEINTERESUJĄCĄ OSOBĄ!! Bzdura bzdura i jeszcze raz bzdura...!! Wiem że nie znam Cie...ale czytając Twoj post można dojść do pewnych wniosków;) A mianowicie!!!Masz pasje?? Masz!!!! Umiałaś się w końcu postawić przeciwko złemu traktowaniu?? Umiałaś!!! Co oznacza że pomimo wszystko masz charakter...aaa że był na chwile może uśpiony i nie tupnęłaś od razu nogą to cóż jesteśmy jeszcze młode( z tego co widzę po roczniku w Twoim loginie) dopiero się ukształtowujemy i łatwo jest nami manipulować, robimy łatwo różne błędy bo cóż nie mam jeszcze takiego doświadczenia i asertywności w sobie żeby umieć zawsze powiedzieć słowo- NIE!!! W szczególności osobom, które są ważne... bo cóż boimy się że je stracimy, chcemy być akceptowane itp itd..Tylko że słowo "akceptowane" w tym przypadku jest złe!!!! Bo oni powinni kochać nas jakimi jesteśmy a nie tylko akceptować nasze wady!!! Iiii w tym momencie chce wrócić do Twojego faceta (EX już na szczęście) i przyjaciółki, którzy cóż tak naprawdę nie byli nimi!! Bo tak normalny facet i przyjaciółka się nie zachowują!! Iii Twoje wyrzuty sumienia wobec kumpeli były bezpodstawne , wiadomo jak to ludzie potrafią wpływać na nas, też tak miałam jak TY!!! I nie raz tak jeszcze będziemy miały bo należymy do tych osób które są bądź co bądź emocjonalne i nam po prostu zależy!! Ale cóż grunt to się w takiej sytuacji szybko się otrzepać i pomyśleć o sobie- JESTEM WARTA LEPSZEGO TRAKTOWANIA!!! ONI NIE MAJĄ RACJI!!! Bo co jak co sama wiedziałaś że nie masz gdzieś przyjaciółki, że przejmujesz się jej problemami, baaa że nawet Jej problemy też oddziałowują na Twoje życie...a jeśli osoba ta nie potrafi tego docenić to cóż nie jest Ciebie warta!! Powiem więcej chociaż może nie powinnam wydaje mi się że to egoistyczna osoba która cóż byłaby z Tobą tylko wtedy gdy Jej jest źle!!! Gdy potrzebuje kogoś! ;/ To co że Ci na wmawiali głupot i że wzięłaś je sobie to do serca i że pomimo tego wreszcie wiesz że to nie prawda ale się nadal boisz - to też jest normalne też tak mam a popatrz jak widać że w siebie wierzę!! Bo się tak tego łatwo nie da wyplenić i może nawet nigdy nie będziemy w 100% pozbawione tych myśl( że może nas znowu ktoś zrani, może ktoś znowu się nami bawi, może naprawdę jestem zła, beznadziejna!!) Tylko kwestia tego jak szybko zapali się u nas w głowie czerwona lampka! NIE!!! To nie prawda!! I jak szybko o tym zapomnimy i będziemy swoje wiedzieć! Iii jak szybko nie pozwolimy siebie tak traktować! Wierz mi u mnie impuls zapalający czerwoną lampkę działa coraz szybciej! ) U Ciebie też tak będzie...bo wszystko to co robisz stawia Cie na dobrej ku temu drodze;)) Ważne przede wszystkim żebyś sobie to jeszcze jedno uzmysłowiła i pogodziła się z tym...Niestety to smutne ale cóż prawdziwe- ludzie są tacy jacy są jeszcze nie raz spotkamy takich, którzy nie będą nas warci, którzy nas wykorzystają i perfidnie zranią! Trzeba się z tym pogodzić bo im szybciej z tym się pogodzimy tym mniej to nas mimo wszystko będzie raniło...Bo cóż to przykre ale dzięki temu nie zaprzepaścimy czegoś zajebistego tylko dlatego że nas ktoś zranił i nie otworzyliśmy się na to na kogoś wartościowego i przede wszystkim wartego...NAS !!!!;))Wiem że strasznie się rozpisałam... Dlatego pozwolisz że napisze później o moim przypadku bo cóż trochę jest pisaniny...;))) Chce tylko żebyś wiedziała że jesteś na dobrej drodze, rozwijasz się, swoje pasje...otwarłaś się na ludzi...jeszcze tylko bardziej uwierz w siebie a zobaczysz!! Będzie dobrze!! ;D 3 Odpowiedź przez paulla777 2012-08-07 12:25:36 paulla777 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-23 Posty: 838 Wiek: 21 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu ! Wittm, ja dopiero jestem na etapie zmieniania swojego watek, bo dawno chcialam sie tym z kims na razie mam ciezki okres w zyciu - brak pracy, wiec siedze juz tak na tylku, bezczynnie kilka miesiecy, a co za tym idzie brak pieniedzy, wiec brak mozliwosci na spedzenie ciekawie czasu, od pol roku jestem z chlopakiem, o ktorym i, z ktorym powaznie mysle o wspolnej przyszlosci. Podczas malego urlopiku w Polsce ( bylo to w kwietniu ), postanowilismy, ze przeprowadzimy sie wspolnie do wiekszego ( tego wlasnie gdzie spedzalam ten urlop ) miasta - wiadomo, wieksze mozliwosci, chocby na poznanie nowych osob, czy spedzenie tym kierunku moj luby robi potrzebne papiery, azeby tam miec pewna i dobrze paltna prace ( przeprowadzka planowana po nowym roku, na wiosne ).Praktycznie nie mam znajomych, jest kilka osob, z ktorymi "raz na jakis czas" sie spotkam, czy popisze smsy. Tak, to juz dawno zerwalismy ze soba kontkat. Po 1,nie byli to odpowiedni ludzie, po drugie gdybym nadal sie z nimi zadawala, stalabym w miejscu, a moje aspiracje zyciowe zmienily sie diametralnie, od tych ktore mialam majac 15-17lat i zadawajac sie z tamtymi ludzmi. Byli to moim jedyni znajomi, wiec teraz tak jakby cierpie czasami, siedzac w domu, czy tylko spotykajac sie non stop z moim chlopakiem. Na szczescie mam siostre, moja jedyna i najblizsza przyjaciolke, wiec jak to sobie czesto powtarzam i wbiajm do lba- "nie jestem w najgorszej sytuacji i pownniam docenic to co mam" ( ona rowniez planuje sie przeprowadzic razem z nami ) .Co do moich aspriacji - chce zdobyc satysfakcjonujace mnie wyksztacenie, swietna prace - wiec od wrzesnia ide dalej do szkoly. Chce spelniac swoje marzenia, nie stac w miejscu , podrozowac .Marzę, marzę, a to podstawa, miec marzenia i realizowac je. Bez marzen zycie je do du wiec wygladaja moje zyciowe zmiany, zmiany na lepsze, nowe zycie. Chce je rozpoczac, miec wlasny kat ( na razie jednak ciezko mi wyobrazic sobie opuszczenie swoje rodziny, bo chyba umre z teskonty, ale stanie w miejscu ze wzgledu na to jest rowniez bez sensu, marnowanie wlasnych amibcji ) .Jak na razie, te zmiany sa niewielkie, ale wazne, ze jakies w ogole. A!!!! prawa jazdy sie niedawno podjelam, to tez juz jakis kroczek do zdobycia czegos nowego. Realizowanie siebie, dokladnie dziewczyny, to podstawa! Odkrycie wlasnych pasji, robienie czegos co sprawia nam przyjemnosc, to cieszy, jest piekne. Na marginesie - rok temu jeszcze rowniez trwalam w toksycznym zwiazku, stalam w miejscu i wyniszczalam sie psychicznie, przez dwa lata. Myslalm, ze jestem szczesliwa, a teraz dopiero zrozumialam, ze bede naprawde szczesliwa kiedy stad wyjade, opuszcze to miejsce, ktore tak mnie przygnebia, kiedy sie stad wyrwe...Pozdrawiam i trzymam z Was kciuki! Zamknij oczy,ale nie umieraj... Masz prawo do płaczu... A teraz wstań i walcz o następny dzień... 4 Odpowiedź przez Kaja74 2012-08-07 19:11:56 Kaja74 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-15 Posty: 1,054 Wiek: 36 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu ! Jakiś czas temu założyłam wątek "o samotności inaczej", w którym proponowałam dzielenie się sposobami na pokonywanie samotności, wychodzenie do ludzi...Wątek dosyć szybko umarł śmiercią naturalną...Odnoszę wrażenie, że bardziej lubimy się tarzać w tych swoich nieszczęściach i dramatach, niż próbować je ruszyć i podejść od innej strony niż narzekanie..A wracając do obecnego wątku...po raz pierwszy w życiu decyduję się sięgać po swoje marzenia...Miałam takie jedno, związane z własnym biznesem...od kilku lat chodziło mi to po głowie, ale nawet sama przed sobą wypierałam je i lekceważyłam...A teraz zaczynam je realizować i to piękne uczucie, robić coś z umiłowaniem, zaangażowaniem...Dziewczyny- z wielką przyjemnością czyta się Wasze opowieści ! 5 Odpowiedź przez maria-89 2012-08-07 20:40:10 maria-89 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zawód: copywriter Zarejestrowany: 2012-08-04 Posty: 125 Wiek: 23 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu ! Wychodzenie do ludzi nigdy nie było i nie jest moją mocną stroną, jednak w tej chwili mi to nie przeszkadza jak nigdy, dlatego że znalazłam mojego chłopaka (pierwszego swoją drogą), który mi absolutnie pomyślałam, że ten wątek jest dla mnie głównie przez postęp, który trwa czwarty tydzień (od niedzieli) i z którego jestem cholernie jedna z najciężych relacji w moim życiu to relacja z matką mojego chłopaka z którą mieszkam i w najbliższej przyszłości nic tego nie zmieni (ze względów finansowych, z resztą nie o tym chcę tu pisać). Od początku nie bardzo za sobą przepadałyśmy, a ponieważ bardzo dużo przeżyłam i mój układ zarówno nerwowy jak i psychiczny był bardzo naruszony byłam bardziej niż wcześniej podatna na wszelką krytykę, wszelkie zaczepki, podczepki i przyczepki. Przypłacałam to mnóstwem nerwów, łez, samookaleczeń, całodniowych przygnębień które (kto to wie jak nie my) są jeszcze bardziej niedzieli powiedziałam -dość! Znów byłam oskarżona o jakąś głupotę, poprosiłam o wyjaśnienie tego oskarżenia (wtedy jestem pyskata), od tego czasu przestałam się odzywać, zaczęłam jeść na własną rękę, robić wszystko tak jak ja tego chcę, nie wdaję się w żadne, ani przyjazne ani nieprzyjazne rozmowy. Od czterech ntygodni czuję się z sobą dużo lepiej, wróciło mi poczucie własnej godności. po kilku miesiącach przestałam dać na sobie siedzieć i jest mi z tym nieprawdodobnie dobrze (nawet nie wiedziałam, że będzie aż tak). Odkąd przestałam się jej bać zaczęłam czuć się spokojniej, bo nie zwracam już uwagi, czy jest w domu, czy moja obecność w kuchni nie będzie jej przeszkadzać, czy mogę zrobić to a tamto -po prostu robię. Najśmieszniejsze, że psycholog do której chodziłam cały czas mi mówiła, żebym się tak odseparowała, ale ciągle nie chciałam, bo "będzie jeszcze większa rozpierducha". Trochę była, ale dla tego odczucia warto było Ten proces cały czas trwa, ale jestem z niego na tyle dumna, że pomyślałam, że mogę się nim tu pochwalić 6 Odpowiedź przez magnolia89 2012-08-08 00:05:23 magnolia89 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-06 Posty: 4 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu ! Dobraaa to skoro już opowiadamy co i jak u nas było nie tak to teraz moja kolej... Aaaa i sorry że tak długo piszę ale cóż taka już niestety moja natura..jestem straszną gadułą co i przekłada się na długie pisanie...jak widać A mianowicie...W 2009 r. z powodu tańców zmieniłam liceum ( tzn. wróciłam do poprzedniej szkoły gdzie mieściło się też moje stare gimn.)Chciałam poświęcić sie bardziej tańcowi, chociaż dopiero co zaczęłam tańczyć tak naprawdę wiedziałam, że to jest to!Ta decyzja wyszła mi na dobre, dzięki niej mam jedną z najlepszych przyjaciółek!Była też słaba strona-On...kumpel z klasy, który zaczął do mnie podbijać, na początku Go nie lubiłam potem wiadomo kto się czubi ten... no i tak jakoś wyszło kręcenie, fajnie spoko pisanie itp itd...ale cóż to nie było na serio po prostu bawił się mną i tyle...Była to osoba która niestety strasznie na mnie źle wpływała (tak jak np mój brat niestety), każdy głupi żart czy jakiś tekst brałam do siebie, strasznie na mnie to źle oddziałowywało, mimo wszystko w tym tkwiłam...bo cóż jedna szkoła, jedna klasa..trudno było skończyć tego wszystkiego, mimo wszystko się nie przejmować, też było moim błędem że Mu wybaczałam te głupie żarty..nawet jak wiedziałam że nimi są zawsze tam gdzieś z tyłu głowy zostawały te teksty żeby wyjść gdy będzie coś źle i dobić jeszcze bardziej...Później w 2010r. kiedy już wiadomo że się tylko mną bawi zaczął kręcić z moja wówczas najlepszą kumpelą ( nie tą przyjaciółką żeby było jasne ) strasznie to mnie dobiło.. Widzieć jak kręcą ze sobą codziennie w szkole, na wspólnych imprezkach itp itd... Cóż bolało..Za jakiś czas zaczęłam spotykać się z Jego kumplem i to był kolejny błąd E zaczął się do nas dowalać, zadawać głupie pytania, kiedy nam nie wyszło zaczął gadać znowu swoje, że to moja wina, że wszystko psuje..czułam się totalnie beznadziejna...Chociaż wiedziałam że gada głupoty...zaczęłam wierzyć że naprawdę ze mną jest coś nie tak...Gdy ktoś powiedział mi komplement np że ślicznie wyglądam z trudem powstrzymywałam łzy...szłam tylko do łazienki i ryczałam jak dziecko..pytając siebie - czemu tak JA siebie nie widzę??Dalej zmęczona już wszystkim wypaliłam się też w tańcu..Myślałam nawet czy z niego nie zrezygnować..ale cóż kończył się sezon więc na takie decyzje miałam jeszcze całe wakacje...W lipcu okazało się że moja babcia zachorowała na raka,Aaa później przyszedł sierpien...najpiękniejszy miesiąc w moim zajebistego faceta, który jak nikt wcześniej i później nie miał na mnie takiego dobrego wpływu, nikt nie sprawił że tak bardzo cieszyłam się życiem pomimo otaczających problemów, uwierzyłam że jeszcze będzie dobrze, nikt nie doprowadzał mnie to takiego uśmiechu, baa nawet sama do siebie się śmiałam myśląc o Nim....nigdy nie miałam takich świecących oczu, tych mięknących nóg, a nawet wzruszeń głupimi eskami na dobranoc gdy już pisaliśmy...Nie był nawet ze mną a tak wpływał na mnie, nawet gdy nie gadaliśmy jeszcze ze sobą już tak było...Zakochałam się i tyle! Cała historia była lepsza niż w komediach romantycznych, przypadkowe spotkania itp itd... Zaczęliśmy pisać okazał się zajebisty jeszcze bardziej...Ale cóż znowu się odezwało stare ja...gdy coraz bardziej mi zależało...Bałam się że popsuje tak jak wmawiał mi to wcześniej E... i cóż popsuło się bo tak to już jest jak boimy się tym bardziej si napinamy ii tym bardziej psujemy. No i co i sie koło zamyka... ;/ Strasznie to przeżyłam... Walczyłam chciałam to naprawić, ale kto cokolwiek naprawi gdy sam z góry zakłada że i tak nie wyjdzie, dy człowiek sie nie czuje wart dania 2 szansy nie dostanie się jej! ;( Do tego rodzice się nie dogadywali, gdyby moja mama mogła wyprowadziła by się, bałam się że w końcu się rozwiodą...Zaczęły się wagary, więcej byłam poza szkołą niż w niej, także moje tańce podupadły, zaczęłam mieć problemy zdrowotne bo cóż kiedy prawie sie nie śpi i nie było dnia bez płaczu odporność pada... Następnie kontuzje które może nie jakieś wielkie ale taniec z bólem nie jest zbyt fajny, mnie to niestety przeszkadza...Nie widziałam sensu życia...nie wierzyłam w siebie..obwiniałam się o to że nie wyszło z Nim, że jestem beznadziejna itp itd. Że nic mi nie wyjdzie w życiu, uważałam że nie ma co się starać bo i tak będzie d...Jeszcze jak to klasa maturalna...trzeba mieć juz jakieś plany a ja nic....bo co ja moge robić??I tak mi nie wyjdzie...Grudzień -Chemia babci, naświetlania.... cudem nie umarła...doktor powiedział że gdyby Jej nie przestali naświetlać wiadomo jakby to się skończyło.. ROK 2011 I tak brak sensu życia... cały czas...różne myśli czasem nawet żeby już to wszystko skończyć...Ewidentna depresja...Byle żart kolegów ii znowu ryk! I wagary czasem nawet tydzień bo kolega się śmiał, bo E znowu coś powiedział...bo znowu się mi przypomina wszystko... Cały ten rok....Każdy głupi błąd..to jak bardzo w siebie nie wierze... Wypadam z nowego układu przez kolejne problemu zdrowotne... Między czasie 19 LUTY i zdobycie eliminacji do finału konkursu tanecznego w Paryżu..reprezentowanie Polski.... weszły dwa układy, stary i nowy ....ale tańczymy w Paryżu tylko jeden, ten z którego wypadłam...Wtedy i tak to dało mi trochę nadziei...było tzw. falowanie i spadanie... Ale iiii tak sukces! już powoli widziałam co nie tak jest... jak powinnam widzieć siebie...właśnie widziałam... ale cóż różnie było z zastosowaniem tego...Powoli mimo wszystko stawałam na nogi..Zaczęłam chcieć i próbować odbić się od tego przeklętego dna..Niedługo matura.. nie chciałam zawracać głowy koleżankom z nauką układu ale cóż doszłam do wniosku że po maturce dam rade i się nauczę...będę walczyła!!!Plan: rozpoczynam nowe życie...nowa fryzura, nowy kolorek włosów... choćby to już miało dać o sobie znać jako- Nowa Ja!Matura spoko poszła.... O dziwo...! ;D Zaczęłam się uczyć układu, pani chwaliła..myślałam że będzie dobrze ale cóż nadeszło najgorsze!Największy cios...który postawił mnie na nogi 13 czerwiec 2011 jak ja to mówię moje ponowne urodzinkii.... Laska która doszła do zespołu była zbyt słaba żeby tańczyć w Paryżu, a nie wyślą nas nieparzyście...Nie będę tańczyła...Nie jade!!! Największy kop w d...jaki dostałam w życiu..i co?? Dał mi powera mimo wszystko..Nieprzespałam całej nocy myśląc o tym ale cóż...czułam że jestem silna...Wiedziałam że koniec z oglądaniem się na innych bo gdybym nie myślała że będę zawracać głowę moim laskom z zespołu żeby mnie poduczyły w czasie gdy też miały różne zawody, bo wg mnie powinny się przygotywać!! (bo dla mnie cóż zawsze dobro zespołu było najważniejsze), ale gdybym choć trochę bardziej pomyślała o sobie, to cóż może bym pojechała...NASTĘPNIE...19 lipca dostałam się na studia...jedyny kierunek na jaki wysłałam papiery, jedyna uczelnia jaką chciałam i miasto..i co udało się!No i cóż od października zaczęło się nowe życie...w nowym miejscu, z nowymi ludźmi..od zera... Wydoroślałam jeszcze bardziej... Ten rok a nawet prawie dwa...nauczył mnie tyle co może niektórzy nie przeżyli przez wiele lat...Wiary! W siebie ponad wszystko... i jeszcze jedno..wreszcie zaczęłam kochać siebie i myśleć także o sobie! ;DJeszcze raz sorry że tak długo.. ;D 7 Odpowiedź przez 11kasik1990 2012-08-08 17:48:45 11kasik1990 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-07-17 Posty: 25 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu ! No właśnie dokładnie o to mi chodziło ))))Magnolia89 ja tez kiedy poczułam w pełni i sobie uświadomiłam , że moje życie może sie zmienić bo to naprawdę zależy ode mnie, to dostałam niezłego kopa do działania i tak jak w czerwcu czułam , że jestem totalnie niepoukładana , jakbym dryfowała na jakiejś tratwie i czekałam tylko aż coś się wydarzy i tylko z tym widziałam szczeście , tak teraz ciężkimi małymi krokami sama doprowadzam do tego , że zaczynam czuć entuzjazm z robienia rzeczy , które zawsze odkładałam na półkę:) Niesamowite ! Można powiedzieć , że się uczę życia na nowo Moim kolejnym celem jest: umocnienie swojej asertywności. Wcześniej nawet nie zauważyłam , że mam problem z zaufaniem do samej siebie - np po wielu rozważaniach dotyczących jakiejś zmiany bądź decyzji podejmowałam krok , czułam podniecenie radość , że " tak , to dobre rozwiązanie" a wystarczyło , że pare osób bardzo przekonywająco wyraziło swoje zdanie "co powinnam robic" zaczynałam wątpić a czasem na ślepo od razu się ich słuchałam - wcześniej nie byłam świadoma , że tak postępuje , dopiero kiedy zaczynałam czuć , że nie robie tego tak jak chce, badź ktoś z zewnatrz nagle mi przypomniał o tym co chciałam zrobić wcześniej i znów zaczynałam czuć ożywienie zaczęłam się zastanawiać czemu zboczyłam ze swojej drogi .. I tak doszłam do punktu w którym uświadomiłam sobie , że mam taką skłonność , że potrafię stracić zaufanie co do swojej opinii , wiem o tym i teraz za każdym razem gdy ktoś mówi mi coś innego zastanawiam się podwójnie i nawet jeśli czyjeś rozwiązanie jest dobre ja wiem , że ja chce iść " tą " drogą bo na innej byłabym nieszczęśliwa. Także pod tym względem czuję , że zrobiłam mały kroczek i jakoś zaczęłam czuć się pewniej wśród ludzi ( może narazie otaczam się w małym gronie , ale skoro już przy nich nie obawiam się swojego innego zdania myślę , że powoli się to we mnie umacnia ) Kaja74 - ja miesiąc temu sięgnęłam po marzenie , które nosiłam w sercu odkąd byłam małym dzieckiem , a przez całe życie mówiłam sobie , że nie mogę tego robić bo to nie dla mnie ( tak mi się wydawało ) i zawsze z żalem odstawiałam je na półkę , aż w końcu teraz , powiedziałam sobie , że skoro mam je cały czas w sercu to pora się za to wziąć , nie ważne czy mi wyjdzie czy nie , nie ważne z jakim skutkiem , po prostu chce to robić bo mam to w sercu ( PIANINO:) ) i rozpoczęłam naukę , niesamowite jak mnie ekscytuje wszystko co się nauczę , zaczynam grać a w środku podekscytowanie i radość Maria-89 jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji , z tym że krok który Ty już podjęłaś ja zrobiłam narazie w malutkim stopniu. chodzi o mojego byłego który strasznie negatywnie na mnie wpływał , chodziłam przy nim na paluszkach , a on wszystko krytykował i wewnatrz czując , że mam ochotę mu się postawić cały czas coś mnie powstrzymywało przed tym , a on sobie mną pomiatał i gadał co chciał ( oczywiście często mu ripostowałam - bo nie potrafiłam tak długo na to pozwalać) w każdym bądź razie nie widział moich pasji ani nic , a mnie miał za kompletne zero ( można to było stwierdzić po tym jak się do mnie odnosił , jak mnie traktował i co mówił) i bardzo uderzyło mnie to gdy tak pewny siebie podkreślał jak to wszystko co ja robie , co ja uważam i sposób w jaki to robie jest gorszy i nie właściwy .. wiem , że napewno sie zobaczymy za jakiś miesiąc , dwa ( ta sama pasja , więc napewno gdzieś go spotkam ) i przed samą sobą chcę poczuć jak jestem silniejsza a jego zdanie mnie nie obchodzi ( bo pewnie mi sie to przypomni wszystko) to będzie też takie małe sprawdzenie stanu mojej psychiki , bo wcześniej bardzo źle na mnie wpływał i się go bałam , więc jak go spotkam okaże się na ile sobie wypracowałam i wzmocniłam moją psychike Ale bardzo bym chciała czuć to co Ty , to jest niesamowite moje gratulacje ,że się postawiłaś )))mój aktualny problem do rozwiązania to dobry plan dnia : bo robie wszystko co chciałam , ale o przeróżnych porach i to sprawia że się trochę gubię . myśle , ze ustalenie co robię o jakiej godzinie i trzymanie sie tego jest korzystne np : 10 rano nauka angielskiego 11 rano gra na pianinie 12 rano ćwiczenia. coś na tej zasadzie i trzymanie się tego dla dyscypliny . Co sądzicie ?:))))i właśnie o to chodzi gdy się czyta takie wypowiedzi jak wasze ! przede wszystkim , że się da coś zmienić , coś co jest dla nas ważne , i to przynosi niesamowitą satysfakcję i wiarę w siebie 8 Odpowiedź przez monia6241 2012-08-11 19:49:33 Ostatnio edytowany przez monia6241 (2012-08-11 19:57:07) monia6241 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zawód: studentka Zarejestrowany: 2012-07-29 Posty: 11 Wiek: 22 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu ! Widzę tu osoby z problemami podobnymi do mojego Proszę pomóżcie mi doradźcie coś..... bo się wykończę.....Jestem bardzo samotna i jest mi w życiu bardzo źle. Wynajmuje w Wawie mieszkanie razem z przyjaciółką. Razem też studiujemy na jedym kierunku i uczelni, poznałyśmy się w liceum. Ona jest otwarta do ludzi, ma chłopaka. Ja zaś boję się chyba wszystkiego, nie mam żadnych własnych przyjaciół bo jedyne towarzystwo jakie mam to ona i jej znajomi. Nie mam chłopaka. Na studiach to ona wszytsko załatwia a ja zwykle stoję z boku.... Obydwie się bardzo lubimy ale trochę rywalizujemy bo mamy bardzo dobre stopnie. I z tego chyba powstała cała moja nerwica Cały czas się martwię że ona umie lepiej ode mnie, że za mało się uczyłam itd. Gdy ona w nocy chce coś powtórzyć to ja już nie śpie całą noc bo sobie wyrzucam że się nie ucze tylko leże na łóżku ( mimo że jestem nauczona i zasługuje na odpoczynek). Rano gdy jest kolos budzę się bojąc że ona już się uczy a ja jescze śpię. Chyba wpadłam w paranoje. To przez wieczne porównania. Cała reszta ludzi na uczelni mnie nie obchodzi bo nikt mnie do nich nie porównuje. Mam wrażenie że gdybym z nią nie studiowała to żyła bym normalniej.... Nie wiem. Ale czy poradziłabym sobie? Razem jesteśmy na praktykach.... Ale jak potem sama poradzę sobie w pracy, skoro obliczenia w excelu zawsze robi ona bo ja boję się programów komputerowych Myślę o przejściu na studia zaoczne.... Może wtedy poznałabym innych ludzi? Nie mam żadnych hobby. Wychodzę tylko z nią do kina czy na zakupy. To wszystko ;(Gdzieś już opisałam mój problem i ktoś doradził żeby nie uciekać od problemów i spróbować je przezwyciężyć... Ale to dla mnie za trudne. JESTEM WYKOŃCZONAPomóżcie, doradźcie 9 Odpowiedź przez Kaja74 2012-08-11 20:25:05 Kaja74 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-15 Posty: 1,054 Wiek: 36 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu !Monia, to raczej nieodpowiedni wątek dla Twojego problemu... 10 Odpowiedź przez monia6241 2012-08-11 20:47:47 Ostatnio edytowany przez monia6241 (2012-08-11 20:49:18) monia6241 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zawód: studentka Zarejestrowany: 2012-07-29 Posty: 11 Wiek: 22 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu ! Kaja74 napisał/a:Monia, to raczej nieodpowiedni wątek dla Twojego problemu...Pewnie odpowiedniejszy byłby psychiatryk.......Napisałam tu bo przeczytałam na tym wątku mądre wpisy dziewczyn które jak widzę rozumieją więcej niż ja.... Myślałam że zobaczą mój wpis i poradzą. Pisałam na innym wątku i dostałam takie rady że dziękuję....No ok, trudno..................................................................................Tytuł jakby o moim problemie bo bardzo bardzo bardzo chcę coś zmienić ale nie wiem jak i czy powinnam, ale chyba trafiłam na zły portal. 11 Odpowiedź przez Sweet_touch 2012-08-11 22:24:16 Sweet_touch Tajemnicza Lady Nieaktywny Zawód: Inżynier Zarejestrowany: 2012-02-06 Posty: 96 Wiek: 30 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu ! monia6241 napisał/a:Kaja74 napisał/a:Monia, to raczej nieodpowiedni wątek dla Twojego problemu...Pewnie odpowiedniejszy byłby psychiatryk.......Napisałam tu bo przeczytałam na tym wątku mądre wpisy dziewczyn które jak widzę rozumieją więcej niż ja.... Myślałam że zobaczą mój wpis i poradzą. Pisałam na innym wątku i dostałam takie rady że dziękuję....No ok, trudno..................................................................................Tytuł jakby o moim problemie bo bardzo bardzo bardzo chcę coś zmienić ale nie wiem jak i czy powinnam, ale chyba trafiłam na zły mi się,że trochę trudniej będzie Ci wyleczyć się z tego "myślenia o ciągłej rywalizacji",bo to kwestaiatego jaka jesteś i co przeżyłaś dotychaczas. Ponadto widzę lekkie uzależnienie się od przyjaciółki, być może trochęCie przytłacza a Ty boisz się sama podjąć działanie. Jak najbardziej postaraj się trochę odciąć,zmień otoczenie,myśl pozytywnie przede wszystkim. Jak podejmiesz sama jakieś wyzwanie (studia zaoczne) nabierzesz więcej pewności siebie i pomyślisz-potrafię to zrobić. Aha,jeżeli chodzi o programy komputerowe-nie taki diabeł straszny...ja w swojej pracy mam do czynienia z wieloma programami. Ilekroć jakiegoś nie znałam twierdziłam,że to dla mnieza trudne i na pewno sobie nie poradzę, ale...wystarczy spróbować-wszystkiego da się To jak najbardziej temat dla Ciebie. Nawiasem mówiąc ja też myślę,żeby coś zmienić w swoim życiu Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili, pokaż że się mylili... 12 Odpowiedź przez kola556 2012-08-11 22:35:06 kola556 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-11 Posty: 1 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu !Nie wiem co mam dalej robić z moim zyciem, niedługo nie bede miala gdzie mieszkać z dziecmi, nie mam wystarczajaci pieniedzy aby cos wynająć, zyć mi sie nie chce,pisalam i prosilam o pomoc wszedzie gdzie moglam, rodzina nie chce znac problemu, wiedza ale mnie unikajamam ochote sie zabic, ale co bedzie z moimi dziecmi, tylko one trzymaja mnie przy zyciu, nie wiem co mam robic.... 13 Odpowiedź przez monia6241 2012-08-12 08:00:37 monia6241 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zawód: studentka Zarejestrowany: 2012-07-29 Posty: 11 Wiek: 22 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu ! Sweet_touch napisał/a:monia6241 napisał/a:Kaja74 napisał/a:Monia, to raczej nieodpowiedni wątek dla Twojego problemu...Pewnie odpowiedniejszy byłby psychiatryk.......Napisałam tu bo przeczytałam na tym wątku mądre wpisy dziewczyn które jak widzę rozumieją więcej niż ja.... Myślałam że zobaczą mój wpis i poradzą. Pisałam na innym wątku i dostałam takie rady że dziękuję....No ok, trudno..................................................................................Tytuł jakby o moim problemie bo bardzo bardzo bardzo chcę coś zmienić ale nie wiem jak i czy powinnam, ale chyba trafiłam na zły mi się,że trochę trudniej będzie Ci wyleczyć się z tego "myślenia o ciągłej rywalizacji",bo to kwestaiatego jaka jesteś i co przeżyłaś dotychaczas. Ponadto widzę lekkie uzależnienie się od przyjaciółki, być może trochęCie przytłacza a Ty boisz się sama podjąć działanie. Jak najbardziej postaraj się trochę odciąć,zmień otoczenie,myśl pozytywnie przede wszystkim. Jak podejmiesz sama jakieś wyzwanie (studia zaoczne) nabierzesz więcej pewności siebie i pomyślisz-potrafię to zrobić. Aha,jeżeli chodzi o programy komputerowe-nie taki diabeł straszny...ja w swojej pracy mam do czynienia z wieloma programami. Ilekroć jakiegoś nie znałam twierdziłam,że to dla mnieza trudne i na pewno sobie nie poradzę, ale...wystarczy spróbować-wszystkiego da się To jak najbardziej temat dla Ciebie. Nawiasem mówiąc ja też myślę,żeby coś zmienić w swoim życiu Wielkie dzięki za wsparcie 14 Odpowiedź przez sAmOtnA172 2012-08-28 09:30:50 sAmOtnA172 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-22 Posty: 584 Wiek: 22 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu ! Walcz o siebie ;-)Napewno Ci cieżko ale udowodnij innym że jesteś silna i nikt Ci nie optymistycznie na to co się dzieje w twoim życiu tam na górze robią to po to bo mają jakiś poddawaj się dla swoich dzieci. "Zdolność bystrej obserwacji jest nazywana cynizmem przez tych, którzy jej nie posiadają." 15 Odpowiedź przez pomoc 2012-08-31 08:10:42 pomoc Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-04 Posty: 129 Wiek: 20 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu ! Kasiu, dopiero od miesiąca starasz się zmienić swoje, życie i jeżeli w ciągu tygodnia nie zobaczysz postępów to nie przejmuj się tym . Na zaufanie potrzeba czasu. Nie przyjdzie tak od razu jakbyśmy chcieli. Uwierz mi że małymi kroczkami dojdziesz do siebie. Na pewno teraz jesteś inna z charakteru.. Nie wątpię. Ale ta niepewność minie.. Może nie do końca , bo zawsze jakieś zawahanie i ostrożność będziesz miała, ale zobaczysz.. Będzie dobrze. Tylko teraz trzymaj się tych osób, które przed związkiem i tą dziewczyną którzy byli dla Ciebie dobrzy W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. 16 Odpowiedź przez 11kasik1990 2012-09-20 15:59:59 11kasik1990 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-07-17 Posty: 25 Odp: do wszystkich ktorzy chca cos zmienic w swoim zyciu ! Witajcie !! Mam mały kryzys, wcześniej byłam zajęta sobą i czułam się coraz lepiej, ale od chyba 10 dni coś mnie dopadło. Wcześniej było coraz więcej lepszych dni, w których czułam, że się realizuję nowe cele itd. Ale zaczęła mi doskwierać samotność. 2 miesiące pracowałam nad sobą i było trochę efektów, jednak nie miałam czasu zająć się swoim życiem towarzyskim. Standardowy dzień wygląda tak, że siedzę w domu i tam zajmuję się róznymi sprawami: uczę się , potem jadę gdzieś coś załatwić, potem jadę na trening i tak prawie każdego dnia, spotkania zdarzają się raz na tydzień. I w końcu coś we mnie pękło i po prostu przestałam robić większość tych rzeczy i zaczęłam tęsknić za ludźmi. Dodatkowo najwięcej znajomych mam porozrzucanych prawie po całej Polsce, wiec w swoim mieście mam jedną bliską osobę, której mogę się zwierzyć osobiscie, a reszte znajomości utrzymuje przez internet i to nie daje mi spełnienia tak naprawdę. Wiadomo, że poznałam masę ludzi, jednak odkąd zaczęłam czuć się samotna tym bardziej nie chciałabym się umawiać z kimś tylko dlatego, że jestem samotna, jakoś glupio mi z tego powodu. Chcę wyjść z tego kryzysu. Trochę się przyjżałam wszystkiemu co mnie gnębi. Bo myślę, że ten cały problem jaki czuję w sobie samej jest po prostu tym całym moim bagażem który uzbierałam. I rozpisałam to , więc przepiszę Wam to :- kiedy chcę się całkowicie zająć sobą czuję poczucie winy, że nie powinnam - kiedy trenuję i myślę sobie,że jestem dobra ( próbuję w to uwierzyć ) to czuję się pyszna - kiedy chcę coś zrobić by sobie pomóc czytam książki ( poradniki itd), a potem budzę się, że cały dzień siedziałam w domu i nic nie robiłam - boję się krytyki innych ludzi i boję się też, że mogę zrobić coś źle- i przez to też mało działam ;/- non stop przeprowadzam samo -analizę- czuję się uwięziona - jest mi głupio, kiedy widzę jak każdy ma swoje zajęcia i działa a ja sama czuję się przy nich nieporadna i probuje ukryć mój że plusem jest to, że udało mi się załatwić sobie prace na przyszły okres , ponieważ spodobałam sie ludziom, ( mam na myśli swoją pasję ) i chca mnie zatrudnic okresowo. I cieszę się z tego powodu, bo wiem, że wtedy robiłam to co kocham i czułam się bardzo szczęśliwa i wiem,że to jest sposób w jaki ja chce się dzielić tym co kocham i tam zarabiać. Jednak ta praca jest okresowa , więc póki co nie mam tutaj żadnej już mam CV i wszystko przygotowane i postanowiłam , że taką pracę załatwię sobie w swoim mieście bo ona daje mi spełnienie. I dziś idę się zaprezentować. Mam nadzieję, że do tego czasu szybko sie otrząsnę bo nie chce iść tam w takim stanie a raczej pozytywnie nastawiona;p wiec jeszcze sie ogarnę i dopiero wtedy mi, że są rzeczy z którymi sama sobie nie potrafię poradzić i nie chce sie do tego przyznać przed znajomymi, raz mi sie udalo na te dwa miesiące w miarę sobie radzić, ale to mozolna praca i myślę ze byloby łatwiej gdyby ktoś przy mnie był komu mogłabym zwierzyć się ze swoich problemów , bo te wszystkie myśli we mnie nie daja mi spokojju i zamiast spokojnie planowac i realizowac to co chce musze codziennie z nimi walczyc;/ Dlatego proszę was bardzo o pomoc! Nie zrezygnowałam broń Boze ze zmiany swojego zycia ;p własnie chce wreszcie naprawić to wszystko co jest we mnie i co mi przyszkadza i potrzebuje czyjejsc pomocy. Bo zauwazyłam,że jednak to wszystko we mnie jest cały czas i jak tego nie załatwię to będę się cały czas męczyć. Pozdrawiam Was serdecznie i proszę o pomoc !!! Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Wtedy nie będziesz niezdecydowana. Kiedy zdecydujesz, że masz dosyć, odejdziesz na zawsze. On nie będzie w stanie już zrobić nic, by to zmienić. Możesz czekać, dawać szansę, obserwować. Sparzyć się – raz, drugi, trzeci. Możesz czuć się z jego powodu źle, możesz cierpieć, patrzeć na to, jak on rujnuje ci życie, jak Czy nie moge zmienić wyznania? Dlaczego nie mam prawa zmienic potrzeby duchowe,chce praktykowac swoją religie,lecz mój mąż mi kategorycznie zabrania pod grozbą wyrzucenia z mnie kocha,ale nie daje mi sie mi wszystkiego,nie moge sie w życiu w niczym realizowac,chce skończyc jeszcze szkołe,kurs prawa jazdy,lecz to zajmowac sie domem tylko i wyłacznie,żadnych koleżanek,odpoczynku dla mnie i dzieci podczas religii i jakiej kolwiek zmianie nie chce słyszec,zaraz krzyczy i mi sie rozwijac duchowo w organizacji Świadków Jehowy,bo znam tą religie i tych ludzi od czuje sie jak zaszczuty pies,zero odpoczynku od codziennosci,jestem wyczerpana i można mi pomóc? No, dobrze, z pozycji niewidomego bezszkieletowca - świat kolorów nie ma, słońce nie świeci, jest albo sucho, albo wilgotno, a pokarmu się nie konsumuje, a przezeń przedziera z mozołem. Nie wiem, jaki Świat jest naprawdę, bo prawdy o nim są różne. Zakładam też możliwość, że nie ma żadnej prawdy i jest jedynie złudzenie.
Czy da się coś zmienić Zastanawiam się czy da się coś w moim małżeństwie razem 12 lat a małżeństwem 3 2,5 letnią dłuższego czasu dociera do mnie że tak naprawdę to tak jakbym nie miała bliskiej na wychowawczy bo babcia nie umiała wogule się zająć mi co to za życie jak codziennie wieczorem gdy mała juz spi mój mąz siedzi na laptopie i na nk gra w grę lub czyta jakieś głupoty na siedzi do 11 potem idzie nie umiemy ze sobą ja do niego mówię to on gra a jak zapytam co mówiłam to on że cos czytał i nie jest uzaleźniony od komp bo jak wróci z pracy to nie siada do niego w wekend też aby chociarz jeden wieczur w tygodniu nie siedział na laptopie to że ja tez siedzę a on mam robic gdy mój maz jak nie gra w Fifę to gra na mi przykro,ponieważ nie umiemy wogule ze soba że mojego męza nie obchodzi co ja wekend gdy jesteśmy razem i gdy zaczynam rozmowe to on złosci się na mnie,że tłumaczyć nie umiem,że za głosno cos planujemy waznego to on nic nie wie,czeka ąz ktos za niego pomysli i zrobi np ma 33 lata a zachowuje sie jak małe sexu nigdy nie dochodzę i zawsze sex sprawiał mi na początku ból to mój mąż na każdą moja propozycję zmiany pozycji złości się bo jemu jest tym woli sie dotykać bo skoro tylko dochodzę przez dotyk to dla niego jest mniej moje uczucia? Nie ma,nie ważne co ja jest moja wina bo niby ja krzyczę choc specjalnie staram sie ciszej sama myśl o sexie z nim odechciewa mi się,nawet zmusić sie nie umiem jak patrzę jak wkółko to samo zero kompromisu,normalnie rozmów ale on przytula mnie mówi ze mnie kocha i ze ma najładniejsza nie odzywam sie przez pare dni to on stara się abym nie była smutna a za pare dni to ze tatą jest wspaniałym kocha córkę jak coś chcę np do jedzenia to pojedzie,tylko co zrobic aby zaczął ze mna zormalnie się ale jemu jest tak poradni nie pójdzie bo mówi ze ubzdurałam sobie to wogule nie widzi problemu.

Witaj! Moja droga idż do lekarza,nie krępuj się nie męcz się. My tu na forum możemy jedynie Cię wspierać możemy dodawac Ci otuchy,bedziemy Ci dodawac sił. Teraz jesteś zagubiona,musisz uświadomic sobie ze to od Ciebie dużo zależy. Prosze Cie nie trwaj dłużej w tej bezsilności,działaj!! Nie zwlekaj tylko idż do lekarza. Milutko Cię pozdrawiam:)))) - Psychiatra i psycholog

Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2017-05-10 14:07:21 Ostatnio edytowany przez Rikitiki (2017-05-10 14:11:52) Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Temat: To nic nie zmienia Wam tylko powiedzieć, że pierwszy raz niczego nie zmienia. Ja już mam to za sobą prawie rok temu, i co? Nic, się nie zmieniło. Nawet fakt że kobieta była 11/10, wielu facetów wręcz marzyłoby by być na moim miejscu. I nie, nie płaciłem za to, umiała docenić mój żart i wyjątkowy sposób bycia. W moim życiu nic się nie zmieniło.....nie powiodło się ani w karierze, ani w miłości. Mam oczywiście kolegów, ale co z tego??Czuję się jak stary, 50 letni człowiek, a nie 24 latek. DO tego ładny nie jestem, mam kiepską budowę ciała, raptem 62 kilo. Wzrost jedynie w kontaktach międzyludzkich nie mam żadnego problemu, należę do wyjątkowo pokojowych ludzi, na pewno żadna dusza towarzystwa, ale z każdym umiem się dogadać i jestem dość lubiany, ale w głębi to wrak człowieka ze mnie 2 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-10 18:04:35 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmieniaTęsknie i myślę o koleżance z pracy każdego dnia 3 Odpowiedź przez Jerry_Lee 2017-05-13 18:30:03 Jerry_Lee Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zawód: Specjalista ds handlu i mark. Zarejestrowany: 2017-05-11 Posty: 16 Wiek: 28 Odp: To nic nie zmieniaPopraw mnie jeśli coś źle zrozumiałam.. Przespaleś się z koleżanką z pracy z tego co mówisz bardzo sexowną i to była twoja inicjacja seksualna, tak ? ale co to miało zmienić wg ciebie, i jeszcze jedno pytanie liczyłeś że co się zmieni ?? Zakochałeś sie w niej ? 4 Odpowiedź przez 2017-05-13 18:34:54 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-05-13 Posty: 3 Odp: To nic nie zmienia Rikitiki napisał/a:Tęsknie i myślę o koleżance z pracy każdego dniato się do niej odezwij !!! 5 Odpowiedź przez balin 2017-05-13 18:44:02 balin Ban na dubel konta Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-05-11 Posty: 4,041 Odp: To nic nie zmieniaPewnie mężatka. 6 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-13 19:20:14 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmienianieee, to rok prawie rok temu, ale nic to w życiu nie zmieniło 7 Odpowiedź przez Chomikowa 2017-05-13 20:13:12 Chomikowa Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-05-06 Posty: 455 Odp: To nic nie zmieniaPiszesz tak ogólnikowo i skrótowo, że nie wiadomo, czego chcesz w ogóle, pocieszenia, rady czy tylko ot tak chciałeś się swobodnie "wypisać"? 8 Odpowiedź przez Gary 2017-05-13 21:05:46 Gary Net-facet Nieaktywny Zawód: na razie podąża ścieżką ze szczytu w stronę zieleniącej się doliny Zarejestrowany: 2014-01-29 Posty: 8,238 Wiek: 537 i tej wersji będę się trzymał Odp: To nic nie zmienia jak będziesz w kobietach taki jak i tutaj na forum to sorki -- zginiesz marnie. Ale nie moje zadanie Ciebie życia i szacunku dla innych uczyć. Każdy ma swoją drogę. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...". 9 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-13 21:18:03 Ostatnio edytowany przez Rikitiki (2017-05-13 21:27:15) Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmienia PocieszeniaNieee, żadna mężatka, 2 lata młodsza. Tylko mówię Wam, facetom, że nawet jak w końcu "zaliczycie" i to nie byle co, tylko taką co każdy wręcz marzyłby by być na waszym miejscu, to i tak nic to w waszym życiu nie należę do grona ludzi, dość powszechnie lubianych. Gdzie się nie udam, to nie mam żadnego problemu z nawiązaniem nowych znajomości. Jestem tzw ambiwertykiem, na pewno żadną duszą towarzystwa, ale kogo nie poznałem to często zapraszał na głębi duszy jednak, czuję sie jak wrak człowieka. 10 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-14 13:49:13 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmieniaCisza 11 Odpowiedź przez Iceni 2017-05-14 13:53:55 Iceni Gość Netkobiet Odp: To nic nie zmienia No oczywiscie, ze cisza, bo o czym tu rozmawiac? Facet... sorry, ale jestes tak bezbarwny, ze jak w koncu cos z siebie nie wykrzesasz to dowegetujesz w takim stanie do siedemdziesiatki. Chcesz rozmawiac - miej cos do powiedzenia. 12 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-14 17:24:02 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmieniaaha, dzięki za słowa wsparcia 13 Odpowiedź przez CatLady 2017-05-14 17:34:55 CatLady Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-11-13 Posty: 4,814 Odp: To nic nie zmienia Rikitiki napisał/a: Tylko mówię Wam, facetom,.Dlaczego mówisz im, facetom, na babskim forum?Chcesz doradzać facetom, idź na męskie forum, tu ich jednak ledwie kilku. 14 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-14 18:25:54 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmieniataka dumna że już nie dziewica?? To chyba powód do wstydu 15 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-16 20:53:29 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmienia Cisza, bo rok temu była fajna koleżanka do spotkania na kortowiadę, to zawsze można było potanczyć, poprzytulać, a teraz dramat. Z facetami to nudno 16 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-16 22:02:38 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmieniaZałamać sie można 17 Odpowiedź przez Iceni 2017-05-17 10:41:25 Iceni Gość Netkobiet Odp: To nic nie zmienia Ty w realu jestes tez taki jak tu?Czego ty oczekujesz? Ze ktos przyjdzie i cie uratuje od siebie samego? 18 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-18 09:46:46 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmieniadzięki za "pomoc" 19 Odpowiedź przez Iceni 2017-05-18 10:27:55 Iceni Gość Netkobiet Odp: To nic nie zmieniaZawsze do usług 20 Odpowiedź przez vilkolakis 2017-05-18 12:11:40 vilkolakis Gość Netkobiet Odp: To nic nie zmienia"Przed użyciem wstrząsnąć" Kup sobie koszulkę z takim napisem. 21 Odpowiedź przez vilkolakis 2017-05-18 12:13:47 vilkolakis Gość Netkobiet Odp: To nic nie zmieniaPo tym seksie z tą super-laską liczyłeś na to, że ona Ci się oświadczy ? Że wyzna Ci miłość ? A Ty czułeś coś w ogóle do niej ? To się zdarzyło na jakiejś imprezie integracyjnej, po kilku głębszych ? 22 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-18 12:58:03 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmienia nieee, do takiej nimfomanki ślicznej zagadałem dobrze, dowcipnie i doceniła. To zupełnie inna historiaTo było dawno już, a niedawno zrezygnowałem z roboty i tęsknie za taką koleżanką, którą tam poznałem 23 Odpowiedź przez vilkolakis 2017-05-18 13:21:21 vilkolakis Gość Netkobiet Odp: To nic nie zmienia Rikitiki napisał/a:nieee, do takiej nimfomanki ślicznej zagadałem dobrze, dowcipnie i doceniła. To zupełnie inna historiaTo było dawno już, a niedawno zrezygnowałem z roboty i tęsknie za taką koleżanką, którą tam poznałemJeśli to faktycznie była nimfomanka to błędem byłoby oczekiwać dlaczego nie spróbujesz się skontaktować z tą koleżanką ? To stanowi jakiś problem ? 24 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-18 13:32:49 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmieniato trudniejsze niż się wydaje 25 Odpowiedź przez vilkolakis 2017-05-18 13:35:04 vilkolakis Gość Netkobiet Odp: To nic nie zmienia Rikitiki napisał/a:to trudniejsze niż się wydaje"Się wydaje" to pojęcie subiektywne. Ja też nigdy nie byłem w tych sprawach śmiały wobec kobiet. Może to jednak nie jest wcale tak trudne jak się wydaje. Poza tym co masz do stracenia ? 26 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-18 13:41:14 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmieniama takiego frajera co na kasę ciągnie a przed ludźmi udaje że nie zna 27 Odpowiedź przez vilkolakis 2017-05-18 13:59:06 vilkolakis Gość Netkobiet Odp: To nic nie zmienia Znaczy się nie jest romantyczna ? No to albo musisz znaleźć dobrze płatną pracę i się jej przypomnieć, albo po prostu zapomnieć o niej. A tak na marginesie, to jak się czyta Twoje wypowiedzi, to można odnieść wrażenie, że Ty się męczysz samym pisaniem. 28 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-18 14:48:33 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmieniaa co mi z życia zostało? 29 Odpowiedź przez CatLady 2017-05-18 14:50:33 CatLady Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-11-13 Posty: 4,814 Odp: To nic nie zmieniaPewnie nic, cnotę już w końcu straciłeś... 30 Odpowiedź przez vilkolakis 2017-05-18 14:52:50 vilkolakis Gość Netkobiet Odp: To nic nie zmienia Rikitiki napisał/a:a co mi z życia zostało?A wszystko co zaplanowałeś już zrobiłeś ? 31 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-18 15:22:03 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmieniadobra, tylko krytykujecie a nie pomagacie... 32 Odpowiedź przez CatLady 2017-05-18 16:17:34 CatLady Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-11-13 Posty: 4,814 Odp: To nic nie zmienia W innym watku piszesz: Nie wszystkim się powiodło w życiu, w tym pytasz, co Ci w życiu zostało. Masz 24 lata. Pytanie Wilczyska ma sporo już w tym wieku nie masz nic do roboty, nie masz marzeń, planów, niczego byś nie chciał osiągnąć? Czy może, jak to piszesz, nie powiodło Ci się, czyli nikt nie podał - i nie poda - na srebrnej tacy? Do niczego nie dążysz? 33 Odpowiedź przez Olinka 2017-05-18 16:23:11 Olinka Redaktor Naczelna Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-12 Posty: 45,381 Wiek: Ani dużo, ani mało, czyli w sam raz ;) Odp: To nic nie zmienia Rikitiki napisał/a:dobra, tylko krytykujecie a nie pomagacie...A jakiej pomocy oczekujesz? Użalania się nad Tobą czy może wzięcia odpowiedzialności za Twoje życie?Rikitiki napisał/a:Tylko mówię Wam, facetom, że nawet jak w końcu "zaliczycie" i to nie byle co, tylko taką co każdy wręcz marzyłby by być na waszym miejscu, to i tak nic to w waszym życiu nie wyjaśnić co mieści się pod pojęciem 'byle co'? A Ty chciałbyś być 'byle czym'? "Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu ] 34 Odpowiedź przez _v_ 2017-05-18 17:08:12 _v_ Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-05 Posty: 6,036 Odp: To nic nie zmienianie bardzo wiem co ma sie zmienić w życiu od zaliczeniano chyba ze luba w ciaze zajdzie - ooooo,wtedy sie zmieni 35 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-18 17:15:41 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmieniaMi choroba życie normalne zrujnowała 36 Odpowiedź przez antonibu 2017-05-18 18:18:15 antonibu Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-05-18 Posty: 14 Odp: To nic nie zmienia Weź się w taką postawą, to kobitki będą od Ciebie uciekały i się siedzisz i buuuuu, huuuuu, moje życie kurna zrób tak żeby przestało, myślisz że każdy w życiu ma zajebiście i w razie doła wali posty na forach i użala się nad sobą?Be a man not a niczego nie osiągniesz. 37 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-18 18:35:24 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmieniachoroba mi normalną egzystencję zrujnowała. Między innymi przez nią mam niedowagę....dużo by gadać 38 Odpowiedź przez antonibu 2017-05-18 18:36:34 antonibu Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-05-18 Posty: 14 Odp: To nic nie zmieniaNie tobie jednemu, a takie żale to co najwyżej depresję ci dadzą, zero pozytywnych efektów w każdym razie 39 Odpowiedź przez Rikitiki 2017-05-18 18:57:14 Rikitiki Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-08 Posty: 138 Odp: To nic nie zmieniafajnie że ktoś mi współczuł 40 Odpowiedź przez Priscilla 2017-05-19 01:20:39 Priscilla Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-10-02 Posty: 519 Odp: To nic nie zmienia Ale czego mamy Ci współczuć? Myślenia, że ten jeden raz ma jakiś znaczący wpływ na życie? No nie ma, bo to tak NIE działa. To tylko prawiczkowie, co zresztą to forum regularnie pokazuje, nadają temu zdarzeniu jakąś mistyczną rangę. Poza tym ciężko rozmawia się z kimś, kto jest tak oszczędny w słowa, że trzeba go ciągnąć za język. Albo masz problem i napiszesz o co konkretnie chodzi, albo będziesz tak jęczał, jak w większości swoich postów, co skutecznie do prowadzenia dialogu zniechęca. Decyzja należy do Ciebie. 41 Odpowiedź przez Iceni 2017-05-19 07:39:43 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-05-19 07:40:44) Iceni Gość Netkobiet Odp: To nic nie zmienia Rikitiki napisał/a:fajnie że ktoś mi współczułWspółczuł? Chcesz wyrywać panienki na litość?Żałosne. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Przecież myślę o Tobie wciąż, inaczej bym z Tobą nie był. Ile razy mam Ci to tłumaczyć. Mów wprost. Jeśli mówisz w ciągu dnia, że nie jesteś na mnie zła– to zrozum, że ja potem nie pojmuję, że byłaś zła, ale nie chciałaś o tym mówić. „Nie” znaczy „nie”, „tak” znaczy tak. Po prostu nie jestem w stanie Monika Struczyńska: Nie można zmienić przeszłości, ale można kreować przyszłość Pamiętajmy o tym by dążyć za swoimi marzeniami i nie zważać na to, co mówią inni, bo to nasza przyszłość, nasze życie i nikt za nas go nie przeżyje. Co Cię najbardziej fascynuje? Monika Struczyńska: Zdecydowanie fascynują mnie ludzie silni, energiczni i z własnymi pasjami, którzy mimo przeszkód potrafią dążyć do wyznaczonego celu. Od zawsze z podziwem przyglądam się takim osobom i za każdym razem moja fascynacja nimi jest większa. Może to troszkę dlatego, że ja sama jestem raczej osobą dość nieśmiałą i boję się drastycznych zmian i doznań. Jak wyobrażasz sobie swoją zawodową przyszłość za kilka lat? To nie jest proste pytanie, bo chociażby wybierając swoje studia nie do końca to był kierunek, z którym wiążę swoją przyszłość. Z biegiem czasu trochę się zmieniło, a ja sama widziałabym siebie albo w roli fotografa, albo kosmetyczki. Wiem, takie to troszkę rozbieżne, ale zarówno jedno jak i drugie sprawia mi wiele radości. Co starasz się przekazać obserwującym Cię fanom? Na pewno chcę im przekazać siebie, osobę niesztuczną na potrzeby bloga, a taką jaką jestem faktycznie. Chcę im przekazywać swoją wiedzę na temat kosmetyków, z którymi miałam styczność i świadomość tego, że to, co powstaje na blogu zawsze jest zgodne z tym, co myślę. Moje opinie zawsze są szczere i zależy mi na tym, by czytelnicy to wiedzieli. Bo oni przecież są tutaj najważniejsi, a mój szacunek do nich nie pozwala mi robić coś wbrew sobie. Co sprawia Ci w pracy największą radość? Aktualnie mogę uznać, że moja praca to właśnie blogowanie i największą radość sprawia mi kiedy to, co piszę jest dostrzegane. Czytelnicy komentują, czasami pochwalą za zdjęcia, to bardzo motywuje i sprawia, że rosną nam takie małe skrzydełka, które pozwalają dać z siebie jeszcze więcej. Wiem, że to, co robię, że treści, które tworzę mają sens, to bardzo uskrzydla. Co chciałabyś przekazać innym kobietom, aby uwierzyły w siebie i w swoje możliwości? By pamiętać o tym, że każda z nas jest silna, czasami ta siła jest daleko ukryta, ale ona tam jest i czeka kiedy ją z siebie wykrzeszemy. Pamiętajmy o tym by dążyć za swoimi marzeniami i nie zważać na to, co mówią inni, bo to nasza przyszłość, nasze życie i nikt za nas go nie przeżyje. To my sami je kreujemy! To od nas zależy czy będziemy w nim szczęśliwi czy już zawsze będziemy tylko chcieć. Pamiętajmy o tym, że nie ma barier nie do przejścia, kiedy przyświeca nam jakiś cel. Największe marzenie przed Tobą to? Moje marzenie jest bardzo proste… Szczęśliwa rodzina, swoje miejsce na ziemi i praca, która będzie też moją pasją. Dwie pierwsze już mam, pozostaje tylko zrealizować się zawodowo. Jaka jest Twoja definicja sukcesu? Niekoniecznie jest to praca w prestiżowej firmie. Sukces jest wtedy, gdy jesteśmy w tym miejscu, gdzie chcieliśmy być, gdy zrealizowaliśmy to, co zamierzaliśmy. Jeżeli od zawsze planowaliśmy mieć dużą rodzinę i tak naprawdę tylko im poświęcać swój czas, kiedy to nas najbardziej uszczęśliwia – to właśnie jest nasz sukces! Osiągnęliśmy to, co chcieliśmy. I tak naprawdę każda z Nas może ten sukces osiągnąć, bo przecież Sukces jest Kobietą! Zapraszam na: Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka Kobiety Showbiznesu 27 sierpnia 2017 Aneta Zadroga Zafascynowana możliwościami, jakie stwarzają dziś media. Wieloletnia dziennikarka i publicystka Gazety Wyborczej, zawodowo zainteresowana tematami gospodarczymi, jak również społecznymi.
Read 15. from the story Jesteś moja i nic tego nie zmieni by Werka0108 (Werka Gąska) with 5,710 reads. wilkołaki, lu
To temat jednocześnie błahy i lekko kontrowersyjny. Zlekceważony i odłożony na ostatnią chwilę może przysporzyć niepotrzebnych niesnasek. W Polsce tradycyjnie to kobieta powinna zmienić personalia i w praktyce dzieje się tak (albo przynajmniej działo) w większości przypadków. Coraz częściej jednak narzeczeni decydują się na inne opcje uznawane niekiedy za nowocześniejsze. Podpowiadamy, jakie są możliwości. Wbrew pozorom wyjść z sytuacji jest sporo, a każde ma swoje wady i zalety. Z pewnością znajdziecie rozwiązanie, które będzie pasowało Wam obojgu. Zobacz film: "Ostra reakcja alergiczna spowodowana bukietem ślubnym" 1. Żona ma nazwisko męża Jak wspomnieliśmy na wstępie, jest to najpowszechniejsza procedura. Zwyczajowo z dniem ślubu panna młoda przyjmuje personalia narzeczonego i rozstaje się ze swoim nazwiskiem panieńskim. Większości kobiet to odpowiada i nie mają z tym problemu. Należy jednak wiedzieć, że są też inne możliwości, które potrafią na przykład... ułatwić nieco życie. Zmiana nazwiska po ślubie a prawo w Polsce ( 2. Mąż na nazwisko żony Być może niektórzy panowie przecierają właśnie oczy ze zdumienia, ponieważ ta opcja jest w naszym kraju nie tyle niepopularna, co uważana za... oznakę zniewieściałości. Często mężczyźni traktują taką propozycję jako atak na swoją dumę. Jeszcze częściej to rodzice młodego stawiają opór, o kolegach nie wspominając. Tymczasem nie ma w niej absolutnie nic złego. Jeśli kobiecie na tym zależy, warto to przedyskutować. To rozwiązanie poleca się również w przypadku, gdy nazwisko męża jest trudne (np. ciągle trzeba tłumaczyć, jak się je wymawia) lub mało sympatyczne - to idealna okazja do jego zmiany. 3. Małżonkowie zostają przy swoich nazwiskach Nie ma co ukrywać - opcja nad wyraz wygodna! Podczas gdy każde inne rozwiązanie wiąże się ze zmianą szeregu dokumentów prawnych, tutaj ten problem zupełnie znika. Pod względem formalnym i praktycznym po prostu się to opłaca. Trzeba jednak liczyć się z tym, że w wielu sytuacjach koniecznie będzie „udowadnianie”, że jest się prawnie małżeństwem (np. przy odbieraniu na poczcie listu poleconego do współmałżonka) albo tłumaczenie się ze swojej decyzji bliskim. 4. Oboje małżonków (lub tylko jeden) ma nazwisko dwuczłonowe Współcześnie to dosyć silny trend, zwłaszcza w dużych miastach i wśród kobiet, które wykonują prestiżowy zawód i silnie utożsamiają się ze swoim rodowym nazwiskiem. Szczególnie, jeśli na swoją pozycję zapracowały właśnie pod nim. Bywa więc tak, że mężczyzna zostaje przy nazwisku jednoczłonowym, a kobieta dodaje je do swojego pisanego po łączniku. Narzeczeni mogą też dosłownie zmiksować swoje nazwiska i oboje posługiwać się dwoma członami, wtedy jednak ważne jest ustalenie ich kolejności. Nie ze względów prawnych, ale praktycznych - nazwiska nie będą wtedy jednakowe. Zmiana nazwiska po ślubie a prawo w Polsce ( Sytuacja komplikuje się, gdy przykładowo mężczyzna ma już nazwisko dwuczłonowe, a kobieta chce je dołączyć do swojego. W Polsce nazwiska trzyczłonowe są zakazane, więc żona powinna wybrać jeden (dowolny) z członów i połączyć go ze swoim. Może również zrezygnować ze swojego nazwiska w ogóle i przyjąć mężowskie w całości. 5. Czy można zmienić nazwisko w trakcie małżeństwa ? Zmianę nazwiska swojego oraz ewentualnych dzieci, które narodzą się z tego związku, deklaruje się w dniu ślubu, a decyzję przedkłada kierownikowi USC w stosownym oświadczeniu. Przy ślubie konkordatowym należy to zrobić wcześniej, czyli jeszcze zanim urzędnik sporządzi notatkę o braku przeciwwskazań do zawarcia małżeństwa. Jeśli się tego nie zrobi, prawnie każdy z małżonków pozostanie przy swoim nazwisku, a potomstwo będzie nosiło domyślnie nazwisko dwuczłonowe i po ojcu, i po matce. Deklaracja jest więc bardzo istotnym momentem, którego nie powinno się lekceważyć. Zwłaszcza że wiele osób dopiero po czasie doznaje olśnienia, że podjęło złą decyzję i chce ją zmienić. Czy to możliwe? Tak, ale jest dosyć żmudne. Według polskiego prawa do zmiany nazwiska w trakcie trwania małżeństwa potrzebny jest "ważny powód". Ponieważ lista takich przyczyn jest otwarta, o rozpatrzeniu każdego podania decyduje na drodze administracyjnej urzędnik stanu cywilnego. Stąd też niezwykle istotne jest dobre uargumentowanie prośby. Przykładem może być sytuacja pewnej pary, u której potomek narodził się wiele lat po zawarciu związku małżeńskiego. Kobieta pierwotnie wolała pozostać przy nazwisku rodowym, ale oczekując dziecka, poczuła potrzebę dodania nazwiska męża, aby jako rodzina wszyscy nazywali się tak samo. Urzędnik uznał ten argument za wystarczający dla wydania zgody, jednak przeciągająca się procedura przysporzyła matce sporo stresu, bo decyzja o zmianie wydana została dopiero dzień przez rozwiązaniem, mimo że podanie zostało złożone pół roku wcześniej. Warto więc mieć na uwadze, że urzędy rzadko biorą pod uwagę nasze emocje. Artykuł powstał we współpracy z PlanujemyWesele – portalem-katalogiem ślubnym, Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez Dowiedz się więcej: polecamy Nikt nie powinien zmieniać drugiej osoby, tylko sami możemy się zmienić jeśli tego chcemy :) Pozdrawiam :)) Odpowiedz. Odpowiedzi. The Dark Passenger 13 kwietnia 2014 21:47. Toż to prawie Utopia :) Odpowiedz. akwamaryna 13 kwietnia 2014 14:56. :) kobiety jak te kwiaty podlewać je, odwdzięczą się :) Odpowiedz. !!Czy można jeszcze go zmienic?? jak?!! - do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 10 ] 1 2010-12-10 19:50:22 Asia21011989 Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-10 Posty: 282 Temat: !!Czy można jeszcze go zmienic?? jak?!!jesteś w związku od ponad 3 lat. Od jakiś 4 miesięcy zamieszkalalam z moim chłopakiem, na początku było naprawde miło, bardzo mi pomagał we wszystkim poprostu było widac ze mu zalezy i że się stara. Niestety ostatno się wszystko zmieniło, pomaga mi tylko jak wydre sie na nigo pokaże mu palcem co i jak, zaczął uzywac wobec mnie nie miłych słow. Nie rozmawia ze mną tyko jak coś nie jest po jego myśli to sie drze z roznymi epitetami. Uważa ze moim obowiązkiem jest mu robić kanapki do pracy. Kiedy mowię mu ze mi sie to nie podoba ze mam dość jego tekstow do mnie i że albo zmienia słownictwo albo sie rozstajemy obiecuje zmiany przeprasza, niestety zmiany nie trwaja dluzej niż tydzień. Przez to wszystko powli mi brzydnie, wiem ze go kocham i Cieżko mi bedzie bez niego ale mnie zbyt bardzo rani. Czy uwazacie ze jest jakieś wyjście z takiej sytuacji dziekuje za wypowiedzi. Pozdrawiam 2 Odpowiedź przez Amis 2010-12-10 20:46:21 Amis Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: technik logistyk Zarejestrowany: 2010-10-22 Posty: 1,963 Wiek: 40 Odp: !!Czy można jeszcze go zmienic?? jak?!! Macie inne spojrzenie na związek-rozmowa facet jest mało kulturalny ,zresztą ty tez krzyczysz a wtakich warunkach można tylko wywołać miesiące to bardzo mało i docieracie się -musicie nawzajem wykazać odrobinę dobrej woli, za was kciuki! ,,Bo żyć godnie to nie znaczy nie upadać, każdy robi błędy, ważne jak będziesz wstawać.'' 3 Odpowiedź przez Asia21011989 2010-12-10 20:52:22 Asia21011989 Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-10 Posty: 282 Odp: !!Czy można jeszcze go zmienic?? jak?!!jeżeli prosze go o coś poraz dziesiąty w koncu nie potrafie sobie poradzić inaczej jak krzyknąć na niego. 4 Odpowiedź przez apetyt na życiee 2010-12-14 13:03:26 apetyt na życiee Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-13 Posty: 55 Wiek: 42 Odp: !!Czy można jeszcze go zmienic?? jak?!! Nie wierzę w zmianę człowieka, sama tego doświadczyłam. Nie łudź się, że go zmienisz, nie zmienisz. Albo zaakceptujesz takim jak jest albo szkoda życia. Ja swoje zmarnowałam. Ze strachu. Przemiany są mozliwe, ale po bardzo wielkim tąpnięciu, to musi być eksplozja, zwykłe krzyki nie wystarczą. Oni są tak wychowywani, że na krzyk nie reagują, jakby im się lampki wyłączały. Ja akceptowałam chamstwo, arogancję, wyniosłość, egoizm i wszystko byle tylko kochał. I kochał. I dalej kocha.... zwłoki swojej żony. Dla przestrogi przeczytaj jak po dwudziestu latach otworzyłam klatkę i jak spaprałam własne życie. Z głupoty i ślepoty. Wpatruj się w niebo i śpiewaj z radości, gdyż słońce otula cię ciepłem i opromienia światłem - za darmo.? Phil Bosmans 5 Odpowiedź przez Silencee89 2010-12-14 13:09:52 Silencee89 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-16 Posty: 126 Wiek: 21 Odp: !!Czy można jeszcze go zmienic?? jak?!! Ja też uważam że tylko taka naprawde szczera rozmowa może pomóc...Może zrób mu niespodzianke, przygotuj kolacje,podaj wino...i zacznijcie rozmawiać, powiedz co Ci nie pasuje, nie jesteś żadną kurą domową żeby mu robić kanapki-nie na tym polega związek jak i partnerstwo że jedna strona usługuje drugiej... 163 cm wzrostu, z czego 2/3 to nogi, potem trochę atrakcji, a na samej górze 4-rdzeniowy procesor zmyślnie ukryty pod ciemną czupryną >>Mgła Uczuć<< 6 Odpowiedź przez atinasarz 2010-12-14 13:33:17 atinasarz Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-16 Posty: 873 Wiek: 40 Odp: !!Czy można jeszcze go zmienic?? jak?!!Asia21011989 - dośc typowy obraz osób które mają za sobą zakochanie i w ich związek zaczyna wkraczać codzienne życie z obowiązkami, zmęczeniem i różnymi nastrojami, oprócz tego każde z was wnosi swoje codzienne przyzwyczajenia, powiela obraz domów rodzinnych tego jakią rolę pałniła mama i tata. Moja rada porozmawij z nim, dowiedz się jak to było u niego w domu, dlaczego reaguje krzykiem a sądzę że wtedy będziesz mogła zrozumieć zskąd takie zachowanie a dzięki temu można coś zmienić. Uwazam że człowieka nie mozna zmienić ale jego zachowanie i przyzwyczajenia jak najbardziej tak tym bardziej jeśli temu czlowiekowi powiem ci taką ciekawostkę [obserwację własną i relacje znajomych żonatych koleżanek] co do proszenia żeby facet coś zrobił to przeważnie u większości robią wtedy kiedy żona "wścieknie się", lub obrazi albo sama zaczyna daną rzecz robić. Nie mart się będzie dobrze większość par przechodzi przez to co wy - głowa do góry. 7 Odpowiedź przez Asia21011989 2012-04-20 15:11:13 Asia21011989 Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-10 Posty: 282 Odp: !!Czy można jeszcze go zmienic?? jak?!!Witam wszystkich. Otorz moja historia jest bardzooo dluga dlatego zminimalizuje ja do minimum. Dlugo zastanawialam sie czy to opisac. Pisalam i usuwalam i tak wkolko. Jestem ze swoim chlopakiem przez5lat. Miedzy nami bywalo roznie czasem klutnie a czasem raj. Pomiedzy nami nigdy nie doszlo do rekoczynu tak jak w niektorych zwiazkach. Moj partnet popala marichuane,jest szalenczo zakochany w No i chyba najgorsze bo do reszty przywyklam jest chorobliwie zazdrosny powiedzialabym ze meczaco. Wiele razy z nim rozmawialam o tym ze ja potrzebuje stabilizacji ale on wymysla jakies glupie terminy. Twierdzi ze bardzo mnie kocha najbardziej na swiecie. Ale..... Od pewnego czasu kiedy zaczol psuc mi sie samochod znalazlam mechanika ktory chyba mnie zauroczyl. Ja jego z tego co widac tez. A moze poprostu potrzebuje z kims pogadac. On jest zawsze wtedy kiedy go potrzebuje. Nigdy nie zdradse swojego mezczyzny bo dla mnie to upokazajace. Ale boje sie ze zostanie mi to wmowione. Prosze o moze jakas porade. DziekujeOffline 8 Odpowiedź przez semiramida 2012-04-20 15:49:30 semiramida Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-12-09 Posty: 500 Odp: !!Czy można jeszcze go zmienic?? jak?!! Asia21011989 napisał/a:Pomiedzy nami nigdy nie doszlo do rekoczynu tak jak w niektorych gratuluje..jesteś z partnerem, który Ci nie ufa, bo zazdrość wynika właśnie z braku zaufania...czy dałaś mu kiedykolwiek powód, żeby Ci przestał ufać? jeśli jego zazdrość, jest rzeczywiście, tak jak napisałaś, chorobliwa, to taką już się leczy u specjalistów..choćbyś nie wiem, jak przekonywała, że nic się nie stało, to on i tak będzie widział to po swojemu.. 9 Odpowiedź przez Asia21011989 2012-04-20 18:42:35 Asia21011989 Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-10 Posty: 282 Odp: !!Czy można jeszcze go zmienic?? jak?!!Nigdy mu nie dalam zadnego powodu do zazdrosci. Nigdy sie z nikim innym nie spotykalam. Sama nawet nie moge wyjsc do pabu. On jest moim pierwszym facetem a ja jego kobieta. Mam swiadomosc tego ze on mi nie ufa i o tym z nim rozmawialam wiele razy nawet powiedzialam ze nie bez zaufania i lepiej bedzie jak sie rozejdziemy. To obiecywal ze postara sie zmienic. Jest duzo przykladow ktorymi moge sypac jak z rekawa. Posty [ 10 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021
  1. ጪэջ θжоձ
  2. Ρантоμоψа ли
Nie ma to jednak nic wspólnego z tym co tak naprawdę siedzi w jej głowie. Drugą, jest perspektywa matki, która stara się utrzymać pamięć o ojcu przez syna. Nie jest to łatwe bo Jaś zna tatę tylko ze zdjęć, nie czuje więc straty podobnie do wdowy. Jaś również patrzy na świat oczami dziecka.

Kobiety nie zmienisz, możesz zmienić kobietę, ale to nic nie zmieni 191 / 32 2021-05-07 01:28 co racja to racja....... co nie znaczy że co jakiś czas warto zmienić 16 6 2021-05-07 05:37 Racja. ...Ale trzeba się starać..... 1 rok 5 4 2021-05-07 05:57 .? Ale to chyba fajnie że facet jest innym osobnikiem...A kobieta jest różniące się od niego istotą.... 1 rok 9 4 2021-05-07 07:00 To jest totalna bzdura. Po pierwsze to ludzie się nie zmieniają. A po drugie, kobiety są bardzo różne, wiec ewentualna zmiana może właśnie zmienić wszystko. 1 rok 11 19 2021-05-07 07:13 ! Zgadzam sie że ludzie się nie ale cechy kobiety ..inne....różne i to fajne że odmienność płci tak fascynuje... 1 rok 4 4 2021-05-07 07:23 a mężczyzn są inne ? 1 rok 3 1 2021-05-07 07:27 Stereotypy trzymają się mocno. Kobiety plotkują, a mężczyźni omawiają sprawy. Kobiety są zarozumiałe, mężczyźni zaś pewni siebie. Kobiety są fałszywe, a mężczyźni po prostu zmieniają zdanie. 14 5 2021-05-07 07:45 ? No ooo....wyobraź sobie że inne.... 1 rok 1 1 2021-05-07 07:49 ! Jak zwykle w punkt....Lubię stereotypy i człowiek do pięciu sześciu ,sześciu życiowych banalow..się stosował to miałby fajne życie. 1 rok 3 2 2021-05-07 07:54 Po co zmiany u małego poety Trzeba samemu dorosnąć Niemiralny kociewiak 1 rok 6 2 Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dzisiejsze motto Wczorajsze motto Przedwczorajsze motto

Podcast z audycji Poranek Radia TOK FM - Weekend - Karolina Głowacka. Karolina Głowacka. Gośćmi audycji byli: Jacek Wasilewski, Victor Wekselberg. Dostępna transkrypcja. Temat: Pracownika nie zmienisz, możesz zmienić pracownika, ale to nic nie zmieni ["Pięć wymiarów człowieka"]

tak jak napisałaś w ciagu 3 miesiecy od chwili uprawomocnienia sie orzeczenia rozwodu mozna wrócic do nazwiska panienskiego na drodze oswiadczenia przed urzednikiem stanu cywilnego. jezeli sie tego nie zrobi, a w pózniejszym czasie chce sie jednak wrócic do nazwiska panieńskiego, to mozna to uczynić, tylko ze wtedy juz na drodze sadowej. tak ze dłuzszy czas nie zamyka drogi do zmiany nazwiska, inaczej sie tylko to załatwia. pozdrawiam Niestety nie masz racji :) Jest dokładnie tak jak napisałam w poprzednim poście, ale może to rozwinę, bo widzę że chyba dobrze myślisz, ale źle to nazywasz :) Wrócić do nazwiska panieńskiego można w ciagu 3 miesięcy, na podstawie krio. Po tym upływie można co najwyżej zmienić nazwisko, w trybie ustawy o zmianie imion i nazwisk. Czyli tak samo jak każdy inny obywatel Basia może się ubiegać o zmianę nazwiska, jednak jest to decyzja uznaniowa starosty powiatu :) Czyli równie dobrze Dadi może ja nakłaniać, by zmieniła na zupełnie inne nazwisko, jeśli i jej nazwisko panieńskie mu się nie spodoba. Piszę niestety , bo moja matka jest 22 lata po rozwodzie i ciągle żałuje, że nie wróciła do nazwiska panieńskiego, a teraz jest za późno :) Pozdrawiam :) czekaj, czekaj, bo teraz to sie juz pogubiłam:) a w sumie mnie to zagadnienie interesuje, bo jestem kilka lat po rozwodzie i mam nazwisko po byłym mezu, ze wzgledu na córe (nazwisko jest niezbyt ładne), corka za 3 lata bedzie pełnoletnia i chce zmienic nazwisko i ja tez. czyli po tych 3 miesiacach mozna zmienic (jak to zwał, tak to zwal:))nazwisko (na jakie sie chce, nie koniecznie na panieńskie, ok.) i jest to w decyzji starosty powiatu?? (kiedys było sadu, musiało sie cos pozmieniać, ale z ustawy chyba wynnika ze cały czas kierownika USC na drodze decyzji administracyjnej) czyli on uznaje czy to jest zasadne:) poszperałam w tej ustawie:) Art. 2. 1. ustawy o zmianie nazwisk mówi: Wniosek o zmianę nazwiska podlega uwzględnieniu, jeżeli jest uzasadniony ważnymi Ważne względy zachodzą w szczególności, gdy wnioskodawca: 1) nosi nazwisko:a) ośmieszające albo nielicujące z godnością człowieka,b) o brzmieniu niepolskim,c) posiadające formę imienia; 2) pragnie zmienić swoje nazwisko na nazwisko, którego używa, lub powraca do nazwiska, które zostało zmienione. a czy Twoja mama nie moze zmienic nazwiska na podstawie pkt. 2) dowiadywała się? u mnie i córy wchodzi w rachube a) no i 2) tez u mnie. no tak rozpisałam sie pod nie swoim pytaniem, na moje prywatne tematy:) mam nadzieje ze autor pytania mi wybaczy:):) pozdrawiam:)

.